środa, 30 listopad 2011 01:25

Jak zagłuszyć własną duszę

Napisał

Rosjanie chętnie urlopują nie tylko latem, ale także zimą. Od połowy grudnia do połowy stycznia pracują na zwolnionych obrotach ? a najczęściej wcale. Bo to najpierw przypada Boże Narodzenie i Nowy Rok według kalendarza zachodniego, a potem to samo, zgodnie z dawną wschodnią rachubą czasu (świętem jest także ?stary? Nowy Rok, czyli początek roku prawosławnego). Trwa w ciągu zimowych wakacji intensywne życie towarzyskie, a imprezy są kubek w kubek podobne jedna do drugiej. Święta te Rosjanie postrzegają zazwyczaj nie jako porę refleksji, lecz tylko kolejną okazją do wypitki: w popularnym utworze jednego ze współczesnych zespołów, zatytułowanym Wigilia, wioskowy pijaczyna zatacza się od słupa do słupa i użala, że pech nie opuszcza go nawet w tak wyjątkowy dzień. Mowy raczej nie ma o rozważaniu, co upamiętniają i symbolizują Narodziny Dzieciątka.

 

Święta od kuchni

Forma świąteczna nie różni się od przyjęć wydawanych z okazji imienin, Dnia Kobiet czy siódmego listopada. Ale na stołach Rosjan, zwykle zastawionych do niemożliwości, robi się coraz przestronniej. Już przed rokiem gazety rosyjskie alarmowały, że sałatka Olivier, świąteczny standard na Wschodzie, podrożała w porównaniu z rokiem minionym o ponad 30%. Nazwa tej przystawki pochodzi od nazwiska belgijskiego kucharza, który półtora wieku temu robił furorę jako szef kuchni moskiewskiej restauracji ?Ermitaż?. To, co trafia na talerze Rosjan, niewiele jednak ma wspólnego z oryginalnym przepisem Lucjana Oliviera, zazdrośnie przez niego strzeżonym i zabranym do grobu. Sałatkę podawaną w ?Ermitażu? przygotowywano m.in. z kawioru, szyjek raków, wędzonej kaczki oraz cielęcych ozorków ? w naszych czasach Rosjanie są mocno zdziwieni, gdy dowiadują się o tym. Dziś bowiem sałatka Olivier to ziemniaki (snobi kupują importowane, także z Polski, po 50 rubli ? około 5 złotych ? za kilogram), trochę solonych ogórków, marchewka, zielony groszek z puszki, majonez i nieco kurczaka albo w najlepszym wypadku gotowanej kiełbasy. Inne stałe punkty noworocznej biesiady to także sałatki ? całkowicie jarska winegret, ?śledź w futrze? (pod buraczkami) czy też sałatka ?krabowa?, zrobiona z produktu, o którym prześmiewcy powiadają, że przy jego wytworzeniu życia nie stracił ani jeden krab.

Rosjanie w ogóle uwielbiają sałatki robić, a w konsekwencji, chcąc nie chcąc, także zajadać. Wyglądają na stole okazale, a ponadto dość łatwo je przygotować. Mimo krążących legend o wspaniałościach rosyjskiej kuchni przeciętne gospodynie domowe na Wschodzie rzadko popisują się inwencją i w kuchni bywają najczęściej gnuśne. Poza tym lata komunizmu zdegenerowały także rosyjską kuchnię, której przysmaki proponują wyłącznie ekskluzywne restauracje. Ryba na stole wigilijnym może zagościć tylko przez przypadek. Kiedyś napomknąłem o tym zwyczaju gospodarzowi kolacji świątecznej ? pobiegł do kuchni i przyniósł szprotki w konserwie.

Rosjanie robią wielkie oczy, słysząc o polskich zwyczajach świątecznych. Nie mieści im się w głowach, że można zastolie sprawować aż tak bardzo inaczej. Opowieści o sianku pod obrusem, potrawach przygotowywanych tylko na tę chwilę, dzieleniu się opłatkiem ? rozpalają wyobraźnię Rosjan.

Podobno istnieją rosyjskie kolędy, ale nigdy ich nie słyszałem. Śpiewano oczywiście przy wigilijnej kolacji, lecz repertuar był zdecydowanie odmienny od naszego: Trzej czołgiści (o dzielnej załodze tankietki gromiącej podstępnych faszystów japońskich), Wypiłam, jestem pijana i nie dojdę do domu (hymn imprezujących dam) lub na przykład coś z repertuaru zespołu t.A.T.u.

Nie ma w Rosji Świętego Mikołaja (choć imię to jest tam znacznie bardziej popularne niż u nas, a w panteonie cerkiewnym ważne miejsce zajmuje Mikołaj Cudotwórca), zastępuje go Dziadek Mróz. Ten dość gburowaty typ, zamieszkały w miejscowości Wielki Ustiug i pokazujący się w towarzystwie atrakcyjnej Śnieżki, walczy na rosyjskich ulicach i wystawach z prymitywnym gnomem z reklamówek Coca Coli. I, w odróżnieniu od sytuacji u nas, gdzie niewielu już tylko pamięta wizerunek prawdziwego Świętego Mikołaja z mitrą i pastorałem, Dziadek Mróz wychodzi z tych zapasów raczej zwycięsko. Zapewne w mniejszym stopniu o tej przewadze zdecydowało przywiązanie do własnej tradycji, a bardziej raczej powszechny w Rosji antyamerykanizm.

(...)

Czytany 2716 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.