poniedziałek, 04 lipiec 2011 15:22

Wygrać, ale po co?

Napisane przez

W wypowiedziach polityków Prawa i Sprawiedliwości oraz innych partii pobrzmiewa coraz częściej przekonanie, że wygrana PiS w najbliższych wyborach parlamentarnych jest możliwa. Z wielu komentarzy blogerów czy forumowiczów konserwatywnych wynika, że czekają oni na zwycięstwo partii Kaczyńskiego jak na zbawienie. Politycy PiS, dziennikarze prawicowi i miliony obywateli jest przekonanych, że sytuacja Polski się diametralnie pogarsza, a zapaść finansów państwa już w tym roku może uderzyć w polskie rodziny. To sprawia, że przegrana wyborcza Platformy Obywatelskiej staje się coraz bardziej realna. Szczególnie że kolejne sondaże pokazują, że PO nie cieszy się już wielką popularnością społeczeństwa. Niewykluczone więc, że rzeczywiście na jesieni wybory wygra PiS.

 

Widmo wygranej tej partii od lat spędza sen z oczu liberalno-lewicowych środowisk w Polsce. Od czasu katastrofy smoleńskiej część społeczeństwa, która na politykę i państwa chce patrzeć poważnie, pokłada z kolei w PiS-ie niesłychane nadzieje, licząc, że Jarosław Kaczyński i jego formacja przejmie władzę w Polsce jak najszybciej. Jedna i druga strona kieruje się w dużej mierze emocjami i w sposób uproszczony patrzy na politykę. O fałszu i kłamliwej nagonce na PiS powiedziano już wiele, dziś ciekawsza wydaje się krytyczna analiza postulatów drugiej strony. W perspektywie długofalowej bowiem wygrana Prawa i Sprawiedliwości w tegorocznych wyborach nie wydaje się dobrym na Polski rozwiązaniem.

Analizę korzyści i strat w tej sprawie należałoby zacząć od pytania, po co sprawować władzę i jak ją można sprawować. Motywacji dążenia po władzę jest wiele. Leczenie własnych kompleksów, chęć dorobienia się, parcie na szkło, potrzeba afirmacji, chęć działania, służenia krajowi, reformowania i zmieniania państwa itd. Ważniejsze są jednak modele sprawowania władzy. W uproszczeniu mówiąc, władzę można sprawować, by reformować i ulepszać sytuację w kraju oraz wprowadzać korzystne z danego punktu widzenia zmiany. Drugim modelem sprawowania władzy jest trwanie, reagowanie na bieżące wydarzenia, unikanie niepopularnych decyzji i inicjatyw. Dla państwa drugi model sprawowania władzy nigdy nie jest korzystny. Nikt nie ma wątpliwości, że trwanie nie jest tym, czego Polska potrzebuje. Coraz więcej obszarów państwa wymaga gruntownych reform i budowy systemowych rozwiązań. Każdy miesiąc przynosi nowe zadania dla rządu i ujawnia nowe patologie, które powinny spotkać się z inicjatywami władz. Administrowanie państwem państwu nigdy nie wychodzi na dobre. Natomiast partia polityczna, która decyduje się na taki model sprawowania władzy, może odnieść sukces. Jednak muszą występować ku temu odpowiednie warunki. Za partią tą muszą stać liczące się ośrodki kształtowania opinii publicznej, które w zaplanowany sposób przeniosą debatę publiczną na tematy korzystne dla partii rządzącej i będą stwarzały klimat sprzyjający nic nierobiącemu rządowi. To jest skuteczne tylko przy braku pluralizmu medialnego i dzięki zdominowaniu rynku mediów w kraju. Wtedy krajem można administrować, a nie rządzić.

Na tle administrowania pierwszy model sprawowania władzy wydaje się drogą ciernistą. Wymaga bowiem nie tylko walki i determinacji o reformowanie i ulepszanie kraju, ale również powoduje konieczność ciągłego tłumaczenia poszczególnym grupom społecznym, że zmiany są korzystne. Ten model sprawowania władzy na partię rządzącą może sprowadzić lawinę oskarżeń, pretensji i ataków. Jednak sensowne reformy mogą przysporzyć jej również wielu zwolenników i wynieść na polityczne wyżyny na długie lata. Jednak żeby do tego doszło, partia musi dysponować dużą siłą polityczną, umożliwiającą podejmowanie najważniejszych i najbardziej gruntownych reform, z konstytucyjnymi włącznie, oraz mieć możliwość oddziaływania na opinię publiczną za pośrednictwem rzetelnych i obiektywnych mediów. Sprawowanie silnej władzy i funkcjonowanie w cywilizowanej rzeczywistości medialnej to niezbędne czynniki dla prowadzenia polityki opartej na reformach i rzeczywistych zmianach w kraju.

Wygrana Prawa i Sprawiedliwości skazałoby dziś tę partię na administrowanie krajem, a nie rządzenie. Wszystko wskazuje na to, że PiS nie ma szans na wynik wyborczy umożliwiający samodzielne rządzenie. Wątpliwe, by po wyborach był w stanie zawrzeć koalicję, która dysponowałaby możliwością zmiany konstytucji. By do tego doszło, musiałoby dojść do porozumienia z PO lub jej częścią, jednak to wydaje się być scenariuszem science-fiction. Z powodu ogromnego natężenia konfliktu politycznego w Polsce możliwe, że PiS po ewentualnej wygranej w ogóle będzie miał trudności w budowaniu koalicji. Biorąc pod uwagę wypowiedzi prezydenta Bronisława Komorowskiego, który sugerował, że po zwycięstwie PiS-u w wyborach może odmówić desygnowania Jarosława Kaczyńskiego na premiera, Prawo i Sprawiedliwość być może musiałoby działać również w warunkach politycznego sporu i kłótni z Pałacem Prezydenckim. Stan permanentnej wojny zapewne panowałby również w mediach. Możliwości prowadzenia zmasowanej nagonki na rząd PiS-u pokazały lata 2005-2007. Obecnie wydaje się, że rynek medialny jest jeszcze mniej korzystny dla formacji prawicowych niż kilka lat temu. Dodatkowo, opinia publiczna jest od roku poddawana nieustannej obróbce i manipulacji. Jej skuteczność jest tak duża, że Polakom udało się wmówić, iż to PiS odpowiada za śmierć własnego działacza z Łodzi oraz ponosi moralną odpowiedzialność za katastrofę smoleńską. Przejęcie władzy przez Prawo i Sprawiedliwość skazałoby więc tę partię na wojnę z mediami, możliwe kłótnie z prezydentem i dalszy ostry spór z PO. Dla partykularnych interesów partii Jarosława Kaczyńskiego przejmowanie władzy może się okazać śmiertelnym pocałunkiem. Rząd PiS-u po raz drugi mógłby nie przetrwać pełnej kadencji, a jego formacji znów przyklejono by łatkę kłótników i osób nie zdolnych do jakiejkolwiek współpracy.

(...)

Czytany 2787 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.