sobota, 07 lipiec 2012 13:29

Szalony Duńczyk kręci porno

Napisane przez

Jeden z najbardziej kontrowersyjnych reżyserów europejskich zapowiada, że jego następnym filmem będzie porno-opowieść o starzejącej się nimfomance. Szykuje się kolejny skandal i przekroczenie filmowych granic. Lars Von Trier będzie się jednak ścigał sam ze sobą. Jego najbardziej „chory” film Antychryst był mieszanką pornografii i horroru.

Od przerywanych pocałunków do seksu oralnego

W złotej erze kina lat 50., gdy Alfred Hitchcock obchodził cenzorskie prawo, przerywając pocałunki bohaterów przebitkami albo krótkimi dialogami (przepisy stanowił, że ekranowy pocałunek może trwać określoną liczbę sekund), nikt się nie spodziewał, że za niespełna pół wieku ostry seks będzie na porządku dziennym pokazywany nawet w serialach telewizyjnych. Dziś już nie tylko w takich telewizyjnych dziełach jak Rzym czy Spartakus dostajemy porcję erotyki przekraczającą granicę Satiriconu Felliniego czy kinowej wersji Kaliguli. Zupełnie wyzwolony i niemal pornograficzny (bez pokazania penetracji) seks mamy w komediowym (notabene znakomitym) Californication czy Seksie w wielkim mieście. Obecnie doszło nawet do tego, że ekranowy seks jest odważniejszy na ekranach telewizorów niż w kinie. Choć i „na srebrnym ekranie” zdarzają się w ostatnim czasie zaskakujące eksperymenty. Oczywiście wyznacznikiem skandalizującego w warstwie erotycznej filmu pozostawało przez lata Ostatnie tango w Paryżu Bernardo Bertolucciego z Marlonem Brando w głównej roli. Dziś dzieło włoskiego lewaka wydaje się jedynie niegrzeczną bajeczką dla nastolatków. Mimo tego że w niektórych krajach wciąż zakazane jest japońskie Imperium zmysłów z 1976 roku, w którym aktorzy naprawdę uprawiali na ekranie seks (pokazany łącznie ze zbliżeniami organów płciowych), to również ten obraz został pobity przez śmiałków z Europy i USA, którzy swoimi filmami dystansują „dobranocki” w stylu Nagiego instynktu czy Slivera. Takim filmem jest z pewnością 9 songs Michaela Winterbottoma, który opowiedział historię składającą się z przeplatanych fragmentami koncertów scen pokazujących parę młodych ludzi uprawiających autentyczny seks. Brytyjski twórca również nie zrezygnował z pornograficznych zbliżeń, które jednak nie wywołały specjalnego skandalu. Inaczej było z wygwizdanym w Cannes filmem Vincenta Gallo (znany z Essential killing Skolimowskiego), który w reżyserowanym przez siebie The Brown Bunny pokazał scenę seksu oralnego ze swoim udziałem i znakomitej aktorki Chloe Sevigni. Scena jest jakby żywcem wyjęta z europejskiego filmu porno i niezwykle surowym sposobem realizacji przebija słynne ujęcie seksu oralnego (nie udawanego) w 1900 Bertolucciego, który zmusił swoją aktorkę by „obsługiwała” Roberta de Niro i Gerarda Depardieu. Pisząc o pornografii w kinie głównego nurtu, nie można rzecz jasna zapominać o francuskim Zgwałć mnie!, który również przeniósł artystyczne kino w rejony podziemnego sadystycznego porno. Zanosi się jednak na to, że wymienione filmy zamierza przebić Lars Von Trier. Nazwisko tego reżysera zapowiada totalną demolkę wszelkich kinowych norm, które nieśmiało łamią inni „skandaliści”.

(…)

Czytany 4584 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.