niedziela, 02 wrzesień 2012 17:30

Komu przeszkadzają Żołnierze Wyklęci?

Napisał

Pamięć o antykomunistycznej partyzantce sprzeciwiającej się sowieckiej dominacji w Polsce z trudem przebija się do społecznej świadomości. Czy Żołnierzom Wyklętym uda się powtórzyć „sukces” Powstańców Warszawskich i na stałe zagościć w wyobraźni Polaków?

Żołnierze Wyklęci to ludzie, których ko­muniści odsądzali od czci i wiary, nazywali bandytami reakcyjnego podziemia, o których pisano jak najgorzej albo wcale. Nie dość, że ich mordowano, to jeszcze nie pozostawiano śladów pochówków, a do rodzin wysyłano li­sty, w których stwierdzano, że byli zdrajcami i zostają przeklęci – przypominał historyk Leszek Żebrowski na wykładzie w siedzi­bie Fundacji Republikańskiej. Pomimo toporności komunistycznej propagandy wie­lu rodaków dało się zarazić zwątpieniem i podejrzeniem wobec żołnierzy podziemia niepodległościowego. Wielu trwa w tym do dziś.

Walka o pamięć trwa

Z tego powodu wciąż słyszymy, że nie byli oni wcale „tacy święci”, że wielu było wśród nich zdemoralizowanych, że wchodzili na ścieżkę bandytyzmu, byli nacjonalistami, a antysemityzm „wyssali z mlekiem matki”. Takie kłamstwa, choć niepoparte żadnymi badaniami, powodują u części Polaków postrzeganie tego tematu jako co najmniej kontrowersyjny. Wielu zaś doskonale zdaje sobie sprawę, że lepiej się nim nie zajmować, gdyż należy on do prze­strzeni zarezerwowanej dla skrajnej prawicy, nierozłącznie powiązanej z faszyzmem, antysemityzmem i ciemnotą. Co gorsza, takie myślenie dotyczy nie tylko polskich pseudoelit i tych, którzy pozostają pod ich urokiem, ale także niektórych ośrodków zagranicznych. Jakież musiało być zdziwie­nie grupy polskich europosłów, którzy postanowili przybliżyć swoim kolegom z Parlamentu Europejskiego ten niezwykle istotny moment w historii swojego kraju, gdy podjęto próbę zablokowania wystawy z obawy przed... zdenerwowaniem Rosjan, jak i wszystkich tych wśród eurodeputo­wanych, którzy mieli czerwoną przeszłość. Choć Żołnierze Wyklęci w końcu doczekali się swojego, obchodzonego 1 marca święta, nadal znajdują się marginesie edukacji szkolnej i pamięci społeczeństwa. Ciekawe, ilu Polaków łączy tę datę z rokiem 1951, gdy tego dnia komuniści strzałem w tył głowy zamordowali Łukasza Cieplińskiego, Adama Lazarowicza i innych przywódców IV Zarządu Zrzeszenia Wolność i Nieza­wisłość, ostatniego kierownictwa ostatniej ogólnopolskiej konspiracji, kontynuującej od 1945 roku dzieło Armii Krajowej.

Wstyd wam, prawda?

Na wieloletnią, intensywną propagandę komunistyczną, nakładają się nowe-stare kłamstwa powielane przez środowisko związane z „Gazetą Wyborczą”, „Poli­tyką” i „Przekrojem”. Szerzą one wobec bohaterów walczących o wolną Polskę podejrzliwość, niechęć i starają się uka­zywać ich w jak najgorszym świetle. Często brak im jednak odwagi, by ude­rzyć w nich wprost, rzucić im w twarz całą swoją nienawiść, wynikającą z zazdrości i poczucia lęku przed ujawnieniem prawdy. Skoro oni są bohaterami, to kim jesteście wy, kim byli wasi rodzice, wasi przewodnicy du­chowi? Wyklęci nawet w zniewolonej Polsce udowodnili, że można było wciąż kierować się najważniejszymi zasadami moralnymi, zachować twarz i honor. W przeciwieństwie do komunistycznych lub komunizujących bohaterów wymienionych środowisk, którzy albo sami zaprzedali się czerwonej zarazie, albo stanowili kontrolowaną opozycję, która ostatecznie, przy Okrągłym Stole, w po­rozumieniu z Jaruzelskim i Kiszczakiem, nadała kształt III RP. Państwu, które dopiero od dwóch lat obchodzi święto Żołnierzy Wyklętych, w którym podczas minuty ciszy ku ich czci z Sejmu wychodzi część posłów (przede wszystkim SLD i Ruchu Paliko­ta), w którego stolicy dopiero w tym roku stanął pomnik poświęcony ich pamięci. Dlaczego tak jest? Publicysta i autor książki Bestie, o nieukaranych zbrodniarzach komu­nistycznych, Tadeusz Płużański nie ma wąt­pliwości, pisząc na łamach „Super Expres­su”, że po wojnie zainstalowała się w Polsce prosowiecka władza, która rządzi Polską do dziś. Komunistyczne „elity”, które z elitami II Rzeczypospolitej nie mają kompletnie nic wspólnego. I te „elity” robią wszystko, aby prawdziwi bohaterowie nie wrócili do świadomości Polaków. Bohaterem ma być nie polski generał – patriota August Emil Fieldorf, ale generał sowiecki – Wojciech Ja­ruzelski, przez niemal całe swoje życie Polskę i polskość zwalczający. I Jaruzelski spocznie zapewne na Powązkach Wojskowych, obok Bieruta i innych morderców. I grób będzie miał okazały. Jego potomkowie będą mu zapalali lampki. A potomkowie bohaterów? Oni nie mają takiego „przywileju”, bo gro­bów ich ojców czy dziadków po prostu nie ma. Taka ma być nowoczesna, wolna Polska, tak się piszę historię od nowa.

(…)

Czytany 7123 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.