poniedziałek, 04 lipiec 2011 15:45

Genetyczna broń masowego rażenia

Napisane przez

Kucharz Huang Xing Chu czuł się źle już od kilku dni. Przeziębienie ? myślał ? jest listopad, to normalne, zawiało mnie, szybko minie. Niestety, stan przeziębienia trwał, złe samopoczu­cie, ból mięśni i gorączka nie miały zamiaru odejść. Huang postanowił udać się do szpitala: kroplówka mi szybko pomoże, trudno, zapłacę, jutro będę się dobrze czuł i wrócę do robo­ty, wierzył. Musisz zostać w szpitalu ? brutalne słowa lekarza wprawiły Huanga w popłoch, nie wiedział, co robić. Bijąc się z myślami, spędził w szpitalu noc.

 

Wczesnym porankiem obudził się, przekręcił na bok i ujrzał na stoliku biały papier, wyciągnął rękę, zbliżył kartkę do oczu. To rachunek, wyszeptał. Oblał go zimny pot. Nie mogę tu zostać, nie mam pieniędzy, muszę uciekać. Huang ubrał się i wyszedł. Wciąż czuł się źle. Wrócę do rodzinnej wioski, poleżę, przejdzie mi, pomyślał. Powrócił do rodzinnego Hey­uan w prowincji Guangdong.

Niestety, zła choroba złośliwie nie chciała go opuścić. Pił wrzątek, jadł ludowe lekarstwa, odpo­czywał, nie pomagało. 15 grudnia poczuł się napraw­dę źle. Ból mięśni, wyso­ka gorączka nasilały się. Rodzina zabrała Huanga do lokalnego szpitala. Prze­ziębienie lub grypa ? zdia­gnozowali lokalni doktorzy. Huang otrzymał potężną dawkę środków przeciw­gorączkowych i lekarstw na przeziębienie i grypę. Gorączka jednak nie ustę­powała, wciąż utrzymywała się na poziomie powyżej 40 stopni. Huang miał kłopoty z oddychaniem, jego policz­ki nabrzmiały krwią, suchy kaszel stał się jeszcze bar­dziej uciążliwy, w dodatku zaczął wymiotować.

Lekarze z miejscowego Punktu Sanitarnego doszli do wniosku, że sytuacja wy­mknęła się spod kontroli i nie są w stanie pacjentowi pomóc. Wy­konano telefon i tego samego dnia Huang został przetransportowany do wojskowego szpitala zakaźnego w Guangzhou. Tam le­karze zdiagnozowali nietypowe zapalenie płuc ? feidianxingfeiyan. Okazało się, że Huang był pierwszym wykrytym przypad­kiem tego, co świat później poznał pod nazwą SARS (Severe Acute Respiratory Syndrome). Kilka dni później zachorowało dziewięciu członków personelu Punktu Sanitarnego w Heyuan. Symptomy był identyczne, Huang zarażał. Zadziwiają­ce, że nikt z jego rodziny nie zapadł na tę nową, tajemniczą chorobę.

Kilka miesięcy później SARS z całą mocą uderzył w Chiny, głównie Gu­angdong i Pekin, by następnie rozlać się na cały świat. 37 zainfekowanych krajów, 8422 infekcje i 916 ofiar śmier­telnych, wskaźnik śmiertelności 10,9%. W ciągu kilku tygodni 2003 r. SARS zdominował światowe serwisy informa­cyjne. Strach przed światową epidemią na skalę Czarnej Śmierci nabrał realnych kształtów. W Chinach zagościły kwaran­tanny, izolacje całych zakładów pracy i szkół, sterylizacje wszystkich próbek obuwia wysyłanych za ocean, puste sa­moloty na popularnych dotąd szlakach ko­munikacyjnych. Linie lotnicze, szefowie fabryk, którym dramatycznie spadała ilość zamówień, ludzie złapani w pułapkę kwa­rantann ? wszyscy liczyli straty. Przemysł turystyczny otrzymał potężny cios, wręcz zamarł. Z półek sklepowych zniknął ocet ryżowy, wierzono, że gotowanie go z wodą, a następnie wdychanie powstają­cych oparów ma funkcję leczniczą i jest dobrym, naturalnym remedium na choroby układu oddechowego. Gospodarka Chin znalazła się pod ogniem tajemniczej choro­by i przyniesionej przez nią paniki. Nawet Puchar Świata Kobiet w piłce nożnej został przeniesiony do USA. Był to cios dla chiń­skich fanów, kobiecy futbol jest bowiem dumą Chin, tak jak męski ich wstydem.

Lekarze zidentyfikowali winnego dolegliwości Huanga i innych. Był nim wi­rus, a dokładniej wirus zwierzęcy, tzw. koronawirus z rodziny coronaviridae.

(...)

Czytany 5364 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.