wtorek, 28 luty 2012 01:54

Nadwiślańska Fukushima

Napisane przez

Człowiek rozumny potrafi odróżnić światło od ciemności. Wie, na czym we współczesnym świecie polega przyzwoitość. Dlatego nie będzie spiętrzał wątpliwości w stos jałowych absurdów, a raczej zapędzi je do rogu – by tam skopać im tyłki.

 

Oblicze nowoczesności

Coraz więcej ludzi mówi nam to, co wie, nie zastanawiając się ani przez moment, czy chcemy ich słuchać i czy w ogóle wiedzą, co mówią. To jakiś mór, ponadprzeciętnie zaraźliwy i szybko degradujący umysły.

Ostatnio jakiś nachalnie inteligentny młody polski programista wymyślił i rozpropagował filtr internetowy, pozwalający zablokować strony, na których pojawiają się wyrażenia w rodzaju „Smoleńsk” czy „Tu-154M”. Sądząc po rewelacyjnych recenzjach w mainstreamowych szczekaczkach, przed gościem stoi otworem naprawdę wielka kariera.

Oto kolejne, niezwykle postępowe oblicze nowoczesności: filtr internetowy. Rzeczywistość nie zgadza się z obserwowanym przekazem medialnym? Jest sposób na dysonans poznawczy: załóż sobie filtr! Wspaniała rzecz, zaiste. Co prawda ogranicza pole widzenia, limitując naszą wiedzę o świecie, że o wyciąganiu wniosków nie wspomnę.

Tańce korowodowe

Państwo polskie de facto gnije, ale póki wiarygodność kredytową naszych elit zagraniczni właściciele banków ulokowanych nad Wisłą oceniają in plus, wesoła muzyczka rżnie. Co prawda ten i ów zaczyna dostrzegać, że „zielona wyspa” wygląda niczym cmentarna brama w późny jesienny wieczór, za którą czyhają polityczne wampiry i inne gospodarcze zombie, ale kogo to w Deutsche Bank (symbolicznie, symbolicznie) obchodzi? Zatem funeralny bal umarlaków rozkręca się u nas w najlepsze.

Na najbardziej rozochoconych wyglądają niewątpliwie emeryci i renciści. Czyli wyborcy zakochani w minister Ewie Kopacz i jej następcy, Bartoszu Arłukowiczu. Czy raczej nie zakochani, tylko zapatrzeni. Zapatrzeni w autorkę i wykonawcę ustawy refundacyjnej, można powiedzieć, na śmierć. Ci „idą w tan” najwcześniej, zwykle około 6 czy 7 rano, formując zgrabną kolejkę przed drzwiami rejonowej przychodni. Niekwestionowanym przebojem stają się tak zwane tańce korowodowe: kroczony, stąpany i chodzony. To, rzecz jasna, latem. Zimą laur przewodzenia ze względów oczywistych przejmuje pląs zwany powszechnie tupanym.

A już bez gorzkiej ironii, bo serce krwawi: kobieta, u której rozpoznano wstępnie guza mózgu, na rezonans magnetyczny musiała czekać trzy miesiące. Następnie, ponieważ badanie potwierdziło diagnozę, wpisano ją na trzymiesięczną listę oczekujących na zabieg chirurgiczny. Relacjonujące ów przypadek media nie podały, w jaki sposób na zdrowie kobiety wpłynęło półroczne oczekiwanie na pomoc i czy kobieta ta w ogóle doczekała operacji ratującej życie.

(…)

Czytany 2712 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.