sobota, 31 lipiec 2010 15:16

O nieświętym Guevarze

Napisane przez

Wiele osób wiedzących, że w tomie reportaży Ryszarda Kapuścińskiego pt. "Chrystus z karabinem na ramieniu" jest tekst tyczący postaci Ernesta Guevary de la Serny, myśli, że to Che jest owym Chrystusem. Wielu innych ma go za co najmniej świętego.

Prapoczątek światowej psychozy miał miejsce 5 marca 1960 roku ? tego dnia Albert Diaz Korda miał szczęście, jak wspominał później. Robiąc zdjęcia dla "Gazety Rewolucyjnej", fotografował Fidela Castro i jego współpracowników podczas wiecu. Guevara stał w drugim rzędzie, nie był widoczny, póki w pewnym momencie nie zrobił dwóch kroków naprzód i nie wbił wzroku w dal. Po kilku sekundach znowu cofnął się. Korda wykorzystał te kilka sekund i zrobił dwa zdjęcia. Kiedy siedem lat później "bohaterski partyzant" został "zamordowany" w Boliwii, zdjęcia te podbiły świat. Dzisiaj na koszulkach, bluzach, plecakach, tatuażach (casus Maradony: na jednym ramieniu Chrystus, na drugim "Che") i wszędzie tam, gdzie się da (z damską bielizną włącznie), noszą je tysiące, jeśli nie miliony ludzi.

Fidel Castro po śmierci Guevary powiedział o nim, że gdyby "Che" był katolikiem, zostałby świętym, z czym zresztą ? zgodnie z regułami logiki ? nie sposób się nie zgodzić. Tezę o świętości Guevary, tyle że nie na zasadzie "co by było gdyby", podtrzymują tłumy hagiografów. R. Kapuściński pisał o nim: militarnie jest to ciężki błąd (...), ale nie rozstrzela żadnego z nich [jeńców]. Jesteście wolni ? tłumaczy im ? my, rewolucjoniści, jesteśmy ludźmi moralnie uczciwymi (...) Ta zasada moralnej uczciwości jest cechą lewicy latynoamerykańskiej. Kapuścińskiego można zrozumieć (choć nie rozgrzeszyć), był wszak rok 1974 ? ale gloryfikowanie Guevary nie skończyło się wraz z upadkiem komunizmu, wręcz przeciwnie ? jego popularność stale rośnie. W Kolekcji Filmowej "Przekroju" ukazał się film biograficzny (bodajże koprodukcja argentyńsko-kubańska), w którym kombatanci rewolucji wspominają Guevarę w takim tonie: "Che" był bardzo odważny. Nawet Fidel, który jest najodważniejszym człowiekiem jakiego znam, mówił tak o nim lub: kiedy mówisz Che Guevara, to tak jakbyś mówił internacjonalistyczny proletariusz. Cały film, podobnie jak te słowa, jest tak jaskrawo propagandowy, że aż śmieszny, pytanie tylko, ile osób uwierzyło w tę propagandę...
We wrześniu ubiegłego roku, siedząc w jakiejś długiej kolejce, z nudów wziąłem do rąk egzemplarz darmowego czasopisma "Eurostudent". Właściwie już po nazwie wiedziałem, czego się spodziewać, ale i tak zostałem zaskoczony. A zaskoczył mnie tekst Krzysztofa Mroziewicza pod tytułem "Che" ? ikona buntowników. Że o Guevarze człowiek związany z "Polityką" pisać będzie pozytywnie (zwłaszcza pisząc dla studentów, szczególnie zaś dla "eurostudentów"), domyślałem się, ale, że aż tak ? nie. Redaktor Mroziewicz najpierw nie bez sympatii wspomina o akcie rabunku dokonanym przez młodego Guevarę ? Ernesto w czasach studenckich urządził happening o podtekście politycznym: zaaranżował obywatelski areszt sprzedawcy kanapek w kampusie uniwersyteckim, rozdał wszystkie zapasy sklepikarza studentom, którzy zresztą, jak Guevara, pochodzili na ogół z bardzo bogatych rodzin, i kiedy wszystko zostało zjedzone, uwolnili straganiarza. Był to pierwszy akt rewolucyjny Ernesta, by chwilę potem, puentując swój tekst dodać Guevara (...) był człowiekiem czystym jak łza. Był bohaterem ruchu rewolucyjnego, który miał zapalić cały świat. I oddał za to życie, jako młody, przystojny, utalentowany, pełen sukcesów człowiek. Ostatnie słowa felietonu potwierdzają to, co czytelnik czuł już od początku ? tekst ma charakter hagiograficzny: jedyne, co może być wzorem, to czystość, czyli świętość Ernesta Che, patrona rewolucjonistów. Jak było naprawdę ze świętością Guevary?
(?)
Piotr Tadeusz Waszkiewicz

Czytany 6292 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.