sobota, 07 lipiec 2012 12:48

Tańczący z szalikiem

Napisane przez

Widziałem przez kilka sekund w transmisji telewizyjnej z igrzysk EURO 2012 pana prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej tańczącego z szalikiem biało-czerwonym po wkopaniu przez naszego zawodnika piłki do bramki rywali. Nie chcę, żeby najwyższy urzędnik, który symbolizuje majestat Rzeczypospolitej, mojej największej po Bogu wartości duchowej, manifestował publicznie swe uczucia patriotyczne?, sportowe?, zabawowe?, podskakując z uniesionymi ramionami, i dyndającym po obu stronach szyi kolorowym szalikiem.

Rozumiem, że jako dyslektyk robi błędy ortograficzne, rozumiem, że przemawia i mówi bezbarwnie, nieekspresyjnie, że w jego publicznych wypowiedziach brak jest myśli odkrywczych, zaskakujących pięknem i oryginalnością sformułowań. Rozumiem, gdyż inteligencja i talenty są darem, który nie każdy otrzymuje. Wszelako nie rozumiem, że będąc dyslektykiem pozbawionym polotu można bez wstydu publicznie tańczyć z szalikiem na trybunie honorowej, nie bacząc na powagę swego urzędu, na tradycje ponad tysiącletniego państwa o niezwykłej historii, o najwspanialszych osiągnięciach w dziejach kontynentu i świata. Nie było nikogo w otoczeniu pana prezydenta, kto by go zawczasu przestrzegł przed takim zachowaniem?

Ostatecznie premier deklarujący swą antypolskość, którego nie darzę szacunkiem również z powodu jego indolencji, w każdej dziedzinie życia państwowego jest źle i coraz gorzej, chociaż też był z szalikiem i by tak rzec za poetą ?z roześmianym licem? ? publicznie jednak nie podskakiwał. A przecież jego taniec byłby mniej żenujący niż prezydencki, bo premier reprezentuje jedynie rząd, a nie dystynkcje Rzeczypospolitej. Niefortunny król Polski i Wielki Książe Litewski Stanisław Leszczyński napisał, że królowie są śmiertelni, a Rzeczpospolita nigdy nie umiera. Takiej wartości ? nieśmiertelnej Rzeczypospolitej ? ma służyć prezydent Polski i służba ta zobowiązuje go do dostojeństwa. Czy możemy sobie wyobrazić prezydenta Mościckiego tańczącego na stadionie z szalikiem? Albo Piłsudskiego który nie był wprawdzie prezydentem, lecz z własnej woli, z własnego wyboru najwyższym strażnikiem imponderabiliów narodowych?

Pewien współczesny mądry twórca i polityk, wielce zasłużony dla idei niepodległości, napisał do mnie w prywatnym liście, dlatego nie podaję jego nazwiska, że Zbigniew Brzeziński, poznawszy osobiście prezydenta Lecha Kaczyńskiego, podobno bardzo źle ocenił jego osobowość i predyspozycje ludzkie oraz polityczne. Nie wiem, czy to prawda, ponieważ ów arcymądry autor listu jest od kilku lat zaślepionym adherentem Platformy Obywatelskiej, ogłuszony arogancją jej polityków i dlatego bezkrytycznym wielbicielem prezydenta Komorowskiego.

(?)

Czytany 4608 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.