wtorek, 15 styczeń 2013 01:17

Banki są zbyt uprzywilejowane. Postawiono wóz przed koniem

Napisane przez

Z prof. Robertem Gwiazdowskim, głównym ekonomistą SKOK, rozmawia Petar Petrović

Jakby Pan Profesor zdefiniował obecną rolę banków w systemie gospodarczym i czy jest o na właściwa?

Banki pełniły funkcję usługową ? bo pieniądz też pełnił taką funkcję, jako środek wymiany. Odkąd pieniądz, wbrew przykremu doświadczeniu króla Midasa, stał się wartością samą w sobie, a gospodarka zaczęła być ?napędzana? przez popyt generowany za pomocą pieniędzy, sektor finansowy, a z nim banki, stał się najważniejszym sektorem gospodarki. Postawiono wóz przed koniem i mamy problem.

Czy to banki są w głównej mierze odpowiedzialne za obecny kryzys?

Same banki nie są praźródłem kryzysu. Jest nim błędny paradygmat ekonomiczny i polityka rządów oparta na tym paradygmacie. Słynny ?Apostoł z Cambridge? ? John Keynes ? przekonał polityków, że można uniknąć kryzysów (które były kryzysami nadprodukcji), sterując zagregowanym popytem za pomocą odpowiedniej polityki pieniężnej i podatkowej. Powiem panu tak: wszystko można wyprodukować, warunek jest jednak jeden, ktoś musi to kupić. Tę myśl zobrazuję moim pewnym doświadczeniem życiowym, zapewne nieobcym wielu rodakom. Pamiętam, jak w 1984 roku stałem 12 dni i nocy w kolejce po lodówkę. Czy generowałem w ten sposób popyt? Oczywiście, i to jak! Ale podaży jak nie było, tak nie było... 13. dnia zamiast wymarzonej lodówki kupiłem pralkę, choć jej nie potrzebowałem, gdyż miałem już jedną. Spyta pan, po co to zrobiłem? Ano po to, że później wymieniłem ją z kimś, kto gdzie indziej kupił lodówkę. A kupił ją, choć stał w kolejce po pralkę.

Dlaczego kultywowana przez wieki cnota oszczędzania została zastąpiona promocją życia na kredyt?

Bo cnota jest ceniona tylko jedna (śmiech) i akurat nie jest to cnota oszczędności. Raczej wolimy wydawać, niż oszczędzać. Ale przez wieki jednak oszczędzaliśmy z obawy o przyszłość. Odkąd państwo zapewniło nas, że zaopiekuje się nami na starość, zapewni emeryturę i opiekę medyczną, podstawowy powód, dla którego oszczędzaliśmy, przestał istnieć. No i mamy skutki. Dziś człowiek oszczędny uznawany jest za ?sknerusa?. A poza tym będziemy więcej oszczędzać, jeśli będziemy płacić niższe podatki. Niestety, na to się nie zapowiada. Szkoda, że nasi politycy nie rozumieją, iż gospodarka to koło związków przyczynowo-skutkowych, a kapitał nie bierze się sam z siebie, tylko z oszczędności. A kiedy możemy sobie pozwolić na oszczędności? Dopiero wtedy, gdy mamy nadwyżki.

Polacy mają coraz mniejsze oszczędności. I to wszystko pomimo tego, że idą gorsze czasy, a i przewidywane emerytury nie będą zbyt wysokie. Czy to wynika z ?życia ponad stan?, czy po prostu nie mamy z czego oszczędzać?

A to akurat nieprawda!!! I klasyczny przykład powielania obiegowych prawd. Na samych tylko rachunkach i lokatach bankowych mamy ponad 500 miliardów złotych. A jak zsumujemy wszystkie oszczędności, to jest ich prawie bilion złotych. A jakbyśmy nie żyli ponad stan, to stan oszczędności byłby jeszcze wyższy. Ale od lat obowiązuje u nas zasada: ?zastaw się, a postaw się?.

W jednym z tekstów przywołuje pan tezy Roya F. Harroda i Evseya D. Domara z lat 30., że wzrost gospodarczy zależy od produktywności inwestycji i poziomu oszczędności. Czy są one wciąż aktualne? Czy politycy biorą je pod rozwagę?

Są i będą aktualne ? bo taka jest natura gospodarki. Ale politycy pod uwagę biorą tylko i wyłącznie notowania albo, ewentualnie, własne fobie.

Jeśli wszystkie państwa są dziś zadłużone, włącznie z USA, to kto jest wierzycielem? Kto pożycza wszystkie pieniądze? Skąd je ma?

Nie ?włącznie z USA?, tylko raczej na czele z USA. Dług rządu Stanów Zjednoczonych doszedł do 16 bilionów dolarów. Długi najbardziej zadłużonych państw świata w dużym stopniu są długami wewnętrznymi. Prawie 20% całkowitego długu USA posiadają rządowe de facto spółki OASI (The Old Age and Survivors Insurance) oraz DI (Disability Insurance). Rządy są więc winne głównie swoim własnym obywatelom. Największym państwowym wierzycielem świata są Chiny. A prywatni wierzyciele to banki. Skąd banki mają pieniądze, żeby pożyczać rządom? Od tych właśnie rządów i to jest największy paradoks współczesnego świata finansowego. To przecież rząd stanowi prawo. I tak je stanowił, że dał bankom przywilej kreowania pieniądza bankowego, który to pieniądz banki te pożyczają rządom na wysoki procent.

Banki rozdają kredyty firmom i osobom fizycznym na prawo i lewo, gdy panuje dobra sytuacja gospodarcza. Wszystko się zmienia jak za dotknięciem różdżki, gdy tylko pojawiają się pierwsze sygnały świadczące o końcu dobrej koniunktury. Natychmiast następuje zaostrzenie polityki kredytowej. A przecież w tym czasie firmom przydałby się większy kredyt obrotowy. Dlaczego tak jest i czy tak musi być?

Jest tak z powodów, o których po części już mówiliśmy ? uprzywilejowania banków i polityki zadłużania się państw. Najpewniejszą do niedawna inwestycją dla banków było pożyczanie rządom. One zwykle oddawały długi, bo mogły ściągnąć od obywateli podatki na ich pokrycie, albo zaciągnąć nowe długi. I choć zdarzały się już wcześniej bankructwa państw, to o wiele rzadziej niż przedsiębiorstw.

(...)

Czytany 4818 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.