wtorek, 28 luty 2012 02:41

Szykowanie wojny

Napisał

Rzymskie przysłowie mówi, że jeśli chcesz pokoju, szykuj wojnę. Z tym że dzisiejsze pojęcie wojny jest dużo szersze niż tylko militarne starcie. Ostatnie lata pokoju w skali światowej wynikają z przestrzegania tej właśnie rzymskiej doktryny. Mocarstwa dysponujące nieograniczonymi możliwościami zniszczenia przeciwnika zachowały względną pod tym względem równowagę. Zgromadzony przez nich potencjał zawsze zagrażał istnieniu przeciwnika w wyniku totalnego konfliktu zbrojnego. Do 1989 roku Polska pod tym względem była ścisłym sojusznikiem jednego z nich i w wypadku wojny była siłą rzeczy narażona zarówno na atak przeciwnika, jak i na udział w ataku.

 

Teraz jesteśmy w innym bloku militarnym. Jego konstrukcja jest obronna, ale jak gdyby z gradacją ważności. Pod tym względem plasujemy się raczej na końcu tabeli państw i obszarów, które będą przez ten sojusz bronione w pierwszej kolejności. Nastąpiło jakby odwrócenie oczekiwanych od nas możliwości militarnych. Tam mieliśmy zadania agresywne, ze stale zwiększanym potencjałem militarnym. Tu są cele obronne, ale nastawione raczej na obronę własnymi siłami. Sojusz ma tylko przyjść nam z pomocą w odpowiedniej chwili. Tego rodzaju gwarancje już były przerabiane i ich znaczenie jest również podobne jak dawniej. Krótko mówiąc, teraz pod względem wojskowym musimy sami martwić się o zachowanie naszej niepodległości.

Dezintegracja Europy

Powojenna konstrukcja Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej miała przede wszystkim na celu zapobiec przyszłym konfliktom militarnym w tym regionie. Przekształcona w Unię Europejską straciła ten cel jako zasadniczy i pierwszoplanowy. Jej priorytetem stał się wzrost poziomu życia mieszkańców, dalsza integracja gospodarcza i polityczna oraz abstrakcyjny projekt walki z „ociepleniem klimatu”. W żadnej z tych dziedzin nie odgrywamy jakiejś znaczącej roli. Dzieje się tak, ponieważ wśród starych twórców tej konstrukcji jesteśmy nowicjuszem, aby nie powiedzieć, że wręcz parweniuszem. Przy każdej okazji nasi „sojusznicy” z UE dają nam to wyraźnie do zrozumienia.

Stara Europa wraz z szaleństwem klimatycznym wprowadziła prostą zasadę podnoszenia stopy życiowej przez zaciąganie pożyczek. Nie mieliśmy priorytetu pod tym względem. Okazało się to szczęśliwym rozwiązaniem, mimo znacznie niższej naszej stopy życiowej. Inni żyli ponad stan. Teraz nadchodzi czas spłaty długów. Zadłużone kraje oficjalnie robią, co mogą, aby temu zdaniu podołać. Nieoficjalnie zaś śmieją się z żądań spłaty ich długów. W wielkim skrócie całą tę sytuacje można sprowadzić do żądania, aby Polska wzięła na siebie to zadanie. Czy udźwignie? Nie wiadomo. Zadłużone kraje chcą pomóc nam w spłacaniu ich długów. Długi te muszą być spłacone, bo inaczej finansującym je bankom Niemiec i Francji grozi bankructwo, recesja i znaczący spadek dochodów. Dawniej w takich sprawach ani Niemcy, ani Francuzi się nie patyczkowali. Wysyłali kilka doskonale uzbrojonych dywizji, które zajmowały pod jakimkolwiek pretekstem zadłużony kraj. Łupili go dotąd, aż z nadwyżką nie uzyskali tego, co im się należy. Niestety jest to już historia, która prawdopodobnie powtórzy się, ale w całkiem innej wersji. Ta powtórka w jakiś sposób również nas dotyczy. Oto pakt fiskalny, który ma zapewnić sprawne przeprowadzenie całej tej operacji, został zakwestionowany przez Wielką Brytanię. Temu nie ma co się dziwić, bo to mocarstwo zawsze dbało o swoje interesy, z nikim i z niczym się nie licząc. Całkiem inaczej jest z małym państwem czeskim, które podjęło podobne decyzje. Pozostawiając Anglię jej imperialnym interesom, trzeba zauważyć, że jedynym realnym naszym sojusznikiem w Europie mogą być tylko Czechy.

(…)

Czytany 2869 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.