czwartek, 29 grudzień 2011 16:33

Ciemności lewicy

Napisane przez

Protagoniści Unii Europejskiej mówią, że wspólnota musi być nowoczesna, a wyrasta z tych samych korzeni: dorobku starożytnej Grecji, Rzymu (choć mniej) i rewolucji francuskiej. To znaczy, że chrześcijaństwo będzie zastąpione ideologią jednego nowoczesnego państwa, a ludność dawnych narodów wyzbędzie się wszelkich partykularnych tożsamości, gdyż każdy patriotyzm jest anachroniczny, a więc szkodzący nowoczesnej Europie i w ogóle postępowemu światu. W tej zunifikowanej ?kulturze? kontynentu Polska ma być bez krzyża i orła. I dopiero wtedy będzie to zgodne z wiecznie żywą ? i ożywczą ? spuścizną Wielkiej Rewolucji Francuskiej.

 

Maksymilian Robiesspiere przed wejściem w roku 1794 na gilotynę, która przed nim obcinała głowy jego oponentów rewolucyjnych, miał podobno powiedzieć, że rewolucja przegrała, gdyż wypowiedziała walkę Kościołowi. I wcale nie było w tej ocenie refleksji metafizycznej, bo przewodniczący Komitetu Ocalenia Publicznego oraz jego towarzysze rewolucjoniści ? ówcześni i późniejsi ? ?ocalający? nie mieli i nie mają zdolności rozumowania przekraczającego granicę doczesności materialnej. A jednak wypowiedział prawdę. Oto lud francuski, zwłaszcza wandejski, odwrócił się od rewolucjonistów niszczących, z okrucieństwem równym później rosyjsko-bolszewickiemu i niemiecko-hitlerowskiemu, ich odwieczną kulturę, której krzewicielem i strażnikiem od ponad tysiąca lat był Kościół katolicki. Żaden ze znanych w historii reżymów próbujących usunąć religię i Kościoły z życia publicznego nie osiągnął celu. Wprost przeciwnie ? doprowadzał do odnowy religijnej. Zauważmy, co dzieje się dzisiaj w Rosji, po prawie stuletnim zaprogramowanym, ateizowaniu społeczeństwa. Następuje renesans prawosławia, tak silny, że jego obrządkom muszą się nolens volens w obawie przed utratą władczego autorytetu podporządkować wychowani przecież w duchu skrajnie antyreligijnym przywódcy państwa.

Rewolucja francuska głosiła szczytne, jak nam wmawiano, idee. Albowiem jej aksjologię wyrażają niby trzy słowa: ?wolność, równość, braterstwo?. A czy wiemy, że był jeszcze spójnik przeciwstawny, powiedziałbym: alternatywny, wobec owych trzech pojęć i rzeczownik? Dosłownie: ?wolność, równość, braterstwo albo śmierć?.

Nie ma lewicy demokratycznej

Usłyszmy tu chichot. Od roku 1789 w strugach krwi padało królestwo francuskie, a po piętnastu latach powstało cesarstwo, jeszcze bardziej despotyczne, zaborcze i wojownicze. Napoleon narzucił jednak nową, bardziej demokratyczną konstytucję, scentralizował administrację, usprawnił systemy finansowy i prawny, spełnił, nieświadom, postulaty naszego Andrzeja Frycza Modrzewskiego z połowy XVI w. i wykorzystał, tu może już świadomie, doświadczenia naszej, sprzed ponad trzydziestu lat, Komisji Edukacji Narodowej, podporządkowując szkolnictwo państwu.

Francja, a z nią kraje Europy zachodniej, zmieniała oblicze. Wszelako zaczęły się nowe kłopoty, zachodnioeuropejska scena polityczna podzieliła się na prawą i lewą stronę. Po prawej znaleźli się obrońcy tradycji, a więc starej, chrześcijańskiej kultury. Natomiast lewa szła tropem rewolucji francuskiej, dążyła do niszczenia tradycyjnych wartości oraz instytucji, przede wszystkim religijnych i patriotycznych. I choć sprawcy tych destrukcji zwyciężyli na początku XX w. tylko w jednym kraju na poły europejskim, to do dziś konsekwencje ich działań trawią nasz kontynent, a kontynuatorzy owych zniszczeń stają się coraz silniejsi i butniejsi w niweczeniu ładu kulturowego.

W połowie XIX stulecia Marks i Engels sformułowali wyabstrahowane z wszelkiego doświadczenia historyczno-politycznego mity społeczno-gospodarcze, które dziedzice ?wolności, równości, braterstwa albo śmieci?, nazywający siebie lewicą, od lewej strony zajmowanej w parlamentach, przyjmowali i przyjmują z fanatycznym zachwytem. Dwie są przyczyny owej fascynacji: pierwsza to głupota, niewiedza, bezmyślny snobizm intelektualny; druga ? wyrachowanie, bo na uprawianiu polityki tzw. sprawiedliwości społecznej można zarobić: wyłudzać, pozorując pomoc, pieniądze od społecznie upośledzonych czy tworzyć państwa socjalne, gdzie marnotrawi się i łatwo rozkrada wspólne zasoby materialne. Nikt uczciwy i samodzielnie myślący nie zaprzeczy, że gdzie lewica dochodzi do władzy, tam powstaje powszechny niedostatek, brakuje chleba, zapełniają się więzienia, rozrastają cmentarze; w narodowym socjalizmie i bolszewizmie-sowietyzmie powstawały stosy z dziesiątkami milionów trupów. Rządy lewicowe podporządkowują swej władzy całą gospodarkę, kontrolują kulturę, pragną zawładnąć życiem prywatnym poddanych. Każdy rząd lewicowy jest totalitarny, tak jak totalitarny jest faszyzm, dwudziestowieczna mutacja lewicy. Czyż więc nazwa ?lewica demokratyczna? nie jest nadużyciem językowym i moralnym? Nie ma lewicy demokratycznej, tak jak nie ma faszyzmu bez totalitaryzmu, a prawicy bez tradycji?

(...)

Czytany 2680 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.