poniedziałek, 04 lipiec 2011 16:42

Świat bez spisków

Napisał

Coraz bardziej popularna na świecie i w „naszym biednym kraju” poprawność polityczna twierdzi, że żadnych spisków nie ma. Historia dziejów toczy się własnym torem na zasadach skomplikowanych zależności wzajemnych, które nie mają nic wspólnego z żadną zmową i z jakimiś tajemnymi porozumieniami. Badania statystyczne to wszystko potwierdzają. Demokratyczna większość społeczeństw tego świata uważa, że żadnych spisków nie ma, nie było i prawdopodobnie nigdy nie będzie.

 

Jeżeli większość tak uważa, to stanowisko to staje się obowiązujące dla wszystkich, którzy szanują demokrację. Ludzie potrzebują jak tlenu dobrych wiadomości. Mniej ważne jest to, czy są one prawdziwe. Kto by się tym przejmował? Wszak chodzi o radość życia, a spisek burzy te idealistyczne koncepcje i poglądy. Brak spisków jest jedną z takich eterycznych teorii. Dlatego eterycznych, bo mają one charakter usypiający. Paradoksalnie, ale właśnie to stanowisko wydaje się być demokratycznym spiskiem przeciwko istnieniu wszelkich spisków.

W tym powszechnie obowiązujący prawie o braku spisków jest coś z diabelskiej doktryny, że diabła nie ma tym świecie. Nie trzeba dodawać, że pogląd ten głosi sam diabeł, najbardziej zainteresowany ukryciem swoich niecnych uczynków. Trzeba jednocześnie zauważyć równie szkodliwą odwrotność tej teorii, która polega na demonizowaniu wszystkiego i wszystkich. Wszędzie jest diabeł, wszyscy są dla siebie wrogami. Człowiek człowiekowi wilkiem. Każdy uczestniczy w jakimś spisku. Obie te teorie w jakiejś mierze są prawdziwe, ale też nie mają one charakteru totalnego, tak jak to usiłują nam wmówić ich zwolennicy. Po prostu świat jest zbyt skomplikowany, aby mogły rządzić nim tylko spiski. I odwrotnie: nie jest on tak doskonały, aby ich uniknąć i skutecznie się im przeciwstawić.

Fałszowanie historii

Dokumentowaniem wszelkich spisków w dawnych dziejach zajmuje się historia. Po to, aby przekonać nieprzekonanych do braku wszelkich spisków, trzeba ją zmieniać, fałszować i zaprzeczać oczywistym faktom. Schemat ten nie jest jednak tak prosty, wszak ludzie są wykształceni i nie da się im wmówić wszystkiego na opak. Dlatego fałszowanie historii ma swoją taktykę i doktrynę polityczną. Mistrzem taktyki był w tym zakresie pewien kulawy minister Trzeciej Rzeszy. Ukute przez niego hasło, że sto razy powtarzane kłamstwo staje się prawdą, weszło do kanonów również współczesnej polityki i informacji. Jak można inaczej odbierać rozpowszechniane w milionowych nakładach i w możliwie wszystkich językach świata pogląd, że podczas drugiej wojny światowej były „polskie obozy koncentracyjne”. Podobnie rozpowszechniony jest stanowisko, że Niemcy są ofiarami tej wojny i należą się im odszkodowania za „wypędzenie” ich ze „stron ojczystych”. Wszystkie te „straty” jakie Niemcy ponieśli w czasie tej wojny strona polska musi w jakiś sposób wyrównać. Podobnie ma się sprawa z mieniem żydowskim skonfiskowanym przez Niemców. Do tych ostatnich nikt nie ma jednak pretensji. Winne jest społeczeństwo polskie, które biernie się temu przyglądało, albo i nawet aktywnie w tym dziele uczestniczyło. Nie rozwijając dalej tego tematu, można powiedzieć, że podobnych przykładów fałszowania historii, mieszania przyczyn ze skutkami i upowszechniania jednostkowych przykładów są setki.

Obok tej zmasowanej taktyki fałszowania historii jest przygotowywany strategiczny grunt dla powodzenia taktycznych na nią ataków. Pod tym względem trzeba ludzi zniechęcać do interesowania się historią. Trzeba przedstawiać jaką jako nudną, bezmyślną i niepotrzebną nikomu encyklopedię niepowiązanych ze sobą faktów i wydarzeń. Koncepcję tę trzeba przenieś najpierw do szkoły, potem na uniwersytet i na koniec upowszechnić w postaci prac „naukowych” i „nowych” doktryn politycznych. Stają za nimi nowe „autorytety naukowe, polityczne i społeczne”. W tej konwencji nauka ta wydaje się nikomu niepotrzebna i niczemu pożytecznemu niesłużąca. Dlatego trzeba ją likwidować. Jedna lekcja tygodniowo wystarczy, aby opanować podstawowe daty i wydarzenia. Tak zostaje zaszczepiona coraz bardziej powszechna nienawiść do historii. Pozbawionym wiadomości o własnych dziejach rodakom można już wmówić wszystko. Metodą sto razy powtarzanego kłamstwa o braku jakichkolwiek spisków w historii i polityce otrzymuje się „prawdziwe” potwierdzenie tego faktu w sondażach i badaniach opinii społecznej. Teraz można spokojnie organizować wszelkie spiski. Wszak ich wykrycie i napiętnowanie będzie odrzucone i ośmieszone.

(...)

Czytany 2450 razy
Więcej w tej kategorii: « Teorie spisku Królestwo spisków »
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.