×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 62.
niedziela, 01 maj 2011 23:21

Od Redakcji

Napisane przez

Konstytucja 3 maja, przed 220 laty, była przedostatnim suwerennym dokonaniem I Rzeczypospolitej. Podjęte wówczas zasadnicze reformy państwa przyszły za późno, by powstrzymać upadek. Ogrom nieszczęść zbiorowych i indywidualnych, które wynikły z tego opóźnienia, przekracza możliwości oszacowania, bilans nie jest zresztą zamknięty nawet dziś jeszcze. Konieczność podjęcia reformy państwa i obecnie jest oczywistością, a jednak zamiast podjąć wysiłek, choćby tylko na razie intelektualny, w tym kierunku, zajmujemy się jako naród sprawami drugorzędnymi, tematami zastępczymi. Zanika ? również w klasie politycznej, a może przede wszystkim w niej ? poczucie odpowiedzialności za wspólnotę i za jej przyszłość. Żyjemy codziennością, nie podnosimy głów. Otrzeźwienie, które na pewno nastąpi, oby znów nie przyszło za późno. W numerze tym wskazujemy na ważny, finansowy wymiar kryzysu, w który obecnie dziarsko wkraczamy.

 

Według przewidywań, w Polsce do końca 2011 roku będzie pół miliona urzędników państwowych i samorządowych. Jedynie od czerwca 2010 roku zatrudnienie w urzędach centralnych wzrosło o ponad 32 procent, a w samorządach o prawie 40 procent. W 1990 roku było w Polsce 159 tysięcy urzędników, a czasach PRL liczba osób pracujących w administracji nie przekraczała zwykle 100 tysięcy. Przy tym w ciągu ostatnich 20 lat liczba mieszkańców Polski w zasadzie nie zmieniła się. Można więc zadać proste pytanie: co takiego się stało w ciągu ostatnich dwóch dekad, że do obsługi i nadzoru obywateli naszego kraju potrzeba o trzysta pięćdziesiąt tysięcy ludzi więcej niż w chwili, kiedy wychodziliśmy ze zbiurokratyzowanego, jak się wydawało, socjalizmu? Co sprawiło, że do zadań, które bez użycia komputerów mogło wykonać sto tysięcy osób, dziś potrzeba już pół miliona? Odpowiedź może być niewesoła: najprawdopodobniej w Polsce w 1989 roku socjalizm nie skończył się, jak to nam radośnie obwieszczono, lecz raczej przeszedł w nowe stadium. Skoro gospodarce centralnie planowanej i państwu totalitarnemu wystarczała armia 100 tysięcy funkcjonariuszy, to jak określić państwo, które potrzebuje ich pięć razy więcej? Nic dziwnego, że wedle wskaźników wolności gospodarczej (IEF) Polska znajduje się na 71. miejscu (dla porównania ? w pierwszej trzydziestce znajdują się takie kraje Trzeciego Świata, jak Botswana, Bahrajn czy Mauritius), jeśli zaś chodzi o korupcję, zgodnie z raportem Transparency International znajdujemy się na przedostatnim miejscu w UE i na 61 miejscu listy ogólnej (razem z Jamajką). Nietrudno dostrzec zależność między miejscem w tych rankingach a liczbą urzędników w danym kraju przypadających na ogół mieszkańców. Tak jak podniesienie podatków powyżej pewnego progu zamiast przynosić państwu korzyść, faktycznie je osłabia, tak też administracja, centralna czy lokalna, powyżej pewnej niezbędnej liczby staje się źródłem patologii. Utrzymanie urzędników kosztuje. Jeśli socjalizm opiszemy jako ustrój, który dzielnie walczy z problemami nieznanymi w żadnym innym ustroju, gdyż sam je tworzy, to urzędnik jest ikoną socjalizmu. Zakres kompetencji urzędników w danym kraju jest odwrotnie proporcjonalny do stopnia wolności obywateli, przy czym ci ostatni utrzymują własnych nadzorców. Poza kosztami, rozrośnięta administracja jest podstawowym źródłem korupcji. W sektorze prywatnym nie ma korupcji. Rodzi się ona na styku interesów prywatnych i państwowych, tam gdzie urzędnik podejmuje decyzje dotyczące pieniędzy, których sam nie zarobił. Ucieczka obywateli w tzw. szarą strefę jest nieuchronna. Ponieważ ochrona własnego mienia przed rabunkiem jest moralnie uzasadniona, owa ?szara? strefa staje się w istocie ?strefą wolności?. W sytuacji, kiedy walka z istniejącym systemem jest niemożliwa, pozostaje tylko to ? a więc budowa systemu alternatywnego. Underground ? to jedyne wyjście.

Czytany 2512 razy

Więcej w tej kategorii: Przejedli dziada, przejedzą wnuka »
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.