poniedziałek, 30 maj 2011 00:00

Czy istnieje plan B dla Polski

Napisał

Polska jest krajem bez przyszłości. Przed Polakami nie ma żadnej pozytywnej perspektywy. Takich opinii nie wypowiada nikt głośno, ale po cichu zgadzają się z nimi prominentni politycy wielu opcji, komentatorzy i publicyści, ekonomiści i politolodzy. Zgadza się z nimi także wielu zwykłych ludzi, którzy na co dzień doświadczają politycznego, gospodarczego i kulturowego upadku swojego kraju. Czy jesteśmy skazani na klęskę? Jakie są jej przyczyny i czy jest szansa na wyjście z impasu? Spróbujmy odpowiedzieć na te pytania.

 

prawica, patriotyzm

Zadajmy sobie bardzo proste pytanie: po co jest państwo? Jakie są jego cele, obowiązki, przywileje. Najprostsze i tradycyjne odpowiedzi są tu nadal aktualne: państwo istnieje po to, aby chronić wolność, własność i życie obywateli poprzez gwarancję bezpieczeństwa wewnętrznego i zewnętrznego oraz kreowanie i egzekwowanie prawa. Czyli ? celem państwa jest zabezpieczenie interesów obywateli. Aparat państwowy jest dla obywateli, a nie na odwrót. Ingerencja państwa w działanie obywateli powinna być najmniejsza. Powinny obowiązywać tu dwie proste zasady: chcącemu nie dzieje się krzywda oraz, co nie jest zabronione, jest dozwolone. Natomiast ze strony obywateli istnieje obowiązek płacenia podatków, aby państwo mogło wykonywać swoje funkcje.

Na ogólnym poziomie można sformułować taką definicję państwa-minimum, jednak gdy przechodzi się do konkretów, zaczynają się problemy. W niemal wszystkich współczesnych dyskusjach operuje się bowiem archaicznymi koncepcjami państwa ukształtowanymi w XIX wieku, a więc w sytuacji kompletnie odmiennej pod względem politycznym, ekonomicznym i kulturowym od dzisiejszej. Jednak te koncepcje, głoszone przez liberałów, socjalistów, chadeków, narodowców czy monarchistów, zupełnie nie przystają do tego, jak obecnie wygląda świat. A nie uwzględniając zmian rzeczywistości, można co najwyżej uprawiać kanapową spekulację, ale nie skuteczną politykę czy nawet analizę polityczną. Dzisiaj bowiem, za sprawa globalizacji, na arenie politycznej oprócz państw narodowych występują ponadnarodowe korporacje, których budżet często dalece przekracza budżety wielu państw. Podmioty te mają inne cele i metody działania niż państwa, wykorzystując je czasem do realizacji swojego programu, co sprawia, że same państwa muszą działać inaczej niż wtedy, gdy były jedynymi graczami. W takiej sytuacji państwo, nawet gdyby chciało, nie może pełnić tych funkcji, które tradycyjnie mu były przypisywane ? nie może być ani liberalne, ani socjalne, ani narodowe. Jest bardzo często po prostu narzędziem w rękach globalnych instytucji, których nie kontroluje.

W takiej perspektywie wiele problemów trzeba przemyśleć na nowo. Należy do nich choćby kwestia państwowej własności banków, mediów czy strategicznych dziedzin gospodarki. Dziś już nie można mówić o prostej opozycji: z jednej strony banki czy media państwowe, z drugiej ? prywatne. Jeśli banki należą do międzynarodowej grupy finansowej, to nie są, co prawda, państwowe, ale nie są też prywatne w tradycyjnym sensie.

W rezultacie tradycyjne pojęcia ?lewica? i ?prawica? tracą dziś sens i nie pomagają w rozumieniu otaczającej nas rzeczywistości. Prominentne postacie europejskiej ?lewicy? zasiadają w radach spółek nadzorczych największych koncernów, a przedstawiciele ?prawicy? walczą o miejsca pracy i współpracują ze związkowcami. Przy tym w kwestiach kluczowych dla życia przeciętnego człowieka, tzw. prawica niewiele różni się od tzw. lewicy czy centrum ? widać to było w Polsce przy okazji poparcia wejścia do UE przez wszystkie w zasadzie siły polityczne. Struktura współczesnego świata doprowadziła do wyłonienia się odrębnej kasty polityków, którymi nie kierują żadne idee, a jedynie interes swój i swojej grupy. Ci politycy-urzędnicy, uosabiający dzisiejsze państwo, nie są służebni wobec obywateli: co najwyżej są dyspozycyjni wobec korporacji, ale ich celem jest przetrwanie na koszt podatników. Mając taki wspólny cel, nie mogą się od siebie specjalnie różnić, a wszelkie istniejące różnice, choć nagłaśniane przez media, są w istocie kosmetyczne.

Nowa sytuacja polityczna i ekonomiczna, a także olbrzymia rola mediów w kreowaniu polityki zmusza nie tylko do tego, aby na nowo przemyśleć koncepcję państwa i ustalić program prawicy, ale też każe ponownie zdefiniować patriotyzm. Nasze dziewiętnastowieczne wyobrażenia, oparte na mitologii powstań i beznadziejnej walki ?za wolność naszą i waszą?, są nieprzydatne w zupełnie innym otoczeniu niż to, które je zrodziło. Powierzchowny patriotyzm, sprowadzający się do wywieszania flag i paradowania w mundurach, przynosi równie niewiele pożytku, jak powierzchowna religijność. Ciągłe rozpamiętywanie historii i celebrowanie klęsk ostatnich trzech stuleci, w które wpisuje się ruch zrodzony wokół katastrofy smoleńskiej, to sprawa trzeciorzędna. W ten sposób nie da się zrozumieć wyzwań, przed jakimi stoi nasze państwo, a tym bardziej nie da się uchronić go przed katastrofą. Kiedy ta nadejdzie, będzie co najwyżej kolejnym powodem do smutnego świętowania.

Należy więc na nowo zdefiniować państwo, jego cele i obowiązki, na nowo przemyśleć program prawicy w takim państwie oraz zastanowić się nad tym, czym miałby być w takich warunkach patriotyzm.

(...)

Czytany 4281 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.