Tomasz Cukiernik

Tomasz Cukiernik

sobota, 28 maj 2016 21:42

10 punktów dla Polski

PiS ma pełnię władzy w Polsce – może ją wykorzystać dla dobra kraju albo zmarnować. Do tej pory przebiło się niewiele sensownych pomysłów i maleją nadzieje na prawdziwą „dobrą zmianę”. Zarys tego, jak ona powinna wyglądać, przedstawiam w 10 punktach dla Polski.

1. (De)regulacja gospodarki

„Rząd wcale nie musi wtrącać się do wszystkiego, aby gospodarka znalazła się w niebezpieczeństwie. Kilka ingerencji zupełnie może wystarczyć” – mówił prof. Milton Friedman. Regulacje coraz bardziej utrudniają rozwój biznesu, dlatego konieczne jest przeprowadzenie deregulacji prowadzenia działalności gospodarczej. Andrzej Sadowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha, powiedział w Polskim Radiu, że szkodliwe regulacje przynoszą „straty polskim przedsiębiorcom, idące w dziesiątki miliardów złotych rocznie”. – Dzisiaj polski przedsiębiorca musi prawie dwa miesiące ze swojego życia poświęcać na obowiązki administracyjne, które nie służą ani administracji, ani jemu. Zamiast ten czas wykorzystywać do budowania firmy, zwiększać skalę swojej aktywności, marnuje ją na czynności kompletnie nikomu niesłużące. Dlatego ciągle mamy tak duży dystans do innych gospodarek krajów Unii Europejskiej, ze względu na czas, który nieefektywnie wykorzystujemy – uważa Sadowski.

Stanisław Tyszka, wicemarszałek Sejmu z klubu Kukiz’ 15, w Polsat News wyjaśnił, co trzeba zrobić, żeby Polska zaczęła rozwijać się. Jego zdaniem dobry rząd przez pierwsze 100 dni powinien: odbiurokratyzować gospodarkę, odchudzić i usprawnić administrację publiczną, „która jest absurdalnie rozrośnięta” oraz uprościć i obniżyć podatki. Nowa Zelandia osiągnęła wielki sukces w znacznej mierze właśnie dzięki deregulacji i liberalizacji prowadzenia działalności gospodarczej. Dlaczego w tej kwestii nie brać przykładu z państwa, w którym pozytywne skutki deregulacji są ewidentne. Na polskim gruncie wystarczyłoby przywrócić tzw. ustawę Wilczka, czyli ustawę o działalności gospodarczej z 23 grudnia 1988 roku. Według tej ustawy jedynie 11 obszarów prowadzenia działalności gospodarczej wymagało koncesji, teraz jest to kilkaset. Obecnie obowiązująca ustawa o swobodzie działalności gospodarczej z 2 lipca 2004 roku ma niewiele wspólnego z wolnością gospodarczą (por. choćby art. 75).

Jednym z obszarów, który wymaga pilnej liberalizacji, jest prawo pracy. Według Czarnej Listy Barier 2015 czołowym problemem dla polskich przedsiębiorców jest zbyt sztywne prawo pracy, które prowadzi do niższych wynagrodzeń i większego bezrobocia. – Oprócz całego systemu podatkowego, który także powinien zostać stworzony od początku, jest to z punktu widzenia pracodawców sprawa podstawowa – uważa Andrzej Malinowski, szef Pracodawców RP. W rankingach wolności gospodarczej Polska bardzo źle jest oceniana właśnie w zakresie prawa pracy. Problem uprzywilejowanych związków zawodowych, kłopoty związane z zatrudnianiem i zwalnianiem pracowników, rosnąca płaca minimalna i wysokie pozapłacowe koszty pracy czy regulacje dotyczące czasu pracy i urlopów pracowniczych nie ułatwiają życia przedsiębiorcom.

(...)

Amerykanie korzystają na istnieniu Państwa Islamskiego, bo mają cały radykalizm islamski w jednym miejscu, podczas gdy w czasach Al-Kaidy nie było tego widać z powodu zbyt dużej konspiracji – mówi w rozmowie z „Opcją na Prawo” Witold Gadowski, dziennikarz i pisarz, ekspert od spraw Bliskiego Wschodu.

sobota, 20 luty 2016 20:55

Krew bliskowschodnich chrześcijan

Wydawnictwo Czarne nie było skore, żeby przesłać mi papierową wersję książki „Ziarno i krew” i musiałem ją czytać w formie pdfa. Mimo to zdecydowałem się na jej lekturę, bo po pierwsze, traktuje o nośnym i aktualnym obecnie temacie, a po drugie, po doskonałych reportażach Wojciecha Jagielskiego i Konrada Piskały miałem ochotę na poznanie innego autora tego gatunku. I nie zawiodłem się.

Książka Dariusza Rosiaka, dziennikarza m.in. Polskiego Radia i „Rzeczpospolitej”, to reportaż o chrześcijanach, których życie z powodu wojen i w efekcie rozprzestrzeniania się nietolerancyjnego islamu jest coraz cięższe na Bliskim Wschodzie, a także o tych, którzy musieli emigrować. Swoją wędrówkę po miejscach, gdzie mieszkają bliskowschodni chrześcijanie, Rosiak rozpoczyna… nad północnym brzegiem Morza Bałtyckiego. Opowiada historie chrześcijan którzy wyemigrowali z Bliskiego Wschodu do Szwecji, uciekając przed wojną, muzułmanami, terroryzmem czy iracką „demokracją”. Co ciekawe, ludzie ci wspominają, że w przeciwieństwie do aktualnej sytuacji w Iraku prezydent Saddam Husajn „dbał o chrześcijan”. Zupełnie jak prezydent Baszar Asad w Syrii. Na początku Rosiak przedstawia podziały u bliskowschodnich chrześcijan mieszkających w Szwecji, co może być analogią do podziału Polaków, którzy mieszkają w Anglii. Czym różni się Asyryjczyk od Aramejczyka? – emigranci spekulują, że ten podział to efekt knucia Żydów.

Książka daje ogólny pogląd na historię, sytuację obecną i skomplikowane powiązania polityczne, religijne i społeczne w kilku krajach Bliskiego Wschodu: Turcji, Syrii, Iraku, Libanie, Egipcie i Izraelu. Autor, wędrując po Bliskim Wschodzie, przywołuje chrześcijańską historię odwiedzanych miejsc. To po tych rejonach podróżowali apostołowie, tu żyli biblijni prorocy, święci i królowie, tu powstawały ewangelie i tu mieszkali pierwsi chrześcijanie. Wyjaśnia też podziały wśród chrześcijan i omawia ich źródła. Opisuje różne spory religijne, teologiczne i filozoficzne sprzed wieków. Rosiak rozmawia z dostojnikami kościelnymi, biskupami, chrześcijańskimi mnichami, chrześcijanami na stanowiskach politycznych, odwiedza kościoły i klasztory mające 1500, a nawet 1800 lat, które dotrwały do naszych czasów w oryginalnym stanie, ogląda grobowce starożytnych świętych. Pisarz odwiedza miasteczko Hah w południowej Turcji, gdzie Trzej Królowie ujrzeli gwiazdę, która doprowadziła ich do Jezusa w Betlejem, kryptę pod koptyjskim kościołem Świętego Sergiusza, gdzie Święta Rodzina schroniła się na koniec pobytu w Egipcie, niedaleką kaplicę Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny, ze studnią, z której Maryja czerpała wodę dla Jezusa, miejsca, w których przebywał św. Antoni, pierwszy pustelnik w historii chrześcijaństwa, Bazylikę Zwiastowania Maryi w Nazarecie, skąd pochodziła rodzina Jezusa, Jerozolimę, gdzie Bóg został ukrzyżowany czy biblijne Emaus, w drodze do którego uczniowie spotkali Jezusa po zmartwychwstaniu.

(...)

piątek, 27 listopad 2015 21:08

Najazd imigrantów

Gwałtowny wzrost ilości nielegalnych imigrantów przybywających do Europy nastąpił w 2013 roku, kiedy przybyło ich ponad 59 tysięcy. W 2014 roku było ich już ponad 216 tysięcy, a w ciągu ośmiu pierwszych miesięcy 2015 roku – 380 tysięcy. Zdaniem Jacquesa Attaliego, byłego szefa Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju, Europa w najbliższym czasie zostanie zalana przez 6-milionowy tłum imigrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu.

Szacunki niemieckich władz mówią o 800 tysiącach, a nawet 1,5 milionie osób, które w całym 2015 roku będą starały się uzyskać azyl, co będzie kosztowało nawet 10 mld euro, czyli cztery razy więcej niż wydano na nich rok wcześniej. Z kolei według japońskiego banku inwestycyjnego Mizuho, wydatki Niemiec w związku z przyjmowaniem miliona uchodźców rocznie przez najbliższe dwa lata mogą sięgnąć 25 mld euro. Jak donosi tvp.info, fiński rząd ogłosił nawet, że rozważa podwyższenie podatku dochodowego dla najbogatszych obywateli, aby mieć środki na przyjęcie imigrantów.

Od 2011 roku Turcja, Liban, Jordania i Egipt przyjęły w sumie ponad 4 miliony uchodźców, którzy rzeczywiście uciekli przed wojną. Turcja poinformowała, że jej wydatki na 2,2 mln syryjskich uchodźców osiągnęły do tej pory wartość 7,6 mld USD. Właśnie z tamtych krajów, a nie z terenów objętych działaniami wojennymi przybywają do Europy imigranci. Dlatego nie można mówić, że uciekają do Europy przed wojną.

Jak ostrzega Péter Szijjártó, minister spraw zagranicznych Węgier, państwa Europy powinny wzmacniać swoje granice, bo na Stary Kontynent zmierza od 30 do 35 milionów uchodźców. A według unijnej agencji Frontex liczba imigrantów, którzy próbują przedostać się na nasz kontynent, może sięgnąć 100 milionów!

– Obecna fala imigracji to dopiero początek. Za nią pójdą kolejne. Przyjadą miliony. I wtedy wszystko może się wydarzyć, włącznie z dezintegracją Unii – mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Agoston Mraz, węgierski politolog i nalityk spraw międzynarodowych, dyrektor związanego z rządzącym Fideszem think tanku „Perspective Institute” w Budapeszcie. – Jeśli Unia nie będzie potrafiła obronić swoich zewnętrznych granic, przestanie istnieć – dodaje. Czołowi politycy europejscy żyją obecnie w krainie fantazji. Nie mają pojęcia ani o rzeczywistym zagrożeniu ze strony imigrantów, ani o skali problemu. Mówimy o dziesiątkach milionów ludzi. Rezerwy są nieograniczone – z Pakistanu, Bangladeszu, Mali, Etiopii, Nigerii. Europa załamie się, jeżeli wpuścimy wszystkich – ostrzegł Wiktor Orbán, premier Węgier.

Maryna Le Pen, eurodeputowana z francuskiego Frontu Narodowego, porównała napływ uchodźców do Europy do inwazji na starożytny Rzym przeprowadzonej przez barbarzyńców. – Musimy natychmiastowo zatrzymać to szaleństwo, aby bronić naszego paktu, wolności i tożsamości – powiedziała Le Pen.

– To jest islamska inwazja na Europę, na nasz kraj, Holandię; zagraża ona naszemu dobrobytowi, bezpieczeństwu, kulturze i tożsamości – oświadczył Geert Wilders, przywódca holenderskiej antyimigracyjnej Partii Wolności.

– Musimy mieć świadomość, że idzie na nas fala islamu. Tej fali islamu nie powstrzyma się bez przelewu krwi. I to z obu stron – powiedział prof. Bogusław Wolniewicz dla portalu wPolityce.pl. – Idzie tu milionowa fala ludzi. O żadnym asymilowaniu nie może być tu mowy. Zapomnijmy o tym. W mojej ocenie mamy do czynienia z wojną nowego typu. Do ataku idą już nie czołgi, ale masy „ludzkiego mięsa”. Pcha się je niczym do ataku – dodał prof. Wolniewicz.

(...)

Nie wierzę w możliwość uprawiania polityki bez manipulacji. To jest niemożliwe – mówi z rozmowie z „Opcją na Prawo” prof. Jacek Wódz, kierownik Zakładu Socjologii Polityki na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.

W Polsce manipulacja nie przybiera takich karykaturalnych, łukaszenkowskich czy putinowskich standardów, ale daleko nam do standardów brytyjskich, skandynawskich czy nawet niemieckich

sobota, 12 wrzesień 2015 09:43

Czy BRICS zdominuje świat?

Zachodni system gospodarczy i cywilizacja są w odwrocie. Czy w światowej gospodarce zastąpi je blok państw BRICS, w skład którego wchodzi Brazylia, Rosja, Indie, Chiny oraz RPA? Jaki jest potencjał gospodarczy i polityczny tej grupy krajów?

środa, 04 luty 2015 00:00

Polska neokolonia

To nadmierne regulacje, ciągłe kontrole służb państwowych oraz wysokie podatki i opłaty powodują, że polskim przedsiębiorcom trudno jest rozwijać się, by osiągnąć znaczącą pozycję na rynku. W efekcie dominują koncerny zagraniczne, których pozycję wzmacniają antyrynkowe unijne regulacje i działania urzędnicze. Jednak pojawiają się pierwsze oddolne tendencje, których celem jest odwrócenie tego trendu.

piątek, 07 listopad 2014 00:00

Dwa kraje w jednym państwie

Każda ze stron konfliktu izraelsko-palestyńskiego ma swoje racje i argumenty poparte przykładami, które udowadniają, że to wyłącznie strona przeciwna jest agresorem i dąży do wojny, a ?my jesteśmy ofiarami?.

piątek, 07 listopad 2014 00:00

Państwo Islamskie nadchodzi

Państwo Islamskie to nie tylko niebezpieczniejsza od Al-Qaidy grupa terrorystyczna, lecz bardzo brutalne i bezwzględne państwo islamskie, które chce opanować cały świat.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.