poniedziałek, 31 październik 2011 23:42

Powstańcze ekstazy

Napisał

Niemal przy każdych uroczystościach, z okazji kolejnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, w okolicznościowych przemówieniach przedstawicieli władz państwowych oraz publicystyce prasowej i telewizyjnej nagminnie pojawia się teza, że Polska nie odzyskałaby w listopadzie 1918 roku suwerenności, gdyby nie powstańcza walka bez mała wszystkich pokoleń Polaków doby rozbiorowej.

 

Zapomina się przy tym, że bracia Czesi od bitwy pod Białą Górą w 1620 roku ani razu nie sięgnęli po broń, a również odzyskali niepodległość i to w pełnych historycznych granicach, z rejonami zamieszkałymi w zdecydowanej większości przez Niemców i Polaków, powiększonych we wspólnym państwie Czechosłowacji o Słowację i Ruś Zakarpacką. A takie narody, jak estoński, łotewski czy fiński mimo że nie miały dotychczas własnej państwowości i nie podejmowały wcześniej zbrojnej walki o niepodległość, to przecież obok Litwy kowieńskiej, w tym samym okresie, co Polska uzyskały byt państwowy.

Te oczywiste fakty są pomijane, a nieliczni, którzy próbują je uświadomić współczesnym Polakom, są traktowani jak pozbawieni patriotycznych uczuć profani. Listopad, miesiąc zadumy nad naszym ludzkim losem w wymiarze indywidualnym i zbiorowym, to dobry czas na spokojną refleksję o roli i rzeczywistych skutkach polskich narodowych powstań. Aż prosi się by uzupełnić dotychczasowe rozważania o samym ich sensie o tak zasadniczy element, jak moment ich wybuchu ? czy był odpowiedni i czy towarzyszyła mu sprzyjająca koniunktura międzynarodowa i wewnętrzna? Czy powstanie w danym momencie było obarczone wielkim ryzykiem i w zasadzie z góry skazane na klęskę?

Konfederacja Barska

Pierwszym naszym narodowym powstaniem, o którym się często zapomina, była Konfederacja Barska lat 1768-1771. Wprawdzie Rzeczpospolita była wtedy oficjalnie państwem niepodległym, ale w praktyce był to okres protektoratu Rosji nad jej całym terytorium. W istocie rzeczy Konfederacja była zbrojną manifestacją przeciwko moskiewskiej przemocy, uległości króla Stanisława Augusta i aktem obrony roli Kościoła katolickiego, naruszonej przez Rosję i Prusy zrównaniem praw różnowierców. Kierownictwo Konfederacji zupełnie nie rozumiało ówczesnej sytuacji międzynarodowej. Całkowicie zaufało i liczyło na poważne zaangażowanie Francji oraz neutralność Prus, mimo że kilku znaczących konfederatów, z Adamem Krasińskim na czele, postulowało rozsądnie, że najpierw powstanie winno sobie zapewnić pomoc Turcji i zaczekać na wymarsz wojsk rosyjskich, i wtedy dopiero rozpocząć swoje działania na Podolu. Jednakże zwyciężyła koncepcja natychmiastowego czynu, konfederaci pod wpływem atmosfery uniesienia graniczącego z patriotyczną ekstazą pod przewodem Józefa Pułaskiego chwycili za broń. Największym jednak mankamentem powstańców było ujawnienie naszym wrogom i potencjalnym sojusznikom wielkiej słabości militarnej i organizacyjnej. Epoka gnuśnych Sasów i moralnego rozkładu z narodu wojowników uczyniła z Polaków militarnych amatorów. W początkowej fazie powstania stosunkowo nieliczne oddziały rosyjskie gromiły bez większego trudu liczniejsze partie polskie, rozpraszały je i przeganiały po całym kraju. Nieliczne późniejsze wygrane potyczki konfederatów były po części dziełem nowoczesnego dowodzenia i instruktarza francuskiego oficera Charlesa Dumouriera. Do chlubnych wyjątków należała walka o Częstochowę, którą dowodził Józef Pułaski.

Konfederaci z reguły walczyli z Rosjanami, bo oddziały koronne, wierne królowi Stanisławowi Augustowi, unikały starć jak tylko mogły. Konfederaci całkowicie utracili sympatię ówczesnej europejskiej opinii publicznej i rządzących we Francji, Turcji, Szwecji czy Hiszpanii, kiedy zdecydowali się na szaleńczy zamach na króla Stanisława Augusta.

To był już koniec powstania zbrojnego. A jakie były jego skutki?

Mająca na głowie wojnę z Turcją, obawiając się jednocześnie militarnego rewanżu Szwecji czy stałych intryg Austrii i Prus, Katarzyna II Imperatorowa Rosji zrezygnowała z gwarancji dla całości terytorium Rzeczpospolitej i rozbiory stały się tragicznym faktem.

W świetle historycznych dokumentów tamtego okresu, nie ulega wątpliwości, że Konfederacja Barska stała się swoistym katalizatorem porozumienia zaborców z Berlina, Wiednia i Petersburga. Cała naiwna wiara dużej części szlachty, że sprzeczne interesy potężnych sąsiadów gwarantują Rzeczpospolitej integralność jej terytorium legła W GRUZACH. Za to nastąpił niebezpieczny precedens zaspokajania własnych ambicji pomiędzy Austrią, Prusami czy Rosją, właśnie kosztem polskiego terytorium. To oczywiste, że każdemu polskiemu patriocie tamtej epoki trudno się było pogodzić z hańbiącą rosyjską dominacją. Ale czy nie mądrzej i łatwiej było odpowiednio przygotować się do decydującego starcia z Rosją w bardziej sprzyjających okolicznościach? Jakkolwiek by na to spojrzeć, protektorat rosyjski nad całością Rzeczpospolitej był mimo wszystko czymś znacznie lepszym i łatwiejszym do obalenia, przy sprzyjających okolicznościach, niż pozbycie się aż trzech zaborców i to dysponując terytorium pomniejszonym o 30 procent. Ale cóż ? konfederaci, nim podnieśli broń, nawet nie próbowali analizować międzynarodowej sytuacji politycznej, w jakiej znajdowało się państwo i naród szlachecki, za to dawali się unosić fali emocji i patriotyczno-religijnej ekstazie. Rozbiór naszego kraju jeszcze przed ustanowieniem sankcji traktatowych rozpoczęła ?przyjaciółka? konfederatów, Austria, zajmując Spisz, a następnie Nowosądeckie i Galicję z wiecznie wiernym Polsce Lwowem. Tak po 87 latach Wiedeń i Berlin ?dziękowały? za ratunek.

Powstanie kościuszkowskie

Insurekcja kościuszkowska na tle innych powstań zbrojnych miała szczególne uwarunkowania i znaczenie. W istocie rzeczy wszelkie dywagacje typu, czy powinna w ogóle wybuchnąć i w jakim czasie, nie mają większego sensu. Po upokarzającej hańbie drugiego rozbioru w czasie, gdy w kraju panoszyli się plugawi zdrajcy spod znaku Targowicy, tak niegdyś znaczące państwo i tak ukształtowany od średniowiecza naród, jak Polacy, nie mogli zejść z politycznej mapy Europy bez walki na śmierć i życie. Wybuch insurekcji przyspieszyły obiektywne okoliczności, gdyż natychmiast po usankcjonowaniu drugiego rozbioru Rosja i Prusy rozpoczęły siłowe wcielanie do swych armii żołnierzy służących dotychczas w wojsku Rzeczpospolitej, planując straszliwie okaleczonej Polsce pozostawić zaledwie piętnastotysięczną armię .

Nastąpił wyścig z czasem. Powstaniu nie sprzyjała sytuacja międzynarodowa, ale z kolei postawa wyczekująca groziła ryzykiem bezpowrotnej utraty kontroli nad znaczącą częścią polskich wojsk. Ponadto w istocie rzeczy powstanie kościuszkowskie było kontynuacją niefortunnie przerwanej wojny polsko-rosyjskiej z 1792 roku. Wojny, która z operacyjnego punktu widzenia mogła być kontynuowana, a wśród jej polskich uczestników było żywe poczucie możliwości jej zwycięskiego końca. Mimo że insurekcja miała znacznie trudniejszą sytuację niż bohaterowie wojny polsko-rosyjskiej, mniejszy kontrolowany obszar działania oraz prowadziła walkę z dwoma przeciwnikami naraz, tj. Rosją i Prusami, to dowództwo powstania potrafiło zmobilizować pod swoimi sztandarami tak liczne masy walczących, że Rzeczpospolita lat swojej świetności powinna się wstydzić. Za to na całej linii zawiedli potencjalni sojusznicy: Francja, Szwecja czy Turcja. Austria zaś po początkowych gestach sympatii, a nawet dyskretnej pomocy, kiedy powstańcy zaczęli ponosić większe porażki przyłączyła się do zbrodniczego duetu Rosja-Prusy. W przeciwieństwie do Konfederacji Barskiej, polskie wojska napędziły wrogom sporo strachu, odnosząc kilka błyskotliwych zwycięstw. Niestety, czas stał się najgroźniejszym przeciwnikiem insurekcji, o dwa lata za późno z tego świata zeszła do piekieł krwiożercza i rozpustna caryca Katarzyna II. Gdyby jeszcze podczas trwania powstania na rosyjski tron wstąpił jej syn Paweł I, najprawdopodobniej do trzeciego rozbioru by w ogóle nie doszło. O swój byt, istnienie i honor Polska walczyła z poświęceniem i determinacją.

(...)

Czytany 3104 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.