sobota, 13 listopad 2010 12:56

Liberalna koncepcja państwa (9) Krytyka państwa opiekuńczego

Napisał

Kolejny fragment pracy magisterskiej Tomasza Cukiernika, obronionej w ubiegłym roku na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Autor prezentuje w niej prawicowe koncepcje państwa oraz precyzuje i porządkuje terminologię liberalną.

Kultura i sztuka
Liberałom nie podoba się system finansowania przez państwo szeroko pojętej kultury i sztuki. Uważają oni, że także tu wszystkie sprawy powinien regulować wolny rynek. Margaret Thatcher, premier Wielkiej Brytanii w latach 1979-90 powiedziała: "nie byłam przekonana, że państwo powinno bawić się w mecenasa. Talent artystyczny ? a cóż dopiero geniusz ? jest czymś nie zaplanowanym, nieprzewidzialnym, ekscentrycznym i indywidualnym. Podporządkowany dyscyplinie i determinowany przez państwo ? więdnie"1. Kina, teatry, filharmonie, opery, muzea, domy kultury, biblioteki itp. mogą się utrzymywać z usług kulturalnych, które sprzedają. Za kulturę i sztukę powinni płacić ci, którzy chcą z tego korzystać. Dlaczego całe społeczeństwo ma opłacać bilety do filharmonii, by kilka procent z nich poszło raz w roku na koncert? Być może np. bilety do teatru czy opery powinny być 10 razy droższe ? tak, by takie przedsięwzięcia były opłacalne. Biblioteki mogłyby się utrzymywać ? podobnie jak wypożyczalnie kaset wideo ? z opłat za wypożyczanie książek, można też wprowadzać różnorakie opłaty abonamentowe itp. Natomiast te biblioteki, które cieszą się małym zainteresowaniem czytelników, powinny zostać zamknięte. Nie jest prawdą, że prywatne muzea się nie utrzymają. Na przykład w Limie bardzo dobrze funkcjonuje prywatne Muzeum Złota z olbrzymią ilością eksponatów. Wiele dotowanych pism kulturalnych, których wydawanie jest nieopłacalne mogłoby ukazywać się w Internecie, co radykalnie zmniejszyłoby koszty. Ale instytucje kulturalne na wolnym rynku mogą utrzymywać się także z innych źródeł, takich jak: fundacji kulturalnych, z mecenatu prywatnego, z umów sponsoringu.
Tymczasem biurokratyczne ministerstwa kultury marnotrawią pieniądze (co zwykle łączy się z korupcją), często wydając je na niewłaściwe cele, co może na dodatek powodować skutek przeciwny do zamierzonego: "miliardy, jakie Francja wyłożyła na obronę własnej kultury, spowodowały jedynie zbiurokratyzowanie tamtejszych artystów"2. Dla odmiany "kinematografia amerykańska absolutnie nie jest na garnuszku państwa. Jest zupełnie prywatna. A mimo to ? a właściwie właśnie dlatego ? podbiła świat"3. Przykładem marnotrawstwa jest utworzony niedawno w Polsce Instytut Adama Mickiewicza. Stał się on pośrednikiem między Ministerstwem Kultury, a organizowanymi przez Ministerstwo imprezami kulturalnymi. Za pośrednictwo Instytut inkasował odpowiednio wysokie pieniądze. Prezesi otrzymywali pensje ? ponad 10 tys. zł miesięcznie, a pozostałe 45 osób ? średnio ponad 5 tys. zł! Na dodatek większość imprez organizowanych przez Instytut okazała się nieudane4. Skandalem jest również fakt, że państwo za pieniądze podatników promuje tzw. "postępowych artystów", którzy uprawiają tzw. sztukę nowoczesną. Dariusz Hybel wyśmiewa się z artystki Moniki Wiechowskiej, że robi wystawy, które nic nie mają wspólnego z prawdziwą sztuką ("'Artystka' na gigantycznym zdjęciu ukazała swoje nagie ciało ? jak się wyraziła ? 'w stanie ekstazy'. (...) Doprawdy 'głęboka to sztuka'. Tak głęboka, że spokojnie mogłaby się znaleźć w jakimś pisemku 'z paniami' dla niezaspokojonych oglądaczy"5). Jednak najgorszy w tym wszystkim jest fakt, że wystawa odbyła się na pieniądze samorządowe Poznania, którego deficyt budżetowy na 2002 rok jest rekordowy i wynosi 221 mln złotych.
Tymczasem prawda jest taka, że "prawdziwe dzieło sztuki przetrwa i bez publicznych pieniędzy ? jeśli nie, niech lepiej pozostanie w atelier artysty"6. Dowodem tej tezy jest choćby Waldemar Łysiak. Pisarz ten nie tylko nie otrzymuje żadnych dotacji od państwa na wydawanie swoich książek, ale na dodatek jego twórczość jest ignorowana i pomijana przez krytykę i większość mediów. Mimo to jego książki sprzedają się w kilkudziesięciotysięcznych nakładach, podczas gdy książki innych pisarzy, często hołubionych przez państwowe instytucje kulturalne, są sukcesem wydawniczym, gdy sprzeda się ich kilka tysięcy.
Od ośmiu lat funkcjonuje także prywatny teatr "Studio Buffo" w Warszawie. Utrzymuje się on wyłącznie z biletów wstępu. Mimo to, jako jeden z dwóch teatrów w Polsce posiada drogie zaplecze do prezentacji nowoczesnej sztuki multimedialnej. Innym przykładem przytoczonej tezy jest działalność artystyczna Kazika Staszewskiego. Dzięki licznej grupie fanów utrzymuje się on na rynku muzycznym bez jakichkolwiek dotacji państwowych. Każda jego nowa płyta i kolejny koncert przynoszą sukces artystyczny i komercyjny. Kazik Staszewski swoje płyty wydaje w małym, niezależnym od gigantów tego rynku, wydawnictwie płytowym S.P. Records. Stara się być muzykiem zależnym jedynie od wolnego rynku, czyli od swoich fanów. Dla niego jest to najważniejsze, ponieważ tylko swobodny artysta może głosić własne poglądy, niepodporządkowane niczyim interesom. Właśnie kolejnym niebezpieczeństwem państwowych dotacji kulturalnych jest także sprawa ideologiczna ? artysta, który bierze pieniądze od państwa, nie stworzy utworu krytykującego władzę, ponieważ jest od niej zależny. W czasach PRL Kazik był biedny, bo niezależny: nie zgadzał się z polityką prowadzoną przez to państwo. Natomiast tym muzykom, pisarzom, aktorom, którzy byli "tubą propagandową" PRL, żyło się wtedy bardzo dobrze.
Okazuje się, że wolny rynek jest dobry także dla rozwoju kultury: "kultura jest najmocniejsza w tych regionach świata, gdzie nie finansuje jej budżet, lecz dary, pieniądze z fundacji i z odpisów podatkowych"7. W Polsce "na rynku książki odejście od socjalistycznego rozdawnictwa dokonało się już kilka lat temu z ogromną korzyścią zarówno dla księgarzy, jak i czytelników. W ubiegłym roku walkę o zachowanie dotacji podjęli głównie dyrektorzy teatrów i muzeów ? instytucji trwale deficytowych i zapóźnionych w poszukiwaniu innych niż budżet źródeł finansowania"8. Dotacje państwowe tymczasem psują rynek dóbr kultury. "Już od kilku lat bieżącą działalność kulturalną prywatni sponsorzy finansują w 30 proc., a aż 80 proc., najbardziej znaczących przedsięwzięć jest przez nich niemal całkowicie finansowanych"9. Okazuje się, że dla wielu firm "korzystniej jest sfinansować ciekawe wydarzenie artystyczne, niż urządzić dużą kampanię promocyjną"10. Dobry przykład na bezinteresowne finansowanie kultury w USA daje Milton Friedman: w Chicago pod koniec XIX wieku powstały m.in. następujące instytucje: Instytut Sztuki, Biblioteka Newberry, Chicagowska Orkiestra Symfoniczna, Uniwersytet Chicagowski, Muzeum Historii Naturalnej, Biblioteka Crerara. "Były one w większości organizowane, utrzymywane i zarządzane przez grupy biznesmenów. (...) Choć jednak prywatnie wspomagane i kierowane, służyły całemu miastu. Ich administratorzy poszli drogą filantropii kulturalnej nie dlatego, by zaspakajać swe osobiste tęsknoty, estetyczne czy naukowe, ale by spełnić określone cele społeczne"11. Liberałowie sprzeciwiają się również istnieniu publicznej telewizji i radia. Chodzi im nie tylko o to, że media te marnotrawią pieniądze z podatków i dotują "swoich", ale głównym problemem jest propagandowa funkcja telewizji publicznej i radia. Media te są narzędziami w rękach polityków.
Przykładem może być próba zablokowania przez polską telewizję publiczną informacji o "niedyspozycji" i "zmęczeniu" prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego podczas uroczystości w Charkowie w 1999 roku12. Zwykle ekipa rządząca na stanowiskach kierowniczych w tych mediach zatrudnia ludzi, którzy bez oporów forsują linię ideologiczną tej ekipy. Najjaskrawiej widać to w Polsce podczas każdej kampanii wyborczej. Z reguły w krótkim czasie po dojściu do władzy nowej koalicji rozpoczyna się wymiana osób na decyzyjnych stanowiskach w telewizji publicznej. Jest to bardzo niebezpieczne dla wolnego społeczeństwa, ponieważ, jak powiedział minister propagandy III Rzeszy Joseph Goebbels, "kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą".
Ponadto z publiczną telewizją łączy się utrzymanie dodatkowych, nikomu nie potrzebnych etatów, które w normalnym przedsiębiorstwie nie miałyby racji bytu. "Przykładowo niemiecka państwowa telewizja ARD zatrudnia ponad 22 tys. osób, a największa tamtejsza prywatna sieć telewizyjna RTL... zaledwie 860"13. W Polsce TVP zatrudnia blisko 6 tys. pracowników, czyli więcej niż wszystkie pozostałe stacje telewizyjne razem wzięte14, Również jak twierdzi Paweł Sztąberek, "misja telewizji publicznej, o której bębni się wokół od lat, nie istnieje. (...) Rzekoma 'publiczność' telewizji okazuje się wyłącznie zasłoną dymną dla politycznych rozgrywek oraz parawanem, za którym obraca się olbrzymimi pieniędzmi, (...) [a] w dużej mierze, są to pieniądze podatników, pochodzące z przymusowego abonamentu (czyli de facto podatku)"15.


Przypisy:
1 Thatcher M., Lata na Downing Street, Gdańsk 1996, s. 565.
2 Kot W., Kolonizacja sztuki, "Wprost" 2001, nr 1, s. 105.
3 Kowalski M. A., Dajcie nam dyrektywę..., "Najwyższy Czas!" 2002, nr 20, s. XLII.
4 Walenciak R., Instytut brania pieniędzy, "Przegląd" 2002, nr 7, s. 13-14.
5 Hybel D., Naga prawda, "Najwyższy CZAS!" 2002, nr 1-2, s. XIII.
6 Kościelak Z., Krwawa "łaźnia", "Najwyższy CZAS!" 1999, nr 22, s. VII.
7 Czarnecka M., Paluszkiwicz M., Kultura pod kroplówką, "Wprost" 1998, nr 50, s. 121.
8 Tamże, s. 120.
9 Kot W., Kultura dotacji, "Wprost" 2001, nr 5, s. 104.
10 Szwarcman D., Kulturalne banki, "Wprost" 2000, nr 48, s. 106.
11 Friedman M. i R., Wolny wybór, Sosnowiec 1996, s. 133.
12 Sztąberek P., Zamiast się obrażać ? zlikwidować!, "Najwyższy Czas!" 1999, nr 43, s. X.
13 Sommer T., Sprywatyzować TVP, "Najwyższy CZAS!" 1998, nr 47, s. V.
14 Tamże.
15 Sztąberek P., Zamiast się obrażać ? zlikwidować!, "Najwyższy CZAS!" 1999, nr 43, s. X.
Tomasz Cukiernik
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Czytany 4774 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.