wtorek, 29 maj 2012 23:46

Fikcyjna edukacja

Napisane przez

Zamieszanie wokół zmian w programie nauczania historii wywołało szerszą dyskusję na temat poziomu kształcenia w polskich szkołach gimnazjalnych i średnich. Swoje zdanie w tej sprawie wyrazili przedstawiciele różnych organizacji, a także partii politycznych. Poparcie dla strajkujących w obronie zwiększania liczby godzin historii udzielili m.in. Wszechpolacy, działacze ?Solidarności?, PiS, jego odłamy oraz stowarzyszenia z nim związane. O dziwo, ?Gazeta Wyborcza?, publikując na swoich łamach wywiad z prof. Hartmanem ? wykładowcą Uniwersytetu Jagiellońskiego, przyczyniła się do krytycznego spojrzenia na szerzony i hołubiony jak dotąd mit masowego wykształcenia. Słynny cytat Hartmana o utopijnej masowej edukacji stał się punktem wyjściowym wielu dyskusji i polemik na temat poziomu wykształcenia współczesnych maturzystów.

Musimy się przyznać, że oświeceniowo-romantyczny pomysł masowego kształcenia na poziomie średnim nie wypalił. Idea powołania wielkiego systemu szkolnictwa, który doprowadziłby masy na próg inteligenckiego wykształcenia i obywatelstwa, jest utopijna. Wiemy to, lecz mocą biurokratycznej inercji brniemy w hipokryzję. Uczymy masy matematyki, choć i tak zostaną z tego cztery działania, na polskim epatujemy dzieci językiem filologii i krytyki literackiej, a i tak większość nigdy nie będzie czytać, latami uczymy historii, a w głowach większości zostanie tylko parę imion i nazw. Masowe wykształcenie jest po prostu biologicznie niemożliwe. Szkoła jest fikcją i uczy fikcji. [Fikcyjne wykształcenie, śmieciowe umowy i wielka frustracja młodych, Gazeta Wyborcza, 2. 04. 2012.]

Takie słowa, padające z ust profesora związanego z lewicą cieszą podwójnie, bo skoro już lewica uświadamia sobie jak nisko upadł poziom kształcenia, to może jest szansa, że w końcu w tej materii coś się zmieni. Prof. Jan Hartman, jeden z założycieli B?nai B?rith ? żydowsko-masońskiej organizacji walczącej m.in. z krzyżami w szkołach i miejscach publicznych, okazuje się w kwestii edukacji poglądowo bliżej prawicy niż inni przedstawiciele konserwatywnych organizacji, popierający protest działaczy ?Solidarności?. Byli antykomunistyczni opozycjoniści, głodując w imię edukacji obecnych uczniów, muszą mieć świadomość, że zdecydowana większość z nich nie ma podstawowych informacji z zakresu dziejów Polski i świata, a co gorsza, wcale nie ma zamiaru tego zmieniać. Najbardziej zasmucające jest to, że osoby niejednokrotnie szykanowane, internowane w PRL, walczą o dodatkowe lekcje dla ludzi, którzy w większości nie potrafiliby określić, w którym roku wprowadzono w Polsce stan wojenny lub czym była ?Solidarność?. A brak wiedzy na ten temat nie jest spowodowany zbyt małą ilością godzin historii w szkole, ale ? jak tłumaczy Hartman ? tym, że ogromna większość społeczeństwa ma przeciętny lub poniżej przeciętnej iloraz inteligencji. W związku z tym nie da się w stopniu, w jakim oczekuje tego szkoła, nauczyć wszystkich uczniów, wszystkich przedmiotów na zadowalającym poziomie. Program szkolny, adresowany do ludzi inteligentnych, sprawia, iż fizycznie i biologicznie niemożliwe jest, aby mogło go pojąć 80% społeczeństwa, legitymującego się obecnie zdaną maturą. Stąd prosty wniosek, że masowe kształcenie w szkołach średnich jest nie tylko utopijne, ale jest również hipokryzją.

Pięć, dziesięć, a nawet piętnaście godzin historii w całym cyklu kształcenia nie sprawi, że młodzież zacznie mieć jakieś większe pojęcie o tym przedmiocie. Nigdy nie doczekamy się czasów, kiedy 100% społeczeństwa będzie posiadać zadowalającą wiedzę historyczną. Czy ktoś potrafi wskazać taki moment w dziejach Polski, kiedy zdecydowana większość narodu posiadała gruntowne ogólne wykształcenie, w tym historyczne? Nie, nigdy tak nie było. Dlatego nie dajmy się zwieść pseudopatriotycznym argumentom, hasłom typu: ?Naród, który nie zna swojej historii, ginie?, prowadzą nas one w kierunku skłonności do lewicowych poglądów społecznych, a konkretnie do idei upowszechniania edukacji i chęci zrobienia z trwałych analfabetów ludzi światłych i to za wszelką cenę. W czasach największej świetności naszego kraju, czyli np. w okresie rządów Jagiellonów, kiedy Polska sięgała od morza do morza, około 90% społeczeństwa nie tylko nie znało historii, ale nawet nie umiało czytać i pisać. ?Naród, który nie zna swojej historii, ginie? jest wspaniałym hasłem, dotyczącym przywódców, wieszczów, poetów, inteligentów, elit, ale nie mas.

(?)

Czytany 2993 razy

Najnowsze od Dominika Sibiga

Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.