×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 62.
poniedziałek, 30 maj 2011 00:04

Od Redakcji

Napisane przez

Interwencja ABW w sprawie strony internetowej zamieszczającej satyryczne komentarze na temat prezydentury Bronisława Komorowskiego może być niewiele znaczącym wypadkiem przy pracy zbyt gorliwych funkcjonariuszy, ale może też być sygnałem istotnych zmian przygotowywanych przez władzę. Potocznie nazywa się to ?skracanie smyczy?.

Podobnie można oceniać spektakularną rozprawę z kibicami, spowodowaną, w co nikt już chyba nie wątpi, niepoprawnymi komentarzami pod adresem Adama Michnika, które zaczęły pojawiać się na stadionowych transparentach. Może to tylko jednorazowa akcja, a może początek serii. Jeśli zacząć się ma stopniowe ?dokręcanie śruby?, to powyższe epizody wypada potraktować jako działania rozpoznawcze. Władza próbuje się zorientować, na ile cenzury sobie może pozwolić. A wydaje się, że pozwolić sobie może na wiele, zwłaszcza jeśli za plecami będzie miała nie tylko rodzime służby i tzw. intelektualistów, ale wsparcie całej postępowej Europy, a może i świata. Wówczas będzie można zastosować nie tylko cenzurę prewencyjną, ale być może także stare, sprawdzone metody w rodzaju zwalniania z pracy, blokowania awansu, zawieszania i upominania. Wówczas metody takie, jakie zastosowano wobec śp. Dariusza Ratajczaka, nie będą wyjątkiem, lecz normą. Zresztą wszystkich tych środków użyto błyskawicznie po tym, jak GW nagłośniła wypowiedź Grzegorza Brauna, który powiedział o arcybiskupie Józefie Życińskim to, co w zasadzie każdy od dawna wie. No, ale już bajki mówią o tym, że największy opór budzi wypowiadanie rzeczy oczywistych, choćby takich, że król jest nagi. Na razie wygłaszanie takich rewelacji budzi głośny jęk oburzenia i sankcje nieformalne, ale już niedługo możemy spodziewać się bardziej dotkliwych i precyzyjnych posunięć. Znów trzeba będzie powstrzymać się od krytycznych komentarzy i uważać, w jakim towarzystwie opowiada się dowcipy, aby nie skończyć jak bohater Cmentarzy Marka Hłaski. Wszystko, co napiszemy bądź powiemy, korzystając z jakichkolwiek mediów elektronicznych, Internetu czy telefonów, jest przecież skrzętnie notowane i przechowywane ?na wszelki wypadek?. Należy więc bardzo się pilnować, aby nie ?godzić? w podstawowe interesy i ustrój PRL, to znaczy III RP, bo tak się teraz nazywa nasza socjalistyczna ojczyzna. Zresztą owo ryzykowne ?godzenie? ma szerszy zasięg ? powinniśmy zaraz po przebudzeniu zakładać sobie kaganiec na wszelką niechęć do innych narodów, płci, ras oraz tzw. odmiennych orientacji seksualnych, czyli, mówiąc normalnym językiem, sodomitów i tym podobnych. Wygląda zresztą na to, że przynajmniej pod pewnymi względami doszło do powstania szerokiego frontu ludowego walki z niepoprawnym myśleniem, gdyż w awangardzie tego frontu kroczą razem minister Sikorski i adwokat Giertych, walczący z ?antysemityzmem w Internecie?: oto piękne pojednanie internacjonalizmu z nacjonalizmem w duchu realpolitik.

A co dla nas zostanie? Dowcipy opowiadane w toaletach, papierosy chowane w rękawie, witryny internetowe lokowane na Samoa Zachodnim, niszowa prasa drukowana na tanich chińskich maszynach, spotkania i wykłady w salkach parafialnych oraz pisanie do szuflady. A potem ? kto wie? Nocne siedzenie przy bimbrze i szumie kręcącego się powielacza?

Czytany 2497 razy

Więcej w tej kategorii: Czy istnieje plan B dla Polski »
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.