środa, 30 listopad 2011 00:49

Odkrywanie Łużyc

Napisał

Nie jest to odkrycie geograficzne, bo gdzie leżą Łużyce, wiadomo z każdej encyklopedii. Wiadomo, że udając się w głąb Niemiec i na Zachód trzeba przejechać przez Brandenburgię lub przez Saksonię. Centralną część obu tych krajów zajmują Dolne i Górne Łużyce.

 

Na ogół w polskiej świadomości jest to już tylko kraina historyczna, nosząca swoją słowiańską nazwę. Dalekie echo poważniejszych polskich zainteresowań stanowią powojenne publikacje Edmunda Omańczyka, który proponował polskie wsparcie dla niepodległościowych ambicji tego narodu. Potem, prawie aż po dzień dzisiejszy jest cisza i temat Łużyc, Łużyczan, ich problemów znika, wydawałoby się, na zawsze z zainteresowań polskiego społeczeństwa. Tak, przynajmniej wyglądało to od strony oficjalnej i publicznej. Wiele polskich środowisk naukowych i patriotycznych o Łużycach nigdy jednak nie zapomniało. Środowiska takie przetrwały we Wrocławiu, Zielonej Górze, Poznaniu a przede wszystkim w samej Warszawie. Po 1989 roku zaistniały możliwości nawiązania bliższych kontaktów i zapoznania się z sytuacją na tym terenie. Zajęci porządkowaniem własnych spraw pozostawionych nam przez system komunistyczny, nie bardzo mieliśmy już czas na rozeznanie zachodzących zmian tuż za naszą zachodnią granicą. Dopiero kanonizacja ks. Alojza Andrackiego 13 czerwca 2011 roku w drezdeńskiej katedrze przypomniała nam o potrzebie wspólnej refleksji historycznej, religijnej i kulturalnej. Polska delegacja przybyła na uroczystości te była witana niezwykle serdecznie, a nawet entuzjastycznie przez serbskie środowiska zamieszkałe na terenie Niemiec.

Odwiedziny

Poza od dwudziestu lat prężnie działającym Towarzystwem Polsko-Serbołużyckim we Wrocławiu praktycznie nic więcej się tu nie działo. Teraz, po kanonizacji ks. Alojza Andrickiego, katolickie środowisko skupione wokół wrocławskiego oddziału ?Civitas Christiana? postanowiło utworzyć ?Zespół Łużycki?. Jego pierwszym zadaniem stało się zorganizowanie wyjazdu na Łużyce w celu bliższego zapoznania się z sytuacją Łużyczan na tym terenie. W wycieczce na Łużyce wzięło udział blisko 40 osób. Trasa wiodła przez tradycyjnie największe ośrodki współczesnej kultury łużyckiej. Pierwszym jej etapem było miasto Gorlitz. Przewodnikami po polskiej stronie byli pracownicy Muzeum Łużyckiego w Zgorzelcu. Tylko częściowo odpowiada ono swojej nazwie. Przede wszystkim jego zbiory i zainteresowania skupiają się na powojennym losie przybyłych tu polskich repatriantów ze Wschodu.

Po przeciwnej stronie Nysy Łużyckiej na wysokim jej brzegu położone jest miasto Gorlitz. Nie zostało ono zburzone w czasie ostatniej wojny i dlatego zachowało wiele cennych zabytków. Teraz są one na dużą skalę kompleksowo remontowane, restaurowane i odnawiane. Wszystko to robi się z myślą o turystach, których większość pochodzi już z Polski. Samo miasto wyludnia się po upadku miejscowych kopalń i elektrowni węgla brunatnego. W ostatnim czasie liczba jego ludności zmniejszyła się o ok. 20 tys. mieszkańców. Obecnie liczy ono ok. 40 tys. ludności, w tym ok. 5 tys. przybyłych tu na stałe Polaków. Chcąc zapełnić pustostany mieszkaniowe, sprowadza się tu emerytów z głębi kraju, oferując im niższe czynsze i inne opłaty.

Kolejnym na trasie miastem był Budziszyn. Tu znajduje się centrum życia kulturalnego Serbołużyczan. O tym, że znajdujemy się wśród Słowian, świadczy elegancka restauracja w centrum miasta o znanej nam nazwie ?Lubin?. Nowoczesny Niemiecko-Łużycki Teatr Ludowy wkomponowany jest w starą zabudowę miasta. Naprzeciw niego znajduje się Muzeum Łużyckie. Jego dyrektor Tomasz Nawka długo mówił biegle po polsku o trudnej, ciekawej i heroicznej historii tysiącletniego trwania Łużyczan przy swojej kulturze, języku i zwyczajach bez własnego państwa. Mówił on też o trudnościach w utrzymaniu muzeum i innych obiektów kultury łużyckiej w nowej sytuacji gospodarczo-rynkowej Niemiec. Zaznaczył, że kultura łużycka nie przeciwstawia się w żaden sposób niemieckiej tradycji, ale ją uzupełnia i wzbogaca. Na zakończenie spotkania dał on koncert muzyki łużyckiej na kobzie. Polska delegacja zwiedziła historyczny cmentarz położony na stromym zboczu rzeki, pod murami średniowiecznej twierdzy. Swoją oryginalnością i kunsztem nagrobków przypomina zakopiańską nekropolię na Pęksowym Brzysku.

Wśród wielu innych jeszcze zabytków, pamiątek i miejscowości dwa wydarzenia zasługują na uwagę. Pierwszym z nich jest kolejny cmentarz w małej miejscowości Ralbitz. Uboga jej ludność postanowiła, że miejscowy cmentarz będzie miał wszystkie groby identyczne. Pozornie wydawałoby się, że będzie to mało interesujące i szare miejsce. Tymczasem otoczone zielenią groby, przystrojone czerwonymi kwiatami, z dużymi artystycznie wykonanymi krzyżami, stwarzają wrażenie przejścia zmarłych do wiecznej szczęśliwości, jaka czeka ich w niebie. Zadbane, pięknie stylizowane, metalowe krzyże przydrożne ustawione na piaskowcowych cokołach świadczą o przywiązaniu do wiary i tradycji przodków.

Pobyt na Łużycach kończył się w obszernych pomieszczeniach domu znanego katolickiego społecznika Pětra Brězana. Mówi on doskonale po polsku i jest częstym gościem w naszym kraju. Mimo swoich blisko osiemdziesięciu lat co roku udaje się on z pieszą pielgrzymką do Częstochowy. Częstując wszystkich ?czym chata bogata?, opowiada o swoich losach i dziejach łużyczan. Wzruszeni serdecznym rodzinnym przyjęciem polscy goście odśpiewali gospodarzom tradycyjne ?sto lat?.

(...)

Czytany 2237 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.