czwartek, 26 kwiecień 2012 00:31

MEN uderza szkołą w Polaków

Napisane przez

Od miesięcy w Polsce trwa ponowny spór o sposób nauczania historii w szkołach. W kolejnych miastach podejmowane są głodówki przeciwko zmianom podstawy programowej, jaką kilka lat temu opracowało Ministerstwo Edukacji Narodowej. Protesty spotykają się z szerokim poparciem naukowców, nauczycieli i rodziców. Coraz więcej środowisk ostrzega przed nowymi rozwiązaniami oświatowymi.

 

Do społeczeństwa przedostają się opinie, że szkoła przestanie uczyć i wychowywać patriotów, że Polacy w przyszłości będą kosmopolitami bez ojczyzny, nie będą czuli więzi z krajem. Najznamienitsi historycy mówią, że Polacy mogą przestać być wspólnotą, a szkoła przestanie przekazywać kod historyczno-kulturowy, na którym może oprzeć się polskość uczniów. Środowiska protestujące przeciwko zmianom żądają debaty i zmian w podstawie programowej. Przez wiele tygodni rozmowa w tej sprawie była jednak niemożliwa. Ministerstwo Edukacji Narodowej zachowywało się tak, jak gdyby było głuche. Nie widziało problemu, nie dostrzegało protestujących. Przedstawiciele resortu wypowiadali się, jakby nie rozumieli, o co chodzi krytykom. MEN zajmował stanowisko, że z historią wszystko jest w porządku, że w nowej podstawie jest jej nawet więcej. Jedyne co się zmienia ? zdaniem Ministerstwa ? to forma. W nowej odsłonie historia ma być atrakcyjniejsza i lepiej przystosowana do potrzeb młodego człowieka, szczególnie tego, który nie chce jej zdawać na maturze.

Historia historii nie równa

Strajkujących MEN jednak nie przekonał. Wbrew bowiem temu, co mówi resort, nowa podstawa programowa dewastuje nauczanie historii. W tabelkach wszystko wygląda dobrze, historii nadal jest tyle samo, co było (ale nie jest jej więcej, mimo zapewnień resortu). Jednak dociekliwi łatwo zauważą, że nowa historia ze starą ma niewiele wspólnego. Zgodnie z decyzjami MEN w klasie I liceum uczniowie muszą wybrać, z czego chcą zdawać maturę. Ci, którzy nie wybiorą historii, nie będą musieli chodzić na tradycyjne lekcje tego przedmiotu. W klasie II i III będą jedynie chodzili na warsztaty ?Historia i społeczeństwo?. Zdaniem przedstawicieli MEN, zajęcia te będą równie korzystne dla uczniów, co dotychczasowa historia. Jest to jednak twierdzenie bałamutne. W dokumentach MEN jasno można wyczytać, że przedmiot ?Historia i społeczeństwo? z poznawaniem dziejów Polski czy świata ma niewiele wspólnego. Uczniowie zamiast uczyć się historii, będą omawiać poszczególne zagadnienia na przestrzeni wieków. MEN opracował dziewięć tematów, jakie proponuje uczniom. Są to: ?Europa i świat?, ?Język, komunikacja i media?, ?Kobieta i mężczyzna, rodzina?, ?Nauka?, ?Swojskość i obcość?, ?Gospodarka?, ?Rządzący i rządzeni?, ?Wojna i wojskowość?, ?Ojczysty panteon i ojczyste spory?. Realizowanie tych tematów rozciągniętych na kilka historycznych epok powoduje demontaż edukacji historycznej. W ostatnich dwóch latach liceum uczniowie nie będą poznawali dziejów ułożonych chronologicznie, a jedynie wycinek pewnej rzeczywistości w każdej z epok.

Choć MEN do dziś nie chce tego przyznać, nowy sposób nauczania historii będzie oznaczał dramatyczne zubożenie wiedzy historycznej wśród polskiej młodzieży. Historii, rozumianej jako wydarzenia następujące po sobie, mające swoje przyczyny i skutki, osadzone w konkretnych realiach polityczno-historycznych, większość uczniów przestanie się uczyć już w wieku 16 lat. W ostatnich dwóch latach, gdy ich dojrzałość i zdolności umysłowe są największe, osoby niezdające matury z historii będą uczęszczały na zajęcia rodem z kółka historycznego, które nie dość, że nie rozwiną ich wiedzy, to dodatkowo mogą prowadzić do zmanipulowania i wykrzywienia tego, czego dowiedzieli się wcześniej.

Ogłupić dzieci

Podobne problemy dotyczą również nauczania innych przedmiotów. W imię jak najwcześniejszej specjalizacji podstawa programowa zakłada zakończenie kształcenia ogólnego już na pierwszej klasie szkoły średniej. Oświatowi decydenci zdecydowali, że 16-letnie dzieci będą wybierały dalszą ścieżkę kształcenia, zamykając sobie drogę do wielu obszarów wiedzy, a co za tym idzie, zawężając możliwość późniejszego wyboru studiów i ścieżki kariery. Ta sytuacja będzie skutkowała dramatami wielu młodych ludzi, którzy uznając, że źle wybrali specjalizację, będą zmuszeni nadrabiać szkolne zaległości, chcąc zająć się tym, czego się wcześniej nie uczyli.

(?)

Czytany 3261 razy
Więcej w tej kategorii: « Mniejsza o to! Niepotrzebne zmiany »
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.