piątek, 28 styczeń 2011 19:35

Koszty ekologizmu

Napisał

Od wielu już lat nie było takiej sytuacji pogodowej, by śnieg w Polsce zalegał w dużych ilościach już od końca listopada przez tak długi czas, jak to było na przełomie roku 2010 i 2011.

 

Podobna „katastrofa” klimatyczna wystąpiła w tym roku po obu stronach kanału La Manche – zarówno w Wielkiej Brytanii i Irlandii, jak i we Francji, Belgii i w Niemczech. Kilkucentymetrowa warstwa śniegu doprowadziła do całkowitego paraliżu komunikacji zarówno lądowej, jak i powietrznej. Mieszkańcy Europy Zachodniej po prostu nie są przygotowani na takie klęski, nie wiedzą, co to odśnieżanie dróg i lotnisk ani nie znają pojęcia opon zimowych. Podobnie ostra zima nawiedziła Stany Zjednoczone. Mimo to nikt ani z unijnych, ani amerykańskich, ani polskich władz nie odwołał dogmatu o rzekomym globalnym ociepleniu. Bo przecież chodzi o pieniądze. Chodzi o gigantyczne pieniądze podatników i konsumentów, a nie o pogodę i ochronę środowiska. Pieniądze, które przepływają i nadal mają przepływać z kieszeni zwykłych obywateli do kieszeni polityków poprzez publiczne budżety każdego szczebla.

Polityka ekologizmu objawia się w różnych formach – ograniczenie emisji dwutlenku węgla, promocja energii odnawialnej i biopaliw do samochodów i samolotów, dopłaty do różnego typu ekoprojektów, ekologicznych domów czy samochodów wydalających mniej spalin, wycofywanie z rynku tradycyjnych żarówek na rzecz świetlówek energooszczędnych, a skutek jest zawsze ten sam – wyższe podatki, większe budżety i wydatki publiczne.

Dla Wielkiej Brytanii, która do roku 2020 chce o 34 proc. zmniejszyć emisję gazów cieplarnianych, do 2050 roku o 80 proc., a ponadto do 2020 roku 15 proc. energii ma pochodzić ze źródeł odnawialnych, koszty tych działań będą gigantyczne. Jak podaje „Financial Times”, Urząd ds. Rynku Gazu i Elektryczności Ofgem, brytyjski regulator energetyczny, wyliczył, że tylko inwestycje w sektorze energetycznym, by sprostać tym celom, będą musiały pochłonąć 200 mld GBP. Chodzi o budowę nowych elektrowni atomowych, stacji gazowych i farm wiatrowych, które mają zastąpić elektrownie węglowe. Same dotacje do farm wiatrowych w Wielkiej Brytanii kosztują 1 mld GBP rocznie. Dlatego należy zgodzić się z Philipem Daviesem, deputowanym z brytyjskiej Partii Konserwatywnej, który twierdzi, że dzięki Unii Europejskiej, w imię ochrony środowiska, ludziom i przedsiębiorstwom grozi bankructwo. W cenie prądu w Wielkiej Brytanii już aktualnie 15 proc. to przeróżne koszty ekologiczne.

Tymczasem według wyliczeń Komisji Europejskiej do 2020 roku kraje Unii Europejskiej będą musiały wydać 1 bilion euro na rozbudowę systemu energetycznych linii przesyłowych, by wypełnić brukselskie regulacje związane z rzekomymi zmianami klimatu. Ze względu na różnego typu unijne projekty cieplarniane do 2020 roku zwykłych obywateli oraz przedsiębiorców czekają wysokie podwyżki ceny energii. Dla obywateli koszty te mogą wzrosnąć nawet o 33 proc., a dla biznesmenów aż o 70 proc. Co ciekawe, w ciągu ostatnich sześciu lat cena prądu w Eurokołchozie już wzrosła o 125 proc.

W Stanach Zjednoczonych w porównaniu z konwencjonalną energią węglową koszt wytworzenia jednostki energii wiatrowej jest około dwa razy wyższy, a energii słonecznej może być nawet cztery razy wyższy. Ponadto z raportu Heritage Foundation wynika, że ścisłe przestrzeganie ekologicznej strategii energetycznej w latach 2012-25 spowoduje wzrost kosztów utrzymania amerykańskich gospodarstw domowych o 36 proc., wzrost kosztów dla przemysłu o 60 proc., zmniejszenie się Produktu Krajowego Brutto USA w latach 2012-35 aż o 5,2 biliona USD oraz zredukowanie rynku pracy o ponad milion miejsc pracy. Heritage Foundation wyliczyła, że wymuszone ograniczenie emisji dwutlenku węgla spowoduje, że przeciętna amerykańska rodzina stanie w obliczu podwyżek cen energii o 90 proc., a gazu i benzyny o 50 proc. W ramach pakietu stymulacyjnego prezydenta Baracka Obamy na „zieloną energię” już wydano 92 mld USD. Amerykański Departament ds. Energii przeznaczył niedawno 2,4 mld USD na rozwój i produkcję elektrycznych samochodów, a same nowe elektrownie słoneczne mają zostać dofinansowane kwotą 2 mld USD. W ciągu ostatniego roku lewicowa administracja prezydenta Obamy nałożyła na gospodarkę Stanów Zjednoczonych rekordową liczbę regulacji (głównie ekologicznych, promowanych przez Agencję Ochrony Środowiska), które poprzez krępujący wpływ na przedsiębiorczość będą kosztować Amerykanów dodatkowe 26,5 mld USD rocznie.

Dostosowanie się do wymogów ekologicznych przez australijską branżę energetyczną ma pochłonąć 7 mld AUD rocznie. A samo niezdecydowanie lewicowego rządu Australii w kwestii programu cieplarnianego będzie kosztować australijską gospodarkę dodatkowo około 2 mld AUD rocznie do 2020 roku, tamtejszych podatników zaś około 60 AUD rocznie.

(...)

Czytany 2455 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.