środa, 31 sierpień 2011 19:40

Dehumanizacja szkoły

Napisane przez

Szkoła jest instytucją, w której z konieczności musi dokonywać się pewna depersonalizacja funkcjonujących w jej ramach osób. Instytucja szkoły polega bowiem na tym, że wychowanie i kształcenie dzieci i młodzieży powierza się osobom obcym, przy czym liczba uczniów zwykle znacznie przewyższa liczbę pracujących w szkole nauczycieli.

 

Skutkiem tego we wzajemnych oddziaływaniach między uczniami i nauczycielami musi panować dość duża powierzchowność i anonimowość. W takich warunkach trudno o jakiś głębszy, bardziej osobisty kontakt, który skądinąd wydaje się warunkiem koniecznym jakichkolwiek donioślejszych międzyludzkich oddziaływań. Być może więc w masowości edukacji szkolnej tkwi główna, wpisana w samą strukturę szkoły, przyczyna jej braków i niepowodzeń. Jako choćby częściowe antidotum na taki stan rzeczy narzuca się zmniejszenie liczby uczniów w oddziałach szkolnych. Już ograniczenie tej liczby do maksimum 25 osób w klasie (czyli o około 10 osób mniej niż jest to obecnie przyjęte w większości szkół w Polsce) przyniosłoby znaczącą zmianę. ŻADEN INNY POJEDYNCZY ŚRODEK NIE WYDAJE SIĘ RÓWNIE PROSTY I RÓWNIE SKUTECZNY, JEŚLI CHODZI O POPRAWĘ JAKOŚCI EDUKACJI. Obecny niż demograficzny stwarza dobrą okazję do wprowadzenia takiej zmiany na lepsze – zamiast likwidować oddziały szkolne czy nawet zamykać całe szkoły, można by zmniejszyć liczbę uczniów w klasach.

Tymczasem polskie władze oświatowe obrały chyba inną strategię. Najwidoczniej uznając masowość i związaną z nią depersonalizację edukacji szkolnej za fakt niepodlegający żadnym zmianom, próbują poprawić jakość tejże edukacji metodami wzorowanymi na metodach kontroli jakości masowej produkcji przemysłowej. Stąd biorą się „obiektywizacja”, „standaryzacja” i ciągła „ewaluacja” jako odgórnie narzucane uczniom i nauczycielom wyznaczniki ich pracy w szkole. W tej perspektywie uczeń czy nauczyciel to nie niepowtarzalna osoba, cały subiektywny świat sensów i emocji. Szkoła to nie miejsce spotkania osób. Edukacja to nie wspólne poszerzanie i pogłębianie rozumienia siebie i świata; tu nie ma miejsca na twórczość ani na odkrywanie siebie. Uczeń staje się produktem charakteryzującym się obiektywnymi, mierzalnymi własnościami. Szkoła staje się przedsiębiorstwem przetwórczym, pracującym według ściśle określonych norm technologicznych. Edukacja staje się masowym procesem produkcyjnym, którego efektywność mierzy się według „edukacyjnej wartości dodanej”.

(...)

Czytany 2538 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.