środa, 28 marzec 2012 22:57

Jesień życia po amerykańsku

Napisała

Kiedy będę starą kobietą, będę nosiła fiolet i czerwony kapelusz, który do niego nie pasuje. I w którym źle wyglądam. Wydam moją emeryturę na brandy.

 

Tak rozpoczyna się wiersz brytyjskiej poetki Jenny Joseph będący inspiracją do powstania Stowarzyszenia Czerwonych Kapeluszy (Red Hat Society), do którego należą rzesze amerykańskich seniorek. Organizacja została założona w 1998 r. początkowo dla kobiet po pięćdziesiątce, ale teraz zdarza się, że wstępują do niej i młodsze. Nie ma tam jednak miejsca dla mężczyzn. Kobiety zrzeszone w tych klubach spotykają się w restauracjach, na wycieczkach i wieczorkach… i wygłupiają się. Bo chcą się czuć wolne, a w klubie nie ma żadnych zasad. Ma im w tym pomagać prowokujący ubiór opisany w wierszu Joseph. Pewnie dlatego – jak czytam na jednym z blogów członkini klubu – czasem spotykają się publicznie w piżamach (pewnie fioletowych i tych czerwonych kapeluszach). Można się spodziewać, że jest tam trochę podstarzałych feministek, które nigdy nie dorosną, jednak definiowanie organizacji jako feministycznej byłoby nadużyciem. Takich klubów są przecież tysiące i każdy może być inny. Zapewne jakaś część kobiet poszukuje w niej towarzystwa, wsparcia w chorobie bądź po śmierci męża i nie ma w tym niczego złego. Pomysł klubu pokazuje jednak, że amerykańskie kobiety w jesieni życia potrafią i chcą być szokujące.

Sexy Grandma

Niektóre noszą koszulki z napisem „Sexy Grandma”, paradują w krótkich spodenkach i regularnie malują paznokcie u nóg (nawet te w domach starców). Używają życia pomimo fizycznej niedołężności czy choroby. Widok starszych ludzi z butlami tlenowymi przyczepionymi do ich chodzików nie należy do rzadkości nawet w restauracjach. Mężczyźni oczywiście wcale od kobiet nie odstają: grają w golfa, podróżują do kasyn w Las Vegas (duży procent zaraz po otrzymaniu emerytury). I w rejsy wycieczkowe po świecie.

Lobby emerytów

Przyszłym emerytom może być dużo trudniej prowadzić takie życie.  Inwestowanie w rynek nieruchomości jest dużo trudniejsze, podobnie jak spekulowanie na giełdzie. Odkładanie pieniędzy na starość na indywidualnych kontach emerytalnych IRA (Individual Retirement Arrangement) jest dużo bardziej pożądane, ale nie ma tak za bardzo z czego odkładać. Pewną asekuracją jest wykupienie polisy na życie, aby zapewnić żyjącemu małżonkowi jakieś pieniądze, ale znowu, nie każdy może na nią odłożyć. Główne wydatki ludzi starych związane z leczeniem są w pewnym stopniu pokryte państwowym ubezpieczeniem Medicare, opłaconym podatkami od wynagrodzenia w trakcie lat pracy. Jednak żeby skorzystać z szerszej puli usług, trzeba comiesięcznie zapłacić składkę i płacić mniej więcej 20% ich ceny. Ale Medicare zapewne przetrwa każdą reformę ubezpieczeń społecznych, bo ludzie starzy nie dadzą się zignorować. Ich ogólnokrajowa grupa lobbingowa American Association of Retired Persons (AARP) jest jednym z najsilniejszych lobby w USA z 40 milionami członków. Co ciekawe, AARP działa jak agent ubezpieczeniowy, rekomendując konkretne polisy ubezpieczeniowe.

(…)

Czytany 3359 razy
Więcej w tej kategorii: « Mniej niż zero Emerytura po chińsku »
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.