czwartek, 29 grudzień 2011 20:23

New Age: bolszewia w wydaniu zachodnim

Napisane przez

z Robertem Tekielim, dziennikarzem, pisarzem, twórcą ?brulionu?, redaktorem strony newage.info.pl, rozmawia Petar Petrović

Aikido, amulety, astrologia, bioenergoterapia, channeling, chiromancja, feng shui, czary, horoskopy, huna, jasnowidztwo, joga, kabała, kontrola umysłu, kurs cudów ? uff, panie Robercie, to dopiero początek długiej listy zjawisk wywodzących się z New Age, które można znaleźć u pana na stronie internetowej. Czego tu nie ma! Prawdziwy jarmark, człowiek może się w tej różnorodności pogubić, przestraszyć się jej lub zwyczajnie machnąć na wszystko ręką i zbagatelizować.

 

New Age to rzeczywistość-widmo, jest wieloma rzeczami naraz i zarazem jest niczym. Rodzajem wirusa, który wnikając w element kultury czy cywilizacji, zamienia je w ich przeciwieństwo. Jezus newage?owy nie ma nic wspólnego z Jezusem Chrystusem z Nazaretu, holizm newage?owy to po prostu maska panteizmu, nauka newage?owa nie jest nauką, lecz irracjonalizmem. To zjawisko jest pachnącym rozpuszczalnikiem; w miękki, niezauważalny sposób rozpuszcza fundamenty cywilizacji zachodniej; podmywa, rozmywa je, zarówno te warstwy, słoje racjonalne, jak i te duchowe. Jest i duchowością, i antyreligią, i ?religią zrób to sam?, nawet utopią społeczną, choć ta akurat forma właściwie umarła. Kto dziś wierzy w kwantowy skok potencjału ludzkości w 2012 r.? W Polsce jest rynkiem irracjonalizmu, siermiężnego okultyzmu, na którym zarabia się pieniądze.

Dlaczego tak mocno New Age weszło w kulturę, w duchowość europejską i na tym gruncie tak udanie egzystuje? Nie jest to przecież kwestia ostatniego półwiecza ani nawet kontrkulturowców z pokolenia ?68. Obserwując popkulturę widzimy, że New Age całą ją przesyca, ma wiele twarzy, nieraz wydaje się czymś niewinnym, czymś, co nikomu nie może zagrażać. Później czytamy, co na ten temat pisze taki Tekieli, i włosy mogą nam stanąć dęba. Jak doszło do takiego stanu?

New Age jest punktem dojścia, kulminacją nowożytności. Kiedy w XIV-XV wieku mnisi przestali decydować o hierarchii w kulturze, tę rolę zaczęli pełnić intelektualiści. Od tego momentu chrześcijaństwo było stopniowo wypierane z głównego nurtu kultury zachodniej. Sprawy bardzo przyspieszyły w XVIII wieku, po okresie wojen religijnych na Wyspach Brytyjskich. Ponieważ wtedy nie było innego języka oprócz religijnego, w którym można było wyrażać konflikt, znaleźli się ludzie, którzy doszli do wniosku, że zaangażowanie religijne jest czymś złym. Należy więc ludzi uczynić letnimi, co spowoduje uniknięcie krwawych wojen. Ukuto wtedy ideę, że wszystkie religie są równie ważne. Ten proces miał wtedy moment węzłowy, później kolejny ważny etap to rewolucja francuska, w wydaniu już czysto materialistycznym. A linia rozwoju tej filozofii negacji to Luter ? Hegel ? Marks ? Engels ? postmoderniści.

Ale był jeszcze drugi nurt, który nadał kształt całemu zjawisku.

Okultystyczny. Również rozpoczyna się w epoce odrodzenia fałszywej części tradycji pogańskiej. Paracelsus, alchemicy, a potem bardzo ważny Emanuel Swedenborg. W XIX wieku w tej linii mamy Towarzystwo Teozoficzne, Steinera, Junga, Davida Spanglera.

Swedenborg miał prywatne widzenia spirytystyczne, rzucił jako pierwszy tak mocno ideę, że trzeba szukać objawienia poza Kościołem i że można samemu komunikować się z rzeczywistościami anielskimi. Oczywiście, w tym zawsze obecny był szatan, zwodzący go pod pozorem anioła światłości, Maryi i Boga. Towarzystwo Teozoficzne poszło dalej; zaczęto czynić sferę duchową bezosobową. Ich spirytyzm nie był już tylko kontaktem z osobami, ale z ?energią?, z Wielkim Białym Bractwem, następował zwrot ku Orientowi, przekierowanie w panteizm. W ostateczności doszło do wlania się w nurt kultury chrześcijańskiej zmodyfikowanego, bo optymistycznego, hinduizmu. Wcześniej, na początku XX wieku, Paul le Cour sformułował ideę Wodnika, ideę Nowej Ery.

A rola osławionej organizacji Lucifer Trust?

Została ona założona w 1922 roku przez Alice Bailey i to tutaj zostały wykute najważniejsze idee New Age. Zjawisko to weszło w przestrzeń społeczną w latach 60. na fali irracjonalizmu związanego z buntem młodzieżowym, kontestacją prymitywnej, kartezjańskiej, materialistycznej wersji zachodniej cywilizacji, z marihuaną, LSD, swobodą obyczajową i zamieszkami na ulicach Paryża i w kampusach zachodniego wybrzeża Ameryki. Lata 70. i początek 80. to najintensywniejsza ekspansja New Age w przestrzeń społeczną zachodnich społeczeństw. New Age był uniwersytecką alternatywą dla uczciwego, choć bezwyjściowego buntu punków. Świat is dead, człowiek nie żyje, jesteśmy martwi. New Age w to miejsce głosił wielką, piękną nadzieję ? czyli oszustwo ? budujemy nowy, wspaniały świat. Wszyscy będziemy telepatami, kinestetykami. Nie będzie wojen. Medytujmy, to Pentagon zacznie lewitować. Oni naprawdę to robili. Próbowali lewitować Pentagon.

Czyli kolejna utopia...

Stąd wiara, że w roku 2012 nastąpi kwantowy skok świadomości. Że świat zostanie zbawiony, jeśli tylko sprawimy, że dziesięć procent ludzkości będzie medytować, wchodzić w stan transowy. Wtedy wszyscy ludzie staną się oświeconymi uzdrowicielami, nie będzie potrzebne wojsko, lekarze, państwo itd.

A jak ta ideologia wygląda na naszym gruncie?

W Polsce New Age przyszedł pod postacią biznesu, czyli mamy do czynienia z ?rękami, które leczą?? z nadmiaru pieniędzy. Myśmy mieli swoją linię wywodzącą się z parapsychologii, bardzo mocne środowiska przedwojenne, okultystyczne, Julian Ochorowicz, ludzie, którzy myśleli, że to jest nauka.

A Kościół katolicki?

Do dziś są kapłani, którzy widzą w New Age nadzieję na oddziaływanie z mocą, oszukując się, że są to sprawy naukowo mierzalne. Nawet w Watykanie jest instytut paranormologii ? jest to próba schrystianizowania parapsychologii. Przy czym nie mówię, że wszystko, co analizuje ten instytut, jest całkowicie absurdalne, gdyż uważam, że istnieje jakaś przestrzeń w możliwości badania nieznanych jeszcze zdolności człowieka. Ale akurat nie ta, o której mówią newage?owcy.

Dobrze, powiedział pan, czym jest New Age, ale czy pójście do wróżki, ćwiczenie jogi albo słuchanie techno naprawdę może nam zaszkodzić? Wiem pan, że wielu uśmiechnie się z politowaniem i powie, ach... ci głupi katole. Zapewne padnie też przy tym kilka słów o XXI wieku, racjonalizmie i chrześcijańskich zabobonach.

Żeby w Indiach ćwiczyć jogę, trzeba być mężczyzną po czterdziestce, należy był człowiekiem spełnionym społecznie, mieć wychowane, normalnie funkcjonujące dzieci. Guru eliminują w ten sposób mężczyzn niezrównoważonych. Dlaczego? Dlatego, że joga jest niesamowicie silnym narzędziem psychofizjologicznym, które prowadzi do stanów opisywanych przez naukę jako katalepsja, rozszczepienie osobowości, głębokie halucynacje itd. Wszystkie religie ostrzegają przed mieszaniem ścieżek, New Age jest tego kwintesencją ? jest to bowiem religia ?zrób to sam?. Nie ma najmniejszego sensu eksperymentować własnym życiem w dziedzinie duchowości, po to są instytucjonalne religie, z jedną, chrześcijaństwem, katolicyzmem będącym najprawdziwszą Drogą. Katolicyzm jest drogą, na której jest najwięcej prawdy.

(...)

Czytany 2863 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.