niedziela, 29 styczeń 2012 20:25

Feministyczna ustawa aborcyjna

Napisała

Lewicowy, feministyczny projekt ustawy aborcyjnej przepadł, jednak powinniśmy się nad nim zatrzymać, nie tylko dlatego, że wyciągnął go teraz Palikot. Pomiędzy artykułami i paragrafami kryje się bowiem bardzo złożona strategia zapewniająca praktycznie nieograniczoną aborcję i antykoncepcję, jak również sterylizację i in vitro. Może skutkować powstaniem nieregulowanych poradni czy klinik z antykoncepcją, aborcją farmakologiczną i dokonywaną aspiratorami. Wszystko ze szczególnym uwzględnieniem nieletnich i na koszt podatnika.

 

Amerykański kontekst

Projekt ten, poparty 30 tys. podpisów, zawiera postulaty i strategie środowiska aborcyjnego (ukrywającego się pod nazwami planowania rodziny, świadomego rodzicielstwa), które w dużym stopniu już funkcjonuje w USA. Projekt feministek miałby właśnie stworzyć podobną rzeczywistość w Polsce. Polskie lobby aborcyjne jest sterowane przez międzynarodowego giganta aborcyjnego: International Planned Parenthood Federation (IPPF), która praktycznie stworzyła Federację na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny (Federacja) do celów lobbingowych.

Większość aborcji w USA dokonywana jest w prywatnych klinikach Planned Parenthood (należącego do IPPF), niewielki zaś procent w szpitalach i prywatnych gabinetach lekarskich. Kliniki te zajmują się poradnictwem, antykoncepcją, badaniami nad chorobami przenoszonymi drogą płciową i aborcją. Większość wczesnych aborcji dokonywana jest metodą farmakologiczną. Polega ona na użyciu tabletki RU-486 (mifepristone), zatwierdzonej w przyspieszonym procesie uzyskania atestu w 2000 r., produkowanej w Chinach (przez producenta znanego rządowej agencji z produkcji skażonych leków) oraz misoprostolu. Metoda ta niesie za sobą częste powikłania, a nawet może doprowadzić do śmierci kobiety i w jednej trzeciej przypadków wymaga dodatkowo zastosowania metody chirurgicznej. Wykorzystywane są do tego zarówno plastikowe aspiratory zwane MVA (manual vaccum aspirator), produkowane przez Ipas (przyznał dotacje Federacji), jak i aspiratory elektryczne.

Kliniki cieszą się statusem non profit, który zwalnia z płacenia podatków i pozwala inwestować zarabiane pieniądze, w praktyce nie przechodzą także rządowych inspekcji. Częste jest w nich zatrudnianie personelu bez odpowiednich kwalifikacji ustalonych w regulacjach prawnych i łamanie regulacji funkcjonowania klinik (sposoby pozbywania się szczątków ludzkich, posiadanie USG, dokonywanie późnych aborcji itp.). Aborcja i antykoncepcja jest w nich dotowana, w rezultacie po odcięciu dotacji istnienie takich klinik staje się zagrożone. Organizacja wysyła swoich przedstawicieli do szkół na lekcje o seksualności i przenika do krajowych organizacji (np. Girl Scouts), aby wpływać na jak najmłodsze dzieci. Istotne jest również, że w USA nie istnieje wiarygodny system zgłaszania powikłań czy śmierci poaborcyjnych, gdyż jest on zależny od dobrej woli aborterów, w których interesie jest ukrywanie przypadków powikłań i śmierci. Do wszelkich komisji zajmujących się aborcją na szczeblu krajowym (ustanawianych jako bezstronne) przenikają aborterzy, którzy kontrolują informacje podawane do wiadomości publicznej. Wszyscy członkowie szeroko rozumianego lobby aborcyjnego (producenci, aktywiści, kierownicy klinik, wolontariusze) mają miejsca pracy i pensje, praktycznie dotowane z pieniędzy podatników. Podobnego rozwoju sytuacji należałoby się spodziewać w Polsce po uchwaleniu feministycznego projektu ustawy.

Aborcja i antykoncepcja bez ograniczeń: powstanie klinik aborcyjnych

Projekt ten wprowadziłby aborcję na żądanie do 12. tygodnia i bez ingerencji lekarza czy nawet jego nadzoru, co mogłoby skutkować otwarciem zupełnie nieregulowanych ?poradni? (klinik aborcyjnych), dotowanych z pieniędzy podatników, posiadających kontrakty z NFZ na aborcję farmakologiczną i dokonujących aborcji przy użyciu aspiratorów. Choć może się to wydawać szokujące i nierealne, w USA feministki prowadzą właśnie takie kliniki aborcyjne. Zresztą robiły to nawet przed legalizacją aborcji w 1973 r., same szkoląc się w technikach aborcyjnych. Według tego projektu feministek aborcja po 12. tygodniu mogłaby być dokonywana ?pod nadzorem lekarskim?, co w praktyce mogłoby oznaczać lekarza na telefon lub w ramach telemedycyny i aborcję wykonywaną przez paramedyka. Tak czy inaczej projekt ten legalizowałby dokonywanie aborcji przez personel nielekarski w trakcie 9 miesięcy ciąży.

Przyjmowanie czasowych progów legalności aborcji na okres 12 tygodni (dla wszystkich kobiet), 18 tygodni (czyn zabroniony), 24 tygodni (w przypadku upośledzenia lub choroby płodu) i dla ratowania zdrowia i życia bez ograniczeń nie ma żadnych podstaw medycznych. Poza tym władza nie miałaby żadnych sposobów kontroli, czy ustalane granice są utrzymywane przez aborterów w szpitalach, a tym bardziej w klinikach czy poradniach, skoro każdy mógłby jej dokonywać. Lewicowe feministki w USA od dawna szkolą kobiety (dając im dokładne instrukcje), w jaki sposób wymusić aborcję, udając u psychologa i psychiatry afektywną chorobę dwubiegunową, grozić popełnieniem samobójstwa, udawać gwałt, kłamać w sprawie przyjętych lekarstw powodujących deformację płodu. Można założyć, że środowisko aborcyjne w Polsce mogłoby zbudować siatkę współpracowników ? psychologów i psychiatrów, a może nawet w policji, która zapewniłaby im skuteczną operatywność w ramach wyjątków aborcyjnych.

(...)

Czytany 2662 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.