wtorek, 01 marzec 2011 02:41

Wojna polsko-polska

Napisane przez

Od pewnego czasu, zdaje mi się, że od co najmniej roku, słychać narzekania, jeśli nie wręcz jeremiady na temat wojny polsko-polskiej. Wygłaszają je co spokojniejsi dziennikarze, publicyści i politycy, a echa ich wypowiedzi usłyszeć można także w gronie tzw. zwykłych ludzi, ot chociażby podczas zebrań rodzinnych, towarzyskich czy rozmów sąsiedzkich. Że to coś niesłychanego taka wojna polsko-polska, że jak tak można, że dajemy sobie (my, Polacy) żenujące świadectwo obywatelskiego i narodowego niewyrobienia, że czas najwyższy skończyć to hańbiące widowisko, które ośmiesza nas przed światem.

 

A krytyka dotyczy obu stron tej wojny: zarówno rządowo-koalicyjnej, jak i opozycyjnej, tyle że winnych owej wojny upatruje się albo po jednej, albo po drugiej stronie, albo też równo po obu, albo jedynie akcenty rozmaicie są rozkładane czy raczej upatrywane przez dyskutantów, bardziej obciążając obóz rządowy albo bardziej opozycyjny.

Patrzę na to spokojnie i z dystansem. Albowiem wojna polsko-polska nie jest w świecie wyjątkiem. Jeśli przyjrzeć się zjawisku bez uprzedzeń, wówczas wyraźnie widać, że mamy do czynienia z tym zjawiskiem wszędzie. Ograniczmy się do Europy stanowiącej dla nas wzór cywilizacyjny. Otóż od dziesiątków lat mamy do czynienia z wojną brytyjsko-brytyjską (konserwatyści kontra labourzyści), niemiecko-niemiecką (CDU kontra SPD), francusko-francuską (gauliści kontra socjaliści), szwedzko-szwedzką (konserwatyści kontra socjaldemokraci), hiszpańsko-hiszpańską (Partia Ludowa kontra socjaliści Zapatero), a także za oceanem – amerykańsko-amerykańską (republikanie kontra demokraci).

Można mnożyć takie przykłady. Bo można przytoczyć jeszcze przykłady Włoch, Węgier, Belgii, Portugalii, Holandii, Austrii, by pozostać przy przykładzie krajów europejskich. Naturalnie w każdym z państw nieco inne bywają podłoża owych wojen (historyczne, społeczne, ekonomiczne, polityczne itd.), czasami są po obu stronach barykady nie pojedyncze partie, lecz koalicje bądź to rządowe, bądź opozycyjne, w każdym z tych narodów ludzie z grubsza opowiadają się po jednej lub drugiej stronie, a owe społeczeństwa są podzielone zasadniczo na dwie zwalczające się grupy, dzielące naród na dwie części. Jednakże mimo specyficznych w szczegółach różnic zasada wszędzie jest ta sama: podział narodów i społeczeństw na dwa przeciwstawne sobie odłamy, prowadzące ze sobą wojnę. Obojętne: zimną czy gorącą, ale wojnę.

Nie stanowimy więc w świecie wyjątku. Ale tylko u nas odbywa się darcie szat z tego powodu. A przecież jest jasne, że wszędzie ludzie są podzieleni politycznie i ideologicznie. Jest to istota demokracji. Nie ma tak, by wszyscy generalnie byli jednomyślni. Wielość partii i ugrupowań o tym świadczy. Każdy wybiera sobie to stronnictwo, które najbardziej mu odpowiada z rozmaitych względów. I każdy ma do tego prawo.

Czy chcielibyśmy, by wszyscy mówili jednym głosem? Nigdzie na świecie tak nie jest. Oczywiście, dążenia do takiej jedności są szlachetne, jednak jest to nierealistyczna naiwność.

(...)

Czytany 2323 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.