wtorek, 28 luty 2012 02:31

Polska rozbrojona

Napisane przez

W 2012 roku po raz kolejny nie odbędzie się powszechny pobór do polskiej armii. Zgodnie z decyzją rządu zasadnicza służba wojskowa przeszła do historii. Niestety, mimo szumnych zapowiedzi dotyczących profesjonalizacji Wojsko Polskie jest dziś w najgłębszym kryzysie od lat. To w bardzo poważny sposób osłabia bezpieczeństwo naszego kraju. Sytuację pogarsza również fakt, że w ostatnich latach międzynarodowe gwarancje, jakie daje Polsce członkostwo w NATO, stają pod znakiem zapytania.

 

Polska jest obecnie jednym z najbardziej rozbrojonych krajów Europy. Rząd zniósł powszechne szkolenie wojskowe, armia, zamiast przejść proces profesjonalizacji, została uzawodowiona. Niestety, poza podpisaniem kontraktów z poborowymi, za tym procesem niewiele się kryło. Wojsko wciąż nie ma opracowanych planów szkolenia żołnierzy zawodowych, brakuje pieniędzy na sprzęt, nie ma zakładanych 100 tysięcy wojskowych, Narodowe Siły Rezerwy są fikcją istniejącą tylko na papierze, a marynarka wojenna właściwie przestała istnieć.

Z analizy struktury polskiej armii wynika, że wojsko nie ma dziś zdolności obronnych kraju. Zgodnie z regulaminami walki batalion zmechanizowany, który liczy 600 żołnierzy, w obronie jest w stanie zabezpieczyć 63 kilometry kwadratowe terenu. Polska 100-tysięczna armia (dziś żołnierzy jest nawet mniej) jest więc w stanie zabezpieczyć jedynie ponad 10 tysięcy kilometrów kwadratowych terenu. Polska ma natomiast ponad 312 tysięcy kilometrów kwadratowych. Dzisiejsza armia jest zatem gwarantem bezpieczeństwa dla 3 procent terytorium Polski! Polskie wojsko nie ma więc znaczącej wartości obronnej dla naszego kraju. Co więcej, ekspedycyjna część armii, w imię oszczędności, jest wycofywana z kolejnych misji zagranicznych. W wyniku nieodpowiedzialnych działań władz polski potencjał obronny od lat jest na coraz gorszym poziomie.

Na dwóch nogach

Rząd Tuska, wchodząc na drogę uzawodowienia armii, zaprzeczył dotychczasowej strategii obronnej Polski. Do 2007 roku polski system obronny składał się z dwóch filarów. Po pierwsze, w ramach powszechnej służby woskowej Polska szkoliła tysiące poborowych rocznie. Ludzie po odbyciu służby wojskowej mieli umiejętność prowadzenia podstawowych czynności wojskowych. Znali musztrę, umieli obchodzić się z bronią, obyli się z częścią technik walki wręcz itp. Stanowili potencjał mobilizacyjny kraju. Po tych ludzi władza mogła sięgnąć w razie potrzeby walki z wrogimi wojskami. To jednak był tylko jeden z elementów systemu bezpieczeństwa. Drugim były gwarancje polityczne, jakich udzielał Polsce Sojusz Północnoatlantycki, a w szczególności Stany Zjednoczone. Już samo członkostwo w NATO daje gwarancje bezpieczeństwa, jednak w przypadku Polski zostały one wzmocnione decyzjami o udziale w misjach prowadzonych przez Pakt i USA na całym świecie. Polska wysyłała żołnierzy do Iraku, Afganistanu, Czadu, Libanu itp. Na tym modelu ? ludność po przeszkoleniu oraz wyspecjalizowane jednostki militarne ? opierało się polskie bezpieczeństwo do 2009 roku.

Platforma Obywatelska dokonała przewrotu, niszcząc polską zdolność obronną. Zawieszenie poboru spowodowało, że wojsko nie szkoli dziś masowo Polaków. Co za tym idzie, w społeczeństwie nie ma już potencjalnych obrońców ojczyzny, ludzi, którzy są przygotowani do działań obronnych. Z drugiej strony widoczna jest degradacja polskich jednostek specjalnych. Od lat władza łamie ustawę o finansowaniu armii, przeznaczając zbyt małe środki na wojsko. Odbija się to zarówno na poziomie szkolenia, jak i wyposażenia żołnierzy. Rząd postanowił również wygasić aktywność zagraniczną. Polska wycofała się z Iraku, Czadu, Libanu. W Afganistanie jesteśmy tylko tak długo, jak musimy. Rząd zdaje się działać według ściśle założonego planu. Zero wyszkolonych ludzi w Polsce, zerowa aktywność wyspecjalizowanych jednostek poza krajem. Na nowej koncepcji traci jednak ogromnie polskie bezpieczeństwo. Nie mamy żadnych zdolności obronnych w związku z brakiem rezerwistów, a z armii ekspedycyjnej nie czerpiemy korzyści. Słowem, możemy liczyć tylko na sojuszników z Zachodu.

Amerykanie oślepieni

Niestety, również oni zdają się być coraz mniej pewni. Rozbrojenie Polski zbiega się w czasie z coraz lepiej widoczną kompromitacją NATO oraz wiodącego w nim kraju, czyli USA. Pierwsze rysy na podporze Sojuszu pojawiły się już w 2001 roku. Okazało się, że supermocarstwo, którego służby specjalne uchodzą za jedne z najlepszych na świecie, nie wychwyciło sygnałów o zagrożeniu zamachami terrorystycznymi. Grupa radykalnych islamskich rebeliantów rzuciła na kolana USA. Zamachy na WTC pokazały słabość amerykańskiego wywiadu i kontrwywiadu. Istnieje wiele plotek i dywagacji o tym, na ile te zaniechania były wynikiem słabości organizacyjnej, a na ile zamierzonym działaniem. Jednak bez względu na to faktem jest, że prestiż służb otrzymał duży cios. Wydarzenia z września 2001 roku zapoczątkowały zresztą serię kompromitacji USA. Kolejnymi były błędy przy rozpoczynaniu operacji wojennych, najpierw w Afganistanie, potem w Iraku.

Obie te misje są przykładem źle przygotowanej i zaplanowanej operacji militarnej. Zarówno w Afganistanie, jak i Iraku, wojska amerykańskie i sojusznicze nie przeprowadziły należytego rozpoznania ani w terenie, ani w społeczności lokalnej. Żołnierze jadący do Afganistanu zdawali się zagubieni, wydawało się, że są zaskoczeni strukturą plemienną społeczeństwa oraz trudnymi warunkami geograficznymi. Przez długi czas nie byli w stanie znaleźć skutecznego sposobu na walkę z talibami. Dziś coraz więcej wskazuje na to, że ta misja nie zakończy się sukcesem.

Przyczyni się do tego również zupełnie kardynalny błąd przy jej planowaniu. Zgodnie z założeniami, każda misja powinna się składać z fazy reakcji oraz odbudowy kraju, w którym doszło do interwencji. W pierwszą zaangażowane jest głównie wojsko. To ono ma możliwości militarnego rozwiązywania problemów i zaprowadzania porządku. W drugą fazę powinno się włączać organizacje humanitarne, wolontariuszy itp. Niestety, w Afganistanie popełniono błąd. Do dziś to armia jest wykorzystywana do rozprowadzania pomocy humanitarnej itp. To powoduje, że wciąż do misji ISAF wrogo nastawiona jest spora część ludności Afganistanu. Mieszkańcy traktują bowiem wojsko jak okupanta, a wszelkie kontakty z nim uchodzą za zdradę. Błędy w rozpoznaniu dotyczącym zdolności bojowych talibów i terenu Afganistanu oraz źle skonstruowana misja to jedne z przyczyn małej efektywności afgańskiej ekspedycji.

Podobnych błędów nie uniknięto w Iraku. Amerykanie weszli do tego kraju w 2003 roku, publicznie mówiąc o wytwarzanej tam broni masowego rażenia. Jednak nie znalazło to potwierdzenia w faktach. Waszyngton skompromitował się w wyniku zaniedbań służb specjalnych, które, przeprowadzając rozpoznanie wywiadowcze, zawierzyły niepewnym wiadomościom o BMR lub je wytworzyły. USA nie zdecydowały się nawet ? co zdarza się w świecie służb ? na podrobienie dokumentacji irackiej w taki sposób, by rzucała ona cień podejrzeń, uprawdopodobniających amerykańską wersję. Sprawa motywacji do uderzenia na Irak (abstrahując od sensowności tej operacji) to kolejny cios w wiarygodność amerykańskich służb. Cios, który rzutuje nie tylko na postrzeganie zdolności amerykańskiej armii, ale również rzutuje na całe NATO.

Podobne skutki ma inne zaniechanie, jakie przy okazji Iraku miało miejsce. USA, rozpoczynając działania wojenne, zachowywały się, jakby sądziły, że po usunięciu Husajna będą budować spokojne i zdrowe państwo. I tu wywiad amerykański zupełnie zawiódł, nie przeprowadzając analizy stosunków społecznych w Iraku. Po usunięciu Husajna okazało się, że społeczeństwo jest tak skłócone ze sobą, że o żadnej współpracy przy budowaniu nowego kraju mowy być nie może. Trzy grupy ? sunnici, szyici i Kurdowie ? raczej miały ochotę się pozabijać, niż budować nową demokratyczną ojczyznę. Amerykańskie służby, szczególnie wywiadowcze, poniosły sromotną klęskę i tym razem.

(?)

Czytany 3036 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.