czwartek, 26 kwiecień 2012 00:57

Kto ty jesteś, albo marzenie o Polsce

Napisane przez

Nikt sam siebie nie stwarza. Nikt nie jest tabula rasa. Każdy z nas skądś przychodzi i każdy z nas jest tutaj dzięki tym, którzy nas poprzedzili. Gdyby te słowa rabina Byrona Sherwina ze Spertus College of Judaica w Chicago posłużyły polskim ?elitom? za motto przemian w 1989 roku, Polska byłaby dziś zupełnie innym krajem.

 

Tymczasem wybory dokonane przez nasze pseudoelity (wybory uprawomocnione po raz pierwszy werdyktem wyborczym w czerwcu 1989 roku) dotyczyły raczej zapomnienia o przeszłości, niż pamięci o niej. Sedno tych wyborów obnażył brytyjski historyk i publicysta Timothy Garton Ash, wytykając, że byli dozorcy i oprawcy spotkali się z byłymi więźniami po to, by dzięki moralnie odpychającemu kompromisowi zatrzeć granicę między złą przeszłością a dobrą przyszłością. W efekcie zniweczyło to konieczne w takiej sytuacji, oczyszczające narodowe katharsis.

?Dwadzieścia lat niczego? ? tymi trzema słowami podsumował minione dekady ksiądz Artur Stopka. To oczywiście nieprawda, ponieważ przed niemal ćwierćwieczem w polskich sercach i na polskich twarzach gościło coś wspaniałego. To coś, czego dziś tak bardzo nam brak i czego próżno szukać, ponieważ pozwoliliśmy to sobie odebrać: marzenie o sprawiedliwej Polsce. Innymi słowy, zabrakło nam patriotyzmu. Który Jan Paweł II w książce ?Pamięć i tożsamość? opisał słowami: Patriotyzm oznacza umiłowanie tego, co ojczyste: umiłowanie własnej historii, tradycji, języka czy samego krajobrazu ojczystego. (...) Próbą dla tego umiłowania staje się każde zagrożenie tego dobra, jakim jest ojczyzna

Cela z telewizorem

Dziś socjologowie, analizując dramatycznie niską samoocenę Polaków, de facto analizują właśnie ów deficyt patriotyzmu. To dlatego dusze tak wielu Polaków są dziś zamknięte na polskość, ich tożsamość narodowa tak okrutnie zafałszowana, a co za tym idzie, dezintegracja wspólnoty rozumianej jako zbiór jednostek wspartych na pamięci o wspólnej przeszłości oraz kierujących się tymi samymi celami, osiągnęła nad Wisłą stopień chyba nigdy dotąd w dziejach Rzeczypospolitej nienotowany. To dlatego współczesna Polska przypomina karykaturalną budowlę, wzniesioną na fundamentach obłudy, nikczemności i zbrodni. Maciej Rybiński: Wierzyliśmy po 1989 roku, że klasa polityczna, elity zaprzątnięte są dbałością o dobro państwa i narodu, że łamią sobie głowę, jak najlepiej i najszybciej dojść do doskonałości, a jeśli się żrą, to w idealistycznym uniesieniu. Zdawało się nam też, że gremia decyzyjne w sprawach państwa pochodzą z wyboru, że przyszłość Polski rozstrzyga się między wybrańcami narodu w parlamencie. A tu się okazało, że idzie o wpływy i pieniądze, a realna władza jest zupełnie gdzie indziej.

Powyższą obserwację uzupełnił na łamach ?Rzeczy Wspólnych? Przemysław Piętak: od 73 lat Polska tkwi w niewoli, chociaż w tym czasie przestano bić więźniów, kraty zastąpiono pancerną szybą, trochę zamieciono podłogę, a do celi wstawiono telewizor. I właśnie to odświeżenie celi miliony Polaków uznało za wolność, a może nawet uwierzyło, że w tych warunkach można całkowicie przyzwoicie żyć.

Czytany 3321 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.