piątek, 28 styczeń 2011 18:57

Klęska Piskorskiego, Pawła Piskorskiego

Napisał

Paweł Piskorski, który uchodził za Jamesa Bonda polskiej polityki, któremu wszystko dotąd się udawało i który wychodził obronną ręką z każdej sytuacji, poniósł ostatnio znaczącą sądową, prestiżową i polityczną porażkę.

Oto w dniu 13 grudnia ubiegłego roku, Sąd Okręgowy w Warszawie, VII Wydział Cywilny Rejestrowy na posiedzeniu niejawnym z udziałem partii politycznej Stronnictwo Demokratyczne postanowił wykreślić go z ewidencji tej partii. Sprawa ta nie byłaby interesująca, wszak na brak partii politycznych nie możemy narzekać, gdyby nie fakt posiadania przez SD znaczącego majątku. Orientacyjna jego wartość w skali kraju liczona jest w dziesiątkach milionów złotych. Są to przede wszystkim nieruchomości położone w centralnych miejscach największych aglomeracji w Polsce. Jest, o co walczyć.

Kariera polityczna

W telegraficznym skrócie przypomnieć trzeba, że Paweł Piskorski był czołową postacią Kongresu Liberalno-Demokratycznego (KLD), a potem Platformy Obywatelskiej (PO). Sukcesy tego młodego i prężnego polityka, który zdążył już być prezydentem Warszawy, kilkakrotnie wybieranym posłem do Sejmu RP i do Parlamentu UE, budziły podziw w kraju i poza jego granicami. Oskarżany był o udział w wielu aferach finansowych i majątkowych, jednak żadne z tych oskarżeń nie zaowocowało dotychczas skazującym wyrokiem sądowym. W styczniu 2009 wstąpił do Stronnictwa Demokratycznego , stając się tym samym jedynym eurodeputowanym tej partii, a także deklarując zamiar ubiegania się o stanowisko przewodniczącego SD. Stanowisko to uzyskał na Kongresie Nadzwyczajnym SD, odbytym w dniu 21 lutego tego samego roku. W październiku 2009 został zawieszony w obowiązkach szefa partii przez Naczelny Sąd Partyjny SD. Następnie, 21 listopada na kolejnym Nadzwyczajnym Kongresie delegaci biorący udział w obradach, uchwalili jego odwołanie ze stanowiska przewodniczącego, powierzając funkcję tymczasowego szefa partii Krzysztofowi Góralczykowi. Działaczom SD nie podobał się apodyktyczny, wręcz dyktatorski sposób kierowania partią. Nie akceptowali oni też koncepcji nowego przewodniczącego związanej z niekontrolowaną wyprzedażą majątku SD.

Wyprzedaż majątku

Wydawało się, że wszystkie manewry polityczne, skierowane przeciwko swoim przeciwnikom, Paweł Piskorski wygra bez żadnych trudności. Przemawiała za nim szybkość działania, energia w realizacji postanowień i egzekucja prawa własności wspierana przez organa porządku publicznego, a więc policję, sądy i prokuraturę. Zwykłe włamania do własnych lokali partyjnych i usuwanie z nich nieprzychylnych mu działaczy były na porządku dziennym. Żadne protesty i pisma wyjaśniające nie skutkowały. Zagarnięte lokale natychmiast były wystawiane na sprzedaż. Władze samorządowe miast, w których się one znajdowały, tego rodzaju działania akceptowały i uznawały za standardowe. Na tej podstawie, jako uprawnione do pierwokupu, wydawały zgodę na ich sprzedaż, co możliwie szybko było realizowane. Transakcje dochodziły do skutku nawet za połowę ceny wywoławczej. Centralne media, a przede wszystkim prasa komercyjna oraz publiczna telewizja stan ten uznawały za naturalny w walce politycznej o władzę w partii.

Spór o przerwę w obradach

Na posiedzeniu Rady Naczelnej 24 października 2009 roku doszło do sporu o prozaiczną przerwę w obradach. Większość obecnych opowiedziała się przeciw. W tej sytuacji Paweł Piskorski wraz z popierającymi go członkami RN opuścił jej zebranie i w tym samym czasie zwołał w swoim gabinecie posiedzenie Zarządu Głównego. Salę opuściło 21 osób, w tym dziewięciu członków Zarządu Głównego. Odbyli oni posiedzenie, na którym pozbawili członkostwa swoich przeciwników. Uchwały tego posiedzenia ZG oraz następnych w tym samym składzie w dniu 26 i 29 października sąd uznał za nieważne, bo odbyte niezgodnie ze statutem. Przede wszystkim sąd zakwestionował zwoływanie ZG doraźnie w trybie natychmiastowym, jak było w tym przypadku. Statut wymagał pięciodniowego wyprzedzenia informacji podanej jej członkom o zwołaniu ZG. Wymagał też wcześniejszego podania porządku obrad, czego w tym przypadku brakowało. Ponadto próba zwołania posiedzenia ZG w trakcie obrad najwyższej władzy między kongresami, a taką władzą w SD jest bezsprzecznie Rada Naczelna, uznane zostało za niedopuszczalne. Z tego powodu sąd uznał uchwały ZG, mimo posiadanej większości głosów za nieprawomocne. Na tej samej podstawie zwołany przez Pawła Piskorskiego Kongres z 4 listopada 2009 roku sąd uznał za nieważny. W ocenie sądu wszyscy wykluczeni przez Pawła Piskorskiego członkowie SD nadal zachowali swoje uprawnienia. Uchwały XXIII Nadzwyczajnego Kongresu SD z 21 listopada 2009 sąd uznał za prawomocne. Kongres wyłonił nową Radę Naczelną, która jeszcze tego samego dnia prawomocnie powołała nowy Zarząd Główny bez Pawła Piskorskiego.

(...)

Czytany 2317 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.