czwartek, 26 kwiecień 2012 00:21

Tournée amatora palenia fajki

Napisane przez

Trzynastego kwietnia br. odbyło się we Wrocławiu spotkanie autorskie z ks. Adamem Bonieckim, połączone z promocją jego książki pt. Lepiej palić fajkę niż czarownice. Oficjalnym organizatorem tej imprezy było dominikańskie duszpasterstwo akademickie, które wykorzystało w tym celu obszerny hol w pobliskim liceum. Jeśli jednak wolno sądzić na podstawie pobieżnego rzutu oka, zdecydowana większość uczestników tego spotkania czasy akademickie dawno miała już za sobą ? wśród publiczności przeważała formacja, którą określić by można mianem ?KIK-owe berety?. Nic dziwnego ? wszak były naczelny ?Tygodnika Powszechnego? to ich guru.

 

Guru tryskał dowcipem, pogodą ducha, miłością bliźniego i gotowością do dialogu. Kilka razy wpadł też w nastrój powagi. Poważnie zasępił się na przykład na samym początku spotkania, gdy podpytany przez prowadzącego (dyżurnego TVNitę Jarosława Kuźniara) zdiagnozował psychologicznie i duchowo ludzi obchodzących kilka dni wcześniej na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie rocznicę katastrofy smoleńskiej. Według ks. Bonieckiego głównymi motywami kierującym tą grupą są nienawiść i urojone poczucie krzywdy (urojone, gdyż mające wynikać z konieczności zawiedzionych, bo nierealistycznych ambicji, a nie z realnie doznanych krzywd). Słuchacze połączyli się ze swoim guru w trosce i zasępieniu. Wszak nienawiść, przeciwieństwo miłości, to najgorsza z wad! Bardziej wyrozumiały ks. Boniecki był dla Adama Darskiego vel Nergala (przecież podarcie Pisma Świętego i rzucanie publiczności ze słowami żryjcie to gówno! to tylko chwyt marketingowy i zwyczajne chamstwo), dla pani profesor Magdaleny Środy (?Tygodnik Powszechny? udostępnił jej swe łamy, gdyż jest ona naprawdę mądrą kobietą, dbającą o dobro kraju, co wcale nie znaczy, że pismo popiera jej poglądy w kwestii aborcji) czy dla rodziny, przywołanej przez jedną z zadających pytania osób, która kazała na OIOM-ie podtrzymywać przy życiu umierającą staruszkę, aby babcia nie zmarła przed zaplanowanym wcześniej ślubem i nie popsuła zabawy (doświadczenie konfesjonału uczy przecież, że obiektywny porządek moralny to jedno, a sprawy ludzkie to drugie). Z serdeczną wyrozumiałością odnosił się też nobliwy amator palenia fajki do swych przełożonych zakonnych, którzy bez przekonującego uzasadnienia zakazali mu wystąpień w mediach ? ?niedorżnięta ofiara inkwizycji? nawet w tym zdarzeniu potrafiła dostrzec dobro, bo przecież przy tej okazji mogli ze sobą dłużej porozmawiać, a nawet przejść na ?ty?.

(?)

Czytany 3370 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.