wtorek, 15 styczeń 2013 01:21

Przestępcza zmowa grandziarzy z rządami

Napisał

Bankierstwo rozpędź ? i spraw Panie, by pieniądz w pieniądz nie porastał ? wołał poeta. Najwyraźniej bezskutecznie, bo od tamtej pory ? a minęło już ponad 60 lat ? bankierstwo nie tylko, że nie zostało rozpędzone, ale rozparło się w samym centrum życia gospodarczego, a nawet politycznego. Wystarczy tylko posłuchać, jak publicyści i tzw. eksperci straszą polityków, by nie zrobili tego czy tamtego, albo odwrotnie, żeby zrobili to czy tamto, bo w przeciwnym razie ? co powiedzą ?rynki finansowe?, to znaczy ? finansowi grandziarze.

Zresztą nie muszą nawet specjalnie ich straszyć, bo politycy, ci wszyscy prezydenci i inni Umiłowani Przywódcy sami wiedzą, że przed ?rynkami finansowymi?, to znaczy ? przed finansowymi grandziarzami muszą skakać z gałęzi na gałąź, bo w przeciwnym razie natychmiast popadną w tarapaty i wylecą z głównego nurtu polityki na margines, w tak zwane ciemności zewnętrzne, skąd dobiega płacz i zgrzytanie zębów. Jeszcze gorzej wygląda życie gospodarcze. O ile jeszcze 100, a nawet 50 lat temu główną postacią życia gospodarczego był inżynier i przedsiębiorca, to obecnie zostali oni zepchnięci na margines przez finansowego grandziarza, a media z szybkością światła informują świat o tym, jak jeden grandziarz wydymał drugiego. Skoro te informacje są z taką szybkością przekazywane na krańce Ziemi, ludzie myślą, że właśnie one są najważniejsze i że od tego, który grandziarz, którego wydyma i na ile, zależą zarówno losy świata, jak i losy każdego z nich z osobna.

Co się stało, że grandziarstwo rozparło się tak butnie w samym centrum życia gospodarczego, usuwając zeń albo spychając na margines poprzednich kapitanów gospodarki: inżynierów, którzy dzisiaj są zaledwie chłopcami na posyłki, i przedsiębiorców, którzy obok kierowców są najbardziej dyskryminowaną, żeby nie powiedzieć ? prześladowaną grupą społeczną? Złożyło się na to wiele zagadkowych przyczyn, wśród których na czoło wysuwają się trzy: utworzenie banków centralnych, pojawienie się przepisów o prawnym środku płatniczym i wreszcie ? odejście od standardu złota.

Bank centralny zawdzięcza swoją pozycję wobec innych banków uzyskanemu od władzy publicznej monopolowi na emisję waluty. Ten monopol to tylko jedna strona medalu ? bo przywilejowi banku centralnego odpowiada narzucenie obywatelom państwa, którego władze taki monopol ustanowiły, obowiązku posługiwania się walutą produkowaną przez bank centralny przy regulowaniu zobowiązań, np. przy płaceniu podatków, wnoszeniu różnych opłat i wreszcie ? regulowaniu zobowiązań cywilno-prawnych między obywatelami. Ten obowiązek to właśnie przepisy o prawnym środku płatniczym, stanowiące rodzaj przestępczej zmowy między rządami i finansowymi grandziarzami na szkodę obywateli. Sprawnemu funkcjonowaniu tej przestępczej zmowy znakomicie sprzyja odejście od standardu złota, które nastąpiło na skutek decyzji prezydenta Richarda Nixona z 15 sierpnia 1971 roku, kiedy to ogłosił on wycofanie się Stanów Zjednoczonych z porozumienia z Bretton Woods.

Kreacja pieniądza z niczego

Odejście od standardu złota obaliło ostatnią barierę hamującą chciwość banków emisyjnych i w ogóle ? banków. Standard złota jest, jak wiadomo, zobowiązaniem, jakie przyjmuje na siebie producent waluty papierowej, że na każde żądanie posiadacza tej waluty wymieni ją na złoto według ustalonego parytetu. Standard złota, jeśli nawet nie wymusza, to w każdym razie ? skłania banki do pewnej powściągliwości w kreowaniu nowych pieniędzy. Odejście od standardu złota sprawia, że taka powściągliwość nie jest już potrzebna i bank centralny może kreować dowolne ilości papierowego pieniądza.

Oto jak mechanizm tej kreacji przedstawia Muirray Rothbard: Bank wypisuje czek na 10 milionów, a następnie wręcza Sherarsonowi czy Lehmanowi za papiery rządowe warte 10 milionów. Skąd Bank Rezerwy Federalnej wziął 10 milionów na zapłacenie Shearsonowi, Lehmanowi? Z powietrza. Shearson i Lehman mogą z tym czekiem zrobić tylko jedno: złożyć jako depozyt w banku komercyjnym, powiedzmy w Chase Manhattan. ?Podaż pieniądza? zwiększyła się w ten sposób o 10 milionów dolarów. Z niczyjego konta nie ubyło 10 milionów. Przybyło na czysto 10 milionów. Ale to jest dopiero początek procesu fałszowania pieniędzy i wywoływania inflacji. Chase Manhattan z przyjemnością popędzi teraz do Banku Rezerwy Federalnej, by złożyć w nim ten czek na swoim koncie czekowym. Stan tego konta powiększy się o 10 milionów dolarów.

Ale to konto stanowi ?rezerwę? bankową, która w skali całego kraju została właśnie powiększona o 10 milionów dolarów. To z kolei oznacza, że Chase Manhattan może teraz wykreować depozyty w oparciu o tę rezerwę i że w miarę jak czeki i rezerwa będą spływać do innych banków (...), każdy z nich będzie mógł dołożyć swoje inflacyjne ziarenko, aż w końcu cały system bankowy powiększy swoje depozyty na żądanie o 100 milionów dolarów, czyli dziesięciokrotnie więcej od pierwotnej sumy, za którą Bank Rezerwy Federalnej kupił aktywa. Banki mają prawo utrzymywać rezerwę na poziomie co najmniej 10 procent swoich depozytów. Oznacza to, że ?mnożnik pieniężny? ? ilość depozytów, którą bank może wykreować w oparciu o tę rezerwę ? wynosi 10. Zakup aktywów za 10 milionów dokonany przez Bank Rezerwy Federalnej wygenerował w krótkim czasie dziesięciokrotny wzrost (do 100 milionów) podaży pieniądza w całym systemie bankowym.

(...)

Czytany 4882 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.