×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 62.
środa, 30 listopad 2011 03:20

Od Redakcji

Napisane przez

Z czym kończymy rok 2011? Oto rzut oka na aktualną sytuację. Jak donosi prasa, w Zielonej Górze złożono doniesienie na matkę, która dała publicznie klapsa synkowi. Zgodnie z ustawą przyjętą przez sejm w zeszłym roku, grozi jej do roku więzienia. Od nowego roku znacznie wzrosną ceny jajek wskutek konieczności zmiany klatek dla kur-niosek na większe, zgodnie z dyrektywą UE. Polska reprezentacja piłkarska na Euro 2012 wystąpi w koszulkach bez orzełka, odpowiedzialny za to PZPN twierdzi, że chodzi o dostosowanie się do nowych trendów. W polskim sejmie trwa batalia o usunięcie krzyża, prowadzi ją partia kierowana przez byłego właściciela gorzelni, a wśród gwiazd partii znajdują się aktywista ruchu sodomitów oraz mężczyzna udający kobietę. W czasie patriotycznej demonstracji z okazji 11 listopada niemieccy socjaliści (tym razem nie narodowi, lecz międzynarodowi), zaproszeni przez rodzime organizacje lewicowe, atakują demonstrujących Polaków. Rząd zapowiada likwidację przepisów umożliwiających omijanie tzw. podatku Belki, a więc podatku od lokat bankowych; zmiana ta spowoduje, że lokaty w zasadzie w ogóle przestaną być opłacalne. Dług publiczny Polski wynosi obecnie 898 miliardów złotych, co daje jakieś 23 tys. złotych w przeliczeniu na każdego obywatela, który rocznie i tak oddaje państwu w podatkach prawie 20 tys. złotych, czyli niemal połowę swojej pensji (nie wliczając w to wszelkich składek emerytalnych czy zdrowotnych). Rząd wybrany głosami większości tej mniejszości Polaków, która poszła na wybory, zapowiada podniesienie podatków. Wszystkie niemal media papierowe i elektroniczne, prywatne i publiczne stoją murem za rządem, uprawiając propagandę sukcesu, podczas gdy opozycja skutecznie dokonuje samolikwidacji.

 

Czy gdyby ktoś dwadzieścia lat temu, u progu rzekomo odzyskanej wolności, zarysował nam taki scenariusz, potraktowalibyśmy go poważnie, czy raczej wyśmiali jako autora grafomańskiej political-ficion? Czy bylibyśmy w stanie sobie wyobrazić, że w ciągu dwóch dekad pod wieloma względami cofniemy się tam, gdzie byliśmy dwie dekady wcześniej – a więc do końcówki lat 70., czasów „późnego Gierka”, okresu rosnącego zadłużenia, coraz głębszego uzależnienia od socjalistycznego imperium (które w międzyczasie przesunęło się ze wschodu na zachód), galopujących cen, rozrostu biurokracji, propagandy sukcesu i coraz większej demoralizacji klasy rządzącej? Prawdopodobnie tego nikt się nie spodziewał, a wielu nawet dzisiaj nie chce w to uwierzyć. Być może wynika to stąd, że, w przeciwieństwie do czasów PRL, zanikł zdrowy krytycyzm i sceptycyzm w stosunku do przekazu medialnego. O ile wcześniej jakby z założenia było wiadomo, że media kłamią, a przynajmniej zniekształcają obraz świata, o tyle teraz, przeciwnie, stały się z założenia godne zaufania. Jednocześnie wydaje się, że zanikło poczucie absurdu, w jakim się żyje. W PRL mimo wszystko przynajmniej zdawano sobie sprawę z dziwaczności otaczającego świata oraz z tego, iż jest on pod każdym względem jakąś aberracją od tradycyjnych norm, że nasza gospodarka, kultura, nauka i edukacja są zmutowanymi potworkami, które w takiej formie długo nie pożyją. Ta świadomość pozwoliła kręcić Barei genialne filmy, leżała także u podstaw złotego okresu polskiej satyry i kabaretu. Dziś czegoś takiego nie tylko brak, ale trudno wyobrazić sobie, aby się pojawiło, Można odnieść wrażenie, że otaczające nas absurdy przyjmowane są jako standard – tylko dlatego, że Zachód, dawny obiekt naszych westchnień, nie tylko pogrąża się w takich samych wynaturzeniach, ale wręcz jest ich źródłem.

W takiej sytuacji, kiedy ten świat doczesny oferuje nam rozczarowania i zgryzoty, tym ważniejsza staje się nadzieja narodzona dwa tysiące lat temu w Betlejem, która pozwala i na ten świat, i na te rozczarowania spojrzeć z innej perspektywy.

Czytany 2707 razy

Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.