×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 62.
środa, 31 sierpień 2011 20:26

Od Redakcji

Napisane przez

Wielkimi krokami nadchodzą kolejne wybory parlamentarne, które zadecydują o tym, kto w najbliższych czterech latach będzie żył, bawił się i okupował nas za nasze pieniądze. Oczywiście, nadchodzące wybory wyłonią jedynie część nadzorującego nas jaśniepaństwa – część już została dobrana w wyniku wyborów samorządowych, na sporą część zaś w ogóle nie mamy wpływu, czy to dlatego, że wybierają ich za granicą, czy też po prostu dlatego, że musimy wyżywić nie tylko tych, których z pokorą sami sobie wybieramy, ale także tych, którzy wybierają się sami – i nam sugerują wybory. W każdym razie ze względu na fakt, że karuzela stanowisk i apanaży zatoczy zaraz kolejne koło, jednych zabierając na pokład, innych wyrzucając w siną dal, w sztabach partyjnych panuje olbrzymie podniecenie. Wiąże się ono z tzw. układaniem list, rzeczą w tej chwili w naszej młodej demokracji najważniejszą. Wiadomo, że wszyscy zainteresowani chcą być na szczytach owych list, bo oznacza to, że w rezultacie będą bliżej żło…, to znaczy bliżej „odpowiedzialnego współrządzenia krajem”, jak to ktoś eufemistycznie nazwał. Kiedy już listy zostaną ułożone i nadzorujące nas buldogi oraz ratlerki dogadają się pod dywanem i na zapleczu, zacznie się festiwal obietnic, przekonywania, łaszenia się, straszenia itd. – czyli to, co stanowi istotę systemu demokratycznego. Oprócz polityków, na rzecz partii stręczyć będą tzw. celebryci, którzy o polityce, podobnie zresztą jak o każdej innej rzeczy, mają nikłe pojęcie, ale którzy za pieniądze zrobią wszystko i wszystko obiecają. Na nasze szczęście, te obietnice, przekomarzanki i połajanki, których będziemy świadkami, nie niosą ze sobą w zasadzie żadnych konsekwencji, podobnie jak fakt, że w telenoweli C jak ciołek Irmina posprzeczała się z siostrą przyrodnią męża sąsiadki wujka Wacława szwagra. Z punktu widzenia obywateli (czy jak tam zwykło się nas nazywać) liczy się odpowiedź na jedno tylko pytanie: ile? Czyli: ile nas to będzie kosztować? Ile realnie zapłacimy za kolejne reformy, cudowne plany, zmiany, kredyty, deficyty, inwestycje, koalicje, akcesje i secesje. Zresztą – w sumie i ta odpowiedź nic nam nie da, bo cóż nam po wiedzy o kosztach, skoro i tak zostaną one poniesione, chcemy tego, czy nie? Tak więc, zamiast tracić czas na słuchanie wciąż od nowa wyborczych bajdurzeń, można zastanowić się nad różnymi ciekawymi zjawiskami, które wokół się dzieją.

 

Oto w rzekomym raju spokoju, jakim jest Skandynawia, objawił się terrorysta, który zdaje się pobił niechlubny rekord w liczbie osób zabitych przez jedną uzbrojoną jednostkę. Skłonna do szybkich klasyfikacji prasa szybko zakwalifikowała go jako „chrześcijańskiego fundamentalistę”, ale gdy opadł informacyjny kurz, okazało się, że ów zamachowiec był również aktywnym członkiem loży masońskiej, o czym już jakby rzadziej wspominano. Nie wspominano również o tym, że w tej niby spokojnej Norwegii, tak łagodnej, że nie śmie skazywać nawet morderców na dożywocie, od lat prężnie rozwijają się ruchy satanistyczne, a serie podpaleń kościołów w latach 90. były czymś wyjątkowym w skali globalnej. Czyżby z tego spokoju dzieciom welfare state przewracało się w głowach? Inna rzecz warta uwagi to powrót „seryjnego samobójcy”, który, jak pamiętamy, grasował w Polsce kilka lat temu i doprowadził do samobójstw świadków w tzw. procesie Olewnika. Tym razem jego ofiarą stał się pan Andrzej Lepper, który, jak donoszą media, powiesił się na bokserskim worku treningowym. Wyjaśnianie sprawy jest w toku – i zapewne na zawsze już pozostanie. Tutaj można tylko zauważyć, że w technice „seryjnego samobójcy” dał się zauważyć pewien postęp, gdyż – jak pamiętamy – jeszcze na początku lat 90. pan Sekuła nadzwyczaj niefachowo zabijał się, strzelając sobie kilkukrotnie w brzuch z odległości półtora metra. Wszystkie te zastanawiające wydarzenia rozegrały się – wraz z kolejnym aktem kryzysu finansowego i gospodarczego – w okresie wakacyjnym, zazwyczaj wolnym od sensacji i oszczędzającym urlopowiczom zmartwień. Jeśli tak, to można oczekiwać, że najbliższe miesiące tym bardziej nie będą nas oszczędzać.

Czytany 2242 razy

Więcej w tej kategorii: Ałtajscy starowiercy »
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.