niedziela, 02 wrzesień 2012 11:40

Bez dumy i wstydu

Napisane przez

Indianie szczycili się swymi wrogami, byli dumni, gdy musieli wal­czyć z nieprzyjacielem potężnym. W naszej cy­wilizacji jest akurat odwrotnie: im silniejszy przeciwnik, tym większą budzi reakcję obronną, w której nie ma miejsca na żaden szacunek ani podziw.

A jednak niespodziewanie rozmowa telefoniczna ze Stefanem Niesiołowskim z przedostatniego dnia maja br. napełniała mnie, może nie dumą, lecz z całą pew­nością ukontentowaniem. Otóż pracuję od pewnego czasu nad większą rozprawką dotyczącą rzeczywistości sprzed ponad czterdziestu lat, do której, aby była rze­telna, potrzebuję kilku wyjaśnień Stefana Niesiołowskiego i Andrzeja Czumy. Al­bowiem byli oni wówczas, bez przesady, bohaterami w walce z reżymem pezetpe­erowskim.

A ponieważ Niesiołowski jest jeszcze posłem, choć już nie wicemarszałkiem, zadzwoniłem do jego biura poselskiego prosząc o rozmowę. Czekałem tylko półto­ra dnia na reakcję. I doznałem radości – oto sam pan poseł, ekswicemarszałek, pofaty­gował się powiedzieć mi, przez telefon, że przeczytał moją książkę „Rzeczpospo­lita – duma i wstyd” i dlatego nie będzie ze mną rozmawiać.

Poczułem się jak Indianin – dumny, że moje tytułowe duma i wstyd tak zraziły pana posła, iż stał się moim jawnym nie­przyjacielem. Ciekawi mnie jedynie, ale tego się już nie dowiem, bo nie ma sposobu, żeby mi to powiedział, co go bardziej w tej pracy rozzłościło. Wstydu przecież nie od­czuwa, dumę zagłuszył pychą, wrzaskiem, ordynarnością i zwykłą głupotą.

W każdym razie uświadomił mi, że spełniłem tą książką, która od ponad roku jest w księgarniach, moje zamierzenia – napiętnowanie zła publicznego dzisiejszej Rzeczypospolitej, zła, które czyni, oczywi­ście między innymi, poseł, ekswicemarsza­łek, Stefan Niesiołowski.

Następnego dnia, 31 maja, spotkałem Andrzeja Czumę na konferencji ipeenow­skiej o tzw. drugim obiegu myśli politycz­nej w PRL i państwach bloku sowieckiego. Wcześniej pożyczyłem mu tę książkę, która zraziła do mnie jego kolegę (wcale nie eks), aby go do siebie zjednać w tym samym celu co Niesiołowskiego. Naiwny. Czuma powiedział: „Pisze pan tylko to co, panu odpowiada, a pomija fakty niewygod­ne”. Poprosiłem, żeby je wskazał, odrzekł – „Ach, to gruba książka, trudno wskazać”.

Kto od kogo uczył się bezwstydu antykultury polemik: Czuma od Niesio­łowskiego, czy Niesiołowski od Czumy?

(…)

Czytany 5045 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.