środa, 30 maj 2012 00:08

Piłkarska ruletka

Napisał

O stanie danego państwa świadczy wiele spraw. Należą do nich kultura, nauka, technika, ale także sport. Kraje słabe, mało znaczące i źle rządzone zazwyczaj nie mają nic do zaoferowania pod tym względem. Tak też jest z Polską. W porównaniu z większością krajów Europy jesteśmy głęboką prowincją: nie eksportujemy ani kultury, ani nauki, ani techniki, lecz je importujemy. Podobnie jest ze sportem, a zwłaszcza z piłką nożną, dyscypliną najbardziej spektakularną i popularną.

Było, minęło

Paradoksalnie, w czasach PRL wyglądało to znacznie lepiej. W latach 70. i 80. XX wieku polska piłka była na przyzwoitym poziomie. Nasz reprezentacja regularnie brała udział w mundialach, wychowywaliśmy dobrych zawodników, bez konieczności importowania ich z zagranicy. Co więcej, mimo socjalistycznej gospodarki finansowanie sportu było bardziej efektywne niż dziś, a kluby działały w oparciu o polskie zakłady pracy ? np. kopalnie. Również dość sprawnie działał system zachęt do uprawiania sportu i mechanizmy wyławiania talentów.

Oczywiście, cały ten system był jednocześnie wysoce skorumpowany. Każdy oglądał film Piłkarski poker i zna historię ?Fryzjera?. Liczne były sytuacje kupowania meczów, przedłużania bądź skracania ich, przekupywania sędziów i zawodników. Wiele z tych spraw opisał w swojej książce Andrzej Iwan. Skrajnym przypadkiem jest ?ustawienie? przez jednego z dolnośląskich trenerów 17 meczy ligowych ? zdarzenie to powinno znaleźć się w Księdze Rekordów Guinessa. Wszystko to jednak nie przeczy jednemu prostemu faktowi: w owych dniach mieliśmy naprawdę dobrych piłkarzy. I byli to zawodnicy lokalni ? w klubach grali ludzie pochodzący z okolic, w których kluby te istniały. Nie zatrudniano żadnej ?legii cudzoziemskiej?.

Dziś sytuacja jest dokładnie odwrotna: piłkarze klubowi ściągani są z najprzeróżniejszych stron świata, a ich poziom jest gorszy niż dawniej. Jednocześnie nasi juniorzy, nawet ci zdolni, mają małe szanse aby grać w Ekstraklasie, albowiem działacze sportowi nie mają w tym żadnego interesu. Pieniądze robi się na transferach i w rozwój młodej kadry nikt specjalnie nie inwestuje.

Kto rządzi piłką?

Trudno zaprzeczyć, że piłka nożna to domena służb ? podobnie jak hazard i prostytucja. W czasach PRL wiele klubów należało do wojska bądź milicji. Dziś ta struktura własnościowa formalnie się zmieniła, jednak spore grono działaczy wywodzi się w tych właśnie środowisk. Na zjazdach PZPN widoczną część stanowią tzw. leśne ludki, a więc osoby związane ze służbami mundurowymi. Demoralizacja tego środowiska jest jednym ze źródeł korupcji w piłce i zapaści tej sfery (choć trzeba pamiętać, że korupcja w futbolu jest w świecie zjawiskiem powszechnym).

Sam PZPN jest dziwaczną organizacją. Niby prywatną, ale w szczególny sposób traktowaną przez państwo; niby demokratyczną, bo wybiera swoich prezesów, a jednak niepodatną na reformy. Żyje dzięki pieniądzom wpłacanym przez kluby, dotacjom z UEFA, ale jej finanse nie są przejrzyste ? weźmy choćby znaną sprawę znalezienia dodatkowych milionów na kontach PZPN. Mamy wielu działaczy pobierających za swoją działalność wynagrodzenia, ale efekt ich działań jest znikomy, czego dowodem jest stan polskiej piłki w ostatnim dwudziestoleciu.

Nie jest tajemnicą, że jakość sportu zależy od finansowania. Pod tym względem Polska wygląda źle. Zagraniczne firmy mają zakaz inwestowania w nasz sport, a polskie firmy nie mają środków albo nasi biznesmeni w ogóle nie są zainteresowani taką działalnością. To z kolei wiąże się z aktywnością lokalną obywateli, która nie tylko w porównaniu z USA, ale nawet ze Skandynawią wygląda fatalnie. W ten sposób sport staje się domeną ciemnych interesów ludzi działających na styku służb, mafii i polityki.

Dlaczego jest źle?

Można wskazać na co najmniej pięć powodów zapaści w polskiej piłce nożnej. Po pierwsze, miasta i gminy niemal całkowicie zrezygnowały z finansowania sportu. Ironią losu jest to, że kiedy się ma, to się nie może, a kiedy się może, to się nie ma. W czasach PRL sytuacja cywilizacyjna była dużo gorsza niż dziś, jednak sport funkcjonował w miarę dobrze. Dziś, kiedy możliwości są dużo większe, piłka nożna jest w zapaści. Za grube pieniądze buduje się Orliki, po których nie ma kto biegać (zresztą budowane po zawyżonych cenach Orliki to przykład kolejnego ?przekrętu?). Rządzący miastami i gminami, jeśli mają pieniądze, to wydają je w taki sposób, aby dać zarobić sobie i rozmaitym podwieszonym pod gminy klikom. Dlatego najlepiej utopić pieniądze w jakiejś chybionej inwestycji w rodzaju fontanny, którą potem trzeba będzie poprawiać albo burzyć. Pod tym względem kontynuujemy PRL ? nadal najlepszym interesem jest wydawanie kolosalnych kwot na słomiane ?Misie?.

Po drugie, jeśli nawet się próbuje inwestować w futbol, w juniorów, to robi się to nieudolnie. Brak tu jakiegoś planu i konsekwencji w działaniu, Mamy raczej do czynienia z działaniami pozorowanymi. Dla miast i gmin sport jest w istocie zbędnym obciążeniem, dlatego traktują go po macoszemu.

(?)

Czytany 4087 razy
Więcej w tej kategorii: « Od Redakcji Euro straconych szans »
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.