wtorek, 15 styczeń 2013 00:53

Amerykańska bankokracja

Napisała

O tym, jak to wygląda w praktyce, opowiada Mark Rachac, współwłaściciel firmy konsultingowej Capital Street Financial Services Inc. świadczącej usługi inwestycyjne i ubezpieczeniowe. Rozmowę przeprowadziła Natalia Dueholm.

W wolnym społeczeństwie ludzie mają większy wybór, ale także spada na nich większa odpowiedzialność. Odnosi się to również do kwestii pieniężnych. Amerykanie podejmują dużo więcej finansowych decyzji od Polaków. Głównie z myślą o przyszłości i wypadkach losowych dotyczących ich rodziny. Jednak wiele decyzji dotyczy również najdroższych własności (domu, samochodu, mieszkania), zdrowia, pracy, edukacji dzieci oraz finansowania emerytury.

Chciałabym porozmawiać na temat finansowych decyzji amerykańskiej rodziny. Oczywiście trudno opisać taką przeciętną rodzinę, więc umówmy się, że mówimy o parze z dziećmi, która ma pewną wiedzę finansową i zarabia wspólnie rocznie... powyżej 60 tys. dolarów?

Tak, 60 tys. rocznie dość dobrze określa naszą średnią klasę.

Większość rodzin ma co najmniej jeden samochód, dom na kredyt lub mieszkanie (condominium). Praktycznie to wszystko trzeba ubezpieczyć. Czy warto szukać konkurencyjnych wysokości składek ubezpieczeniowych, czy są zbliżone niezależnie od firmy?

Powiedziałbym, że konkurencja jest dość duża i jest w czym wybierać. Choć składek się nie negocjuje, można wybrać typ ubezpieczenia, które najbardziej odpowiada naszym wymogom i korzystać ze zniżek. Przy wyborze warto wziąć pod uwagę, czy skorzystamy z usług niezależnych agentów ubezpieczeniowych (independent agents), czy zatrudnionych przez konkretną firmę ubezpieczeniową, np. State Farm. Ci pierwsi, do których i ja należę, mają kontrakty z wieloma firmami. W drugim przypadku dane firmy specjalizują się w ubezpieczeniach dla konkretnej grupy ludzi. To może być korzystne dla pewnego rodzaju klientów. Możemy liczyć na zniżki, jeśli np. przynależymy do danej grupy zawodowej, np. nauczycieli, czy AARP (grupa interesu, zrzeszająca kiedyś emerytów, a dziś osoby, które przekroczyły 50 lat życia. Specjalizuje się w sprzedaży różnych ubezpieczeń ? przyp. ND).

Bank nie da nam w USA kredytu na dom, jeśli nie zostanie wykupiona na ten dom polisa. Po co ona właściwie jest?

Kupowanie domu za gotówkę nie jest chyba najmądrzejszą decyzją finansową, ale jeśli ktoś może i chce to zrobić, to w tym przypadku nie trzeba wykupywać ubezpieczenia. Jeśli pożyczamy z banku pieniądze, to musimy mieć ubezpieczenie. Zazwyczaj wpłacamy tylko pewien procent wartości domu, reszta pochodzi z banku, który ryzykuje utratę tych pieniędzy, jeśli nie będzie nas stać na spłaty rat. Ubezpieczenie będzie nam za to przydatne w przypadku pożaru, zniszczeń wywołanych burzą czy włamań z większymi szkodami. Na skutki wywołane powodzią trzeba mieć jednak osobne ubezpieczenie.

Czy Amerykanie często refinansują kredyt na dom?

Tak, dość często. To normalne, kiedy spada oprocentowanie kredytów. Podam przykład, w 1991 r. kiedy po raz pierwszy wziąłem kredyt na dom, jego oprocentowanie wynosiło 8 procent. Od tego czasu praktycznie ciągle spadało. W trakcie 20 lat refinansowałem go pięć razy.

Słyszałam, że niektórzy zmieniają co roku ubezpieczenie samochodu. Czy w ten sposób rzeczywiście można zaoszczędzić pieniądze?

W trakcie 35 lat użytkowania samochodu zrobiłem to dwa razy. Za to częściej je modyfikowałem. Znowu posłużę się przykładem. Po 14 latach użytkowania samochodu jego wartość znacznie spadła, zrezygnowałem więc z ubezpieczenia od uszkodzeń w wyniku kolizji czy kradzieży (collision: polski odpowiednik: Auto Casco ? przyp. ND). Nowy samochód, który ma cztery lata, ma za to oba komponenty ubezpieczenia samochodowego: od odpowiedzialności cywilnej (liability: odpowiednik OC) i od uszkodzeń, np. w wyniku np. kolizji.

(...)

Czytany 3123 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.