wtorek, 15 styczeń 2013 01:01

Życie na kredyt jest całkiem rozsądne

Napisane przez

Z prof. Ryszardem Bugajem rozmawia Petar Petrović

Czy uważa pan, że obecna funkcja banków w systemie gospodarczym jest właściwa?

Mam wątpliwości w tej sprawie. Powiedziałbym, że jest to rola zbyt rozbudowana. Wysnuwam taki wniosek, patrząc na to, co się wydarzyło w całym rozwiniętym świecie, a co zaczęło się w Stanach Zjednoczonych, kiedy banki uniwersalne uzyskały prawo do pełnienia funkcji banków inwestycyjnych. Po Wielkim Kryzysie pojawiła się ustawa zakazująca bankom detalicznym wdawania się w bardzo ryzykowne inwestycje kapitałowe (a wszystkie one są ze swej istoty ryzykowne). Chodziło o to, że ci, którzy zbierają depozyty, nie powinni używać ich do operacji bardzo ryzykownych. Jest w tej chwili wiele postulatów, żeby do jakiejś formy tego oddzielenia powrócić i żeby zostały one w podmiotach, które nie mają charakteru bankowego, żeby były to towarzystwa wspólnego inwestowania itd. Sympatyzuję z tym pomysłem. Są na świecie dwa style systemów bankowych. Jednym jest europejski, przede wszystkim niemiecki, w którym banki odgrywają istotną rolę w zarządzaniu gospodarką. Nie są czystymi pośrednikami, posiadają często akcje przedsiębiorstw niefinansowych, zarządzają tymi pakietami i odgrywają szczególnie dużą rolę w finansowaniu przedsiębiorstw, zarówno bieżącej działalności, jak i ich inwestycji. Drugi model to model amerykański. W USA znacznie większą rolę odgrywa natomiast giełda i pozyskiwanie pieniądza na finansowanie działalności gospodarczej poprzez emisję obligacji, akcji itd. W Europie kanał bankowy jest z tego punktu widzenia ważniejszy.

Co pana zdaniem jest korzystniejsze?

Łatwo nie poważyłbym się udzielić odpowiedzi na to pytanie. To zależy od tego, jak umeblujemy inne części ładu gospodarczego. Wiele też zależy od poziomu rozwoju gospodarczego i tego, czy społeczeństwa gromadzą duże oszczędności ? tak jest w Europie. Bank pełni tu rolę instytucji łatwo pośredniczącej. Może jednak nie być tych oszczędności ? tak jak w Stanach Zjednoczonych ? gdzie stopa oszczędzania jest bardzo niska, chwilami była ujemna. Choć musimy pamiętać, że granica między aktywami a oszczędnościami finansowymi jest płynna.

Jak przez ten pryzmat patrzyć na przyczyny kryzysu? Dlaczego do niego doszło?

Na poziomie bardzo bezpośrednich przyczyn kryzysu nie ma ostrego sporu, ale jest to stwierdzenie rzeczy dość banalnej ? udzielano kredytów podmiotom nieposiadającym wiarygodności kredytowej.

Czy można było przewidzieć, że przyniesie to takie efekty?

Moim zdaniem ? tak.

Dlaczego więc podjęto ryzyko?

Banki bardzo łatwo udzielały kredytów, dlatego że mimo niskiej stopy oszczędzania miały dużo pieniędzy. A miały ich dużo, gdyż FED prowadził bardzo permisywną politykę pieniężną, polegającą na obfitej podaży pieniądza. W tym aspekcie w dużej mierze zgadzam się z konserwatystami. Różnice zdań dotyczą jednak innych spraw. Chodzi o bodźce dla menagerów bankowych, moim zdaniem były one niesłychanie agresywne, to skracało ich horyzont. Menagerowie bankowi, wbrew temu, co można sądzić, nie pracują długo w jednym w banku, tylko dość często przechodzą z jednego do drugiego. I oni nie będą ukarani za coś, co zrobili dziesięć lat temu, gdyż ich zapewne nie będzie w tym miejscu. Poza tym mają oni niesłychanie silny interes ? dużą i koszą od razu. Tymczasem ortodoksyjni liberałowie mówią: ?nie, tak musi być i już, trzeba to załatwiać w inny sposób, a nie poprzez nakładanie jakichś ograniczeń?. Dodajmy do tego sytuację, którą powoduje to, że w Stanach Zjednoczonych i w Polsce progresja podatkowa praktycznie nie istnieje, jest symboliczna, jest przy tym wiele furtek, aby z tego uciec, co wzmacnia jeszcze siłę tego agresywnego, krótkookresowego bodźca. Liberałowie mówią mało interesującą prawdę, że rządy sprzyjały łatwemu pożyczaniu pieniędzy. Na miesiąc przed wybuchem kryzysu prezydent Sarkozy przekonywał, że we Francji powinno być tak samo jak w Ameryce, czyli żeby każdy mógł pożyczyć pieniądze na dom. W USA każda ?łajza? bez stałej pracy i dochodu mogła pójść do banku i pożyczyć 100 procent funduszy na budowę domu. W tym kraju w ciągu około 30 lat pod rządami zaleceń neoliberalnych doszło do tego, ze powstało bardzo dużo ?łajz?. To jest jedyny na świecie zamożny kraj, w którym można mieć pracę i być klientem pomocy społecznej. W Europie jest to nie do pomyślenia, gdyż korzysta z niej kompletny margines albo ludzie bez pracy, albo chorzy. Państwo opiekuńcze w Ameryce było nieporównanie mniejsze niż europejskie, ale substytutem tego był system kredytowy ? ustanowiony dla prestiżu człowieka, dla jego poczucia pozycji. W Ameryce posiadanie domu to kluczowa sprawa ? dlatego mieliśmy system, w którym właściwie każdy mógł go mieć. Trudno się dziwić politykom, że do tego dopuścili. Przecież to nie jest tak, że Clinton to popierał, a Bush nie ? wspierali to wszyscy na wyścigi.

(...)

Czytany 2869 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.