×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 62.
środa, 28 marzec 2012 23:28

Od Redakcji

Napisane przez

Wprowadzanie nowych rządowych planów ruszyło pełną parą. Obowiązkowa edukacja maluchów rozpocznie się już od szóstego roku życia, dając początek drodze przez mękę, która zakończy się dopiero w wieku sześćdziesięciu siedmiu lat, gdy zmęczony życiem człek otrzyma zgodę na przejście na emeryturę. Być może uda mu się odpocząć nieco wcześniej, o ile nasi władcy zrealizują pomysł, który musiał nieraz już przejść im przez myśl, ale którego wciąż nie chcą otwarcie przedstawić.

Chodzi oczywiście o eutanazję, którą państwo mogłoby zapewnić obywatelom tak samo, jak zapewnia im edukację i emeryturę. Takie rozwiązanie byłoby o tyle sensowne, że z zapewnieniem opieki zdrowotnej wciąż są problemy, co niewątpliwie musi frustrować naszych dobroczyńców. Eutanazja na koszt ZUS, jako alternatywa dla długiego i kosztownego leczenia ? to mogłoby być coś. Tak więc przygotujmy się na ten wariant, bo jest to jedyny sposób, w jaki państwo może się wywiązać z zobowiązań, jakie ? ku własnemu utrapieniu ? podejmuje wobec obywateli. Na razie zaś możemy przysłuchiwać się debatom dotyczącym podniesienia wieku emerytalnego. Z technicznego punktu widzenia kwestia ta ma jakieś znaczenie, gdyż z uwagi na fakt, że im dłużej się żyje, tym mniejsze się ma szanse na przeżycie, przesunięcie konieczności wypłaty emerytur o dwa lata (w wypadku mężczyzn) i siedem lat (w wypadku kobiet) przyniesie władzy całkiem spore dochody. I to nie tylko dlatego, że emeryci będą obciążać budżet krócej, niektórzy zaś w ogóle, bo umrą, zanim zostaną emerytami, ale również dlatego, że te dodatkowe lata pracy bez wątpienia wpłyną na późniejszy stan zdrowia staruszków. W rezultacie może się okazać, że kończąc pracę w sześćdziesiątym siódmym roku życia pożyją nie ? dajmy na to ? pięć lat, ale zaledwie rok czy dwa. Są to wszakże mało istotne drobiazgi, nad którymi można debatować, ale trzeba pamiętać, że debaty te często przesłaniają sedno sprawy. A w tym wypadku chodzi po prostu o to, że cały ten skomplikowany system emerytalny jest niczym więcej, jak tylko przeprowadzonym systematycznie, kompleksowo i zdecydowanie łupieniem obywateli z ich pieniędzy. Wszelkie eufemizmy, za pomocą których próbuje się maskować tę jawną grabież, wszelkie mętne wywody o solidarności społecznej i tym podobnych socjalistycznych chimerach służą jedynie odwróceniu uwagi, dokładnie w taki sam sposób, w jaki odwraca się naszą uwagę w trakcie gry w ?trzy karty?. Tak jak w tej grze, tutaj nie ma wygranych, a dokładnie: zawsze wygrywa ten, kto rozkłada karty. A karty rozkłada władza. Gdyby ktoś się nas zapytał, kiedy w historii mieliśmy do czynienia z sytuacją, w której człowiek zmuszony był oddawać władzy czwartą część swoich dochodów, władza ta zaś w zamian gwarantowała mu marny wikt i opierunek na starość (o ile dożyje), odpowiedzielibyśmy pewnie, że takie stosunki panowały w epoce niewolników czy w systemie feudalnym. Okazuje się, że nie tylko, gdyż tego rodzaju system obowiązuje dziś w środkowej Europie i zapewne panować będzie jeszcze długie lata. Nie ma tu sensu powtarzać, że gdyby człowiek owe oddane państwu pieniądze lokował sam, to wyszedłby na tym na starość nieporównanie lepiej, nie ma też potrzeby powtarzać po raz kolejny oczywistych historii, pokazujących, że gdyby przez lata pracy przepijał całą wysokość składki, odkładając puste butelki, to ze sprzedaży samych tych butelek miałby wyższą emeryturę niż ta, którą dostanie od państwa. Są to sprawy oczywiste. Nasza rzeczywistość cechuje się jednak tym, że konsekwentnie podważa wszelkie oczywistości. Niewątpliwie jest to działanie celowe, które dokądś ma nas zaprowadzić. Dokąd? Zobaczymy niebawem.

Czytany 2642 razy

Więcej w tej kategorii: Piramida emerytalna sypie się »
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.