niedziela, 01 maj 2011 22:53

Bal na zielonej wyspie

Napisane przez

Islandia i Grecja zbankrutowały. Podobnie gospodarka Irlandii. Budżet Portugalii właśnie się rozpada. Finanse Hiszpanii ledwo dyszą. Nikt nie pyta, które z europejskich państw odegra rolę kolejnej kostki domina, wszyscy spekulują, kiedy do tego dojdzie. Podobno bukmacherzy przyjmują już zakłady.

 

Ekonomiści nieskażeni paneuropejską ideologią ostrzegają, że studnia, skąd pompowane są pieniądze, wyschnie ostatecznie na etapie Hiszpanii – i wtedy Europejczykom zostanie ino płacz i zaciskanie pasa, nawet jeśli zabraknie w nim miejsca na dodatkowe dziurki. Co z kolei niechybnie skończyć się może – oby nie krwawo – pogrzebaniem idei „europejskiej integracji”.

Póki co, państwa strefy euro jednak płacą, choć „Europa dwóch prędkości” stała się faktem, a dopychanie unijnego budżetu kolanem to nadto wyraźny sygnał, świadczący o tym, że nawet największy płatnik netto europejskiego kociołka, to jest Niemcy, nie może przeforsować wszystkiego, gdy paru poważnych graczy (Wielka Brytania, Holandia, Szwecja i Dania) sypie piasek w unijne tryby, tak niechętnie dorzucając się do wspólnej puli.

(...)

Czytany 2644 razy
Więcej w tej kategorii: « Rolowanie Polaków Życie na kredyt »
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.