piątek, 28 styczeń 2011 20:24

Propaganda żeruje na domestykacji

Napisał

W jednej ze swoich publikacji Konrad Lorenz uskarżał się na domestykację gatunku ludzkiego. Pomijając skutki somatyczne takiej domestykacji, które, na przykład kaczkom domowym uniemożliwiają latanie, można odnieść wrażenie, że w przypadku gatunku ludzkiego objawia się ona przede wszystkim w dziedzinie intelektualnej.

 

Od co najmniej 150 lat coraz większa część ludzi żyje w miastach, a więc w środowisku tak przetworzonym, że bardzo mało podobnym do naturalnego. Niewątpliwie sprzyja to domestykacji również w wymiarze intelektualnym. Człowiek żyjący w sztucznym środowisku, koncentrujący się na rozwiązywaniu problemów stwarzanych przez innych ludzi, zatraca poczucie proporcji między sobą a przyrodą, wskutek czego łatwiej mu uwierzyć, że może więcej, niż rzeczywiście może. Nic zatem dziwnego, że pod koniec XX wieku znaczna część ludzi wykształconych ? oczywiście wykształconych powierzchownie, bo upowszechnienie edukacji siłą rzeczy musiało doprowadzić do ogromnego jej spłycenia ? a więc wytresowanych w pozytywizmie dla ubogich duchem, chętnie uwierzyła, że może ?wszystko?.  I to nie w przenośni ? jak to robili wymowni Francuzi ? ale dosłownie fait la pluie et le beau temps, czyli wpływać na deszcz i pogodę. Deszcz i pogodę ? a więc klimat Ziemi. W takiej sytuacji wmówienie milionom takich zdomestykowanych umysłowo półinteligentów, że na skutek działalności człowieka mamy do czynienia z globalnym ociepleniem, nie przedstawiało specjalnych trudności. Zwłaszcza że do tej propagandy włączyły się media, powiązane kapitałowo ze środowiskiem finansowych grandziarzy, którzy zwęszyli możliwość obłowienia się na wypłukiwaniu złota dosłownie z powietrza, a ściślej ? z dwutlenku węgla, którego emisja stała się w związku z tym limitowana i limity te stały się przedmiotem międzypaństwowego handlu. Ta okoliczność zdecydowała, że nawet kiedy wykryto i udowodniono fałszowanie informacji uzyskanych rzekomo w rezultacie długotrwałych badań naukowych, propaganda globalnego ocieplenia nie tylko nie ustała, ale nawet ani na moment nie osłabła.

Tymczasem, chociaż nie ulega wątpliwości, że klimat Ziemi zmienia się, to zmiany te ? po pierwsze ? dokonują się w stosunkowo długich okresach. Stosunkowo długich, to znaczy w stosunku do trwania dwóch czy nawet trzech pokoleń ludzi, a więc okresu stuletniego. Po drugie ? kształtujące te zmiany siły natury są tak potężne, że w porównaniu z nimi działalność człowieka nie ma nie tylko decydującego, ale większego znaczenia. Tylko około trzech procent atmosferycznego dwutlenku węgla jest efektem działalności człowieka ? i już choćby ta okoliczność pokazuje proporcje między rzeczywistością a propagandą inspirowaną przez filutów w rodzaju Ala Gore?a i grandziarzy w rodzaju Jerzego Sorosa. W ciągu ostatniego miliona lat na Ziemi wystąpiło osiem zlodowaceń, które pojawiały się i ustępowały. Ani ich pojawiania się, ani ich ustępowania nie można przypisać ingerencji człowieka, nie mówiąc już o przemyśle, który wtedy w ogóle nie istniał. Jedna z hipotez głosi, że przyczyną przynajmniej jednego z tych zlodowaceń było wcześniejsze połączenie się Ameryki Południowej z Ameryką Północną, na skutek czego doszło do zmiany kierunku jednego z prądów morskich, który ? znany dzisiaj jako ciepły Prąd Zatokowy ? popłynął daleko na Północny Atlantyk, paradoksalnie doprowadzając do zlodowacenia znacznych obszarów półkuli północnej. Prąd Zatokowy, który dzisiaj ogrzewa Europę, niosąc olbrzymie masy ciepłej wody, doprowadził do znaczącego wzrostu wilgotności w północnych krańcach północnej strefy umiarkowanej i zwiększenia ilości opadów, które stopniowo kumulowały się w postaci czap lodowych, aż doprowadziły do oziębienia klimatu. Niezależnie od tego, czy hipoteza ta jest trafna, czy nie, pokazuje ona, że siły, jakie determinują zmiany klimatyczne na Ziemi, również dzisiaj, a prawdopodobnie i w dającej się przewidzieć przyszłości, będą pozostawały poza jakimkolwiek wpływem człowieka, który ? użyjmy tu języka ewangelicznego ? był i pozostanie bezradny wobec szumu morskiego i nawałności.

                (...)

Czytany 2843 razy
Więcej w tej kategorii: « Czas ludzi przyzwoitych Wieczna zima »
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.