niedziela, 29 maj 2011 23:52

Agonia ze znieczuleniem?

Napisał

Kolega Józef Białek przedstawił trafną diagnozę sytuacji. Punkt ciężkości władzy spoczywa w tajnych służbach, które w ramach transformacji ustanowiły ekonomiczny model państwa, o charakterze w gruncie rzeczy okupacyjnym, polegający na rabunku zasobów kraju i obywateli na zlecenie państw trzecich albo na własną rękę.

 

Partie polityczne dysponują jedynie zewnętrznymi znamionami władzy – bez realnych instrumentów rządzenia. Ta sytuacja trwa – niewątpliwie za przyzwoleniem zarówno tubylczych tajniaków, jak i ich zagranicznych mocodawców – bo przecież przynajmniej ci najważniejsi takich muszą mieć. Wynika z tego, że wszyscy, którzy tę sytuację mogliby zmienić, są z niej zadowoleni. Dlaczego zatem mieliby realizować „Plan B”? Nie ma żadnych powodów. Zresztą – powiedzmy sobie szczerze – jedynym konkretem tego planu jest „pojednanie z Rosją”. To nic oryginalnego – bo przecież zaraz po katastrofie smoleńskiej, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, pojawił się masowy ruch zwolenników pojednania. Nieomylny to znak, że Rosja może liczyć na pozytywny rezonans każdej operacji, jaką w stosunku do naszego nieszczęśliwego kraju podejmie. Po cóż zatem miałaby się układać – i przede wszystkim – z kim? Z własnymi agentami? Bez sensu. Z agentami niemieckimi? Owszem – ale nie z agentami, tylko z ich zwierzchnikami czy niemieckim rządem. Więc to przecież robi i bynajmniej nie dlatego, że prezydent Kaczyński wyprawiał się do Gruzji, tylko dlatego, że to Niemcy, a nie Polska są dla Rosji partnerem w kreowaniu europejskiej polityki. Zatem jeśli „Plan B” potraktować serio, to jest on bardzo naiwny – bo jest ufundowany na założeniu, że z jakichś tajemniczych powodów Rosja nie tylko zaakceptuje, ale nawet wesprze proces budowania samodzielnej siły między sobą, a Niemcami. Tymczasem interes rosyjski i interes niemiecki jest dokładnie odwrotny. W tej sytuacji „Plan B” może być rozumiany jedynie jako próba wzbudzenia w Polakach entuzjazmu do poczynań obydwu strategicznych partnerów. Z ich punktu widzenia może to być korzystne, bo rozwiązuje im ręce i ułatwia prowadzenie propagandy – ale cóż z tego będzie miała Polska – oczywiście poza głębokim znieczuleniem?

Czytany 3564 razy
Więcej w tej kategorii: « Horoskopy dla RP Fasadowa demokracja »
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.