środa, 28 marzec 2012 22:26

Czas minimalistów minął po 10 kwietnia

Napisał

Z Wojciechem Wenclem rozmawia Aleksander Kłos

Co z dzisiejszej perspektywy, dwóch lat po katastrofie pod Smoleńskiem, może pan powiedzieć o polskiej duszy, o jej słabościach, lękach, kompleksach, ale i sile, żywotności, umiejętności odradzania się? Wydaje się, że poprzez to ekstremalne ?wydarzenie? nastąpiło wyraźniejsze uwidocznienie pewnych zalet i wad naszego narodu, które, co prawda, były i wcześniej zauważalne, ale chyba nigdy tak wyraźnie jak do tej pory. Sukces Ruchu Palikota i jego dużą popularność wśród młodzieży też po części można uznać za jakąś formę oporu przeciwko ?erupcjom narodu? podczas m.in. śmierci papieża Jana Pawła II czy po katastrofie pod Smoleńskiem.

 

Zacznę od końca, czyli od Palikota. Nie sądzę, żeby jego popularność wśród młodzieży wynikała z ducha oporu. Żeby się buntować przeciwko patriotycznej retoryce licealiści musieliby uznawać ją za coś opresyjnego, dominującego w rodzinie, szkole, mediach. A przecież te nasze uniesienia czy ? jak mówią nihiliści ? ?wzmożenia narodowe? to dziś margines oficjalnej kultury. W literaturze ostatni bunt przeciw tradycyjnemu przeżywaniu polskości był dwadzieścia lat temu. Cała ówczesna twórczość Marcina Świetlickiego, z wierszem Dla Jana Polkowskiego na czele, to przykład buntu wobec zbiorowych obowiązków. Dla pokolenia ?brulionu? Polska była wspólnotą opresji, ale pozostawała ważnym punktem odniesienia. W młodszej literaturze już tego nie ma. Zostały zgrywa, zabawa, ego zawieszone w próżni. Podobne klimaty panują wśród młodych zwolenników Palikota. Oni nie zastanawiają się nad wartościami. Nie bronią swojej pojedynczości. Chcą być standardowi i nie widzą w tym nic ubliżającego. Nihilistyczny standard myślenia traktują podobnie jak markowe ciuchy ? jako znak pozycji społecznej. Takie wydarzenia, jak śmierć papieża czy katastrofa pod Smoleńskiem, wcale ich nie obchodzą. Na pocieszenie dodam, że postawa ta nie jest wynalazkiem naszych czasów. Przy długotrwałej presji nihilizmu zwykle włącza się mechanizm wyparcia wszelkiego wysiłku. Zwycięża konsumpcjonizm, zwłaszcza wśród ludzi niedojrzałych. Poeta Władysław Ludwik Anczyc tak pisał o warszawskiej młodzieży z połowy XIX w.: Gdy młódź, marnując siły w bezecnych rozpustach,/Wątła, zlana woniami, z utrefionym włosem,/Z próżnią w sercu i głowie, bezwstydem na ustach,/Zajmowała się więcej baletnicy losem,/Niż ojczyzny.... A później było powstanie styczniowe i część tej młodzieży jednak poszła walczyć.

Zgadzam się, że Smoleńsk ukazał zalety i wady Polaków ? te same od wieków. Z jednej strony żarliwy patriotyzm, bezinteresowność, umiłowanie prawdy i wolności, gotowość obrony i odbudowania państwa nawet za cenę własnego życia, wreszcie zakorzenienie w chrześcijaństwie. Z drugiej ? skłonność do uciekania w iluzoryczny świat współczesnej ?cywilizacji? zachodniej. Kiedyś to były peruki i francuska ?lekka muza? w literaturze. Dziś tę samą rolę pełnią modne czapki i brytyjska ?lekka muza? w klubie. Najwyraźniej jesteśmy narodem głęboko ewangelicznym ? zimnym albo gorącym. Po dwóch latach od katastrofy smoleńskiej widać ogromną słabość państwa, które właściwie w ogóle nie zareagowało na zagładę swojej elity, ale też żywotność polskiej duszy. Ta dusza jest niezniszczalna, wieczna. Fakt, że wielu Polaków wciąż utożsamia wolność z prawdą, to wspaniałe świadectwo dla świata.

Czy uważa pan, że brak ostrej reakcji większości Polaków na kłamstwa zarówno Rosjan, jak i rządu polskiego, spowodowany jest tylko medialną manipulacją? W końcu zapewne większość rodaków widziała upokarzające kadry niszczonego samolotu, dochodził do nich fakt wielkiej liczby rosyjskich zaniedbań, kłamstw, i ?pomyłek? lub ?nie do końca sprawdzonych informacji? podawanych przez polskie media. Nie trzeba było się za bardzo wgłębiać w sprawę, żeby zauważyć, że jest się poddawanym wielkiemu eksperymentowi. Większość Polaków nie ma już żadnej dumy narodowej? Nic ich nie obchodzi dotarcie do prawdy? Przecież nie trzeba było lubić prezydenta Lecha Kaczyńskiego, żeby żądać poważnego podejścia do tej sprawy.

Jest dokładnie tak, jak pan mówi: większość Polaków, biorąc pod uwagę wyniki wyborów, nie ma żadnej dumy narodowej. Ludzie ci uznali, że lepiej być opluwanym i udawać, że deszcz pada, niż stracić święty spokój. Niektórzy czują się z tą śliną na twarzy niewygodnie, więc próbują radykalnie odciąć się od Lecha Kaczyńskiego i kontynuatorów jego misji. Myślą sobie: ? To im napluto w twarz, ja jestem Europejczykiem, mnie to nie dotyczy. Oszukują samych siebie, bo jako obywatele polscy nie są w stanie całkowicie odciąć się od polskości. Choćby w Londynie czy innym Paryżu godzinami odżegnywali się od ?polskiej ciemnoty?, ich rozmówcy i tak będą ich mieli za frajerów, którym Rosjanie w śledztwie bezkarnie zagrali na nosie. To samo zresztą dotyczy polskiego rządu, co ? niestety ? ma wpływ na naszą pozycję w polityce międzynarodowej. Problemem właścicieli polskich paszportów jest to, że od godności narodu wyżej stawiają prywatne cwaniactwo. PRL nauczył ich, że Polak to spryciarz, trochę oszust, który poradzi sobie w każdych warunkach. Dla wielu ideałem jest bohater komedii Jak rozpętałem II wojnę światową. Mnie ten film żenuje, bo ? choć miejscami zabawny ? jest apologią mentalności niewolniczej. Istotą polskości jest nie skuteczność za wszelką cenę, lecz bezinteresowny sprzeciw wobec tendencji absolutystycznych. Najważniejsze jest zachowanie ducha wolności, a nie fizyczne ocalenie.

(?)

Czytany 2458 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.