piątek, 12 kwiecień 2013 01:11

Pornoland

Napisane przez

Gdy Króliczek wyszedł z norki

Pornografia już dawno przestała być czymś wstydliwym, ukrywanym, nikt już nie kupuje ?świerszczyków? spod lady. Dziś, tematy związane z seksualnością podejmowane są przez najbardziej wpływowe media bez żadnych oporów. Przełamywanie tabu, publiczne zwierzanie się z czegoś, co powinno pozostać sprawą intymną, promowanie rozwiązłości ? media i biznes zaprzęgły seks do promocji swoich towarów i zapełniania czasu przeznaczonego na rozrywkę. Z tej sytuacji skorzystali pornobiznesmeni, którzy dzięki coraz większemu rozprzężeniu w kwestiach obyczajowych i moralnych lokują porno w samym sercu przemysłu medialnego.

 

W efekcie wiele pornogwiazd stało się praktycznie z dnia na dzień gośćmi studiów telewizyjnych. Opowiadają w nich o swojej ?pracy?, kreślą nieistniejący obraz normalnie prosperujących firm, dostarczających rozrywkę dla dorosłych. Porno przedstawiane jest jako szansa na ciekawe, przyjemne i dobrze płatne zajęcie dla ludzi niebojących się podjąć wyzwań. Wpływa to na zmienianie postrzegania samej pornografii, jako czegoś moralnie nagannego ? coraz więcej celebrytów, aktorów, ludzi kultury przyznaje, że porno jest elementem ich życia. W takiej sytuacji jedynie ?świrnięci? chrześcijanie czy inni ?talibowie?, mogą się mu przeciwstawiać, wiadomo ? nie lubią seksu. Dziś biznes porno jest wszechobecny, a jego przedstawiciele znakomicie wykorzystują nowoczesne technologie, co powoduje, że każdy rodzaj cyberseksu jest dostępny na wyciągnięcie ręki. Tu nie liczy się człowiek ani nawet seks ? ważna jest jedynie kasa, a ta z roku na rok jest coraz większa.

 

Pop-porn

Gdzie szukać winnego obecnego stanu rzeczy? Dekadentyzm upadającej cywilizacji, relatywizm moralny, promowanie hedonistycznego stylu życia ? wszystko to dokonało spustoszenia w ludzkich głowach i sumieniach. Jeśli jednak chcielibyśmy się przyjrzeć stopniowemu wprowadzaniu coraz ostrzejszych obrazów erotycznych, a później pornograficznych do przestrzeni publicznej, to warto by było zapukać do drzwi dziś już szacownego magazynu ?Playboy?. Chociaż obecnie jest on pozornie daleki od promowania brutalnych scen seksualnych, to jednak wciąż postrzegany jest jako propagator pewnej, dla wielu bardzo atrakcyjnej wizji życia. W jej centrum znajduje się mężczyzna-playboy, człowiek sukcesu, który traktuje kobiety jak rzeczy służące do zaspokajania jego potrzeb. Porno wychodzi naprzeciw tym marzeniom, jest fantazją, która pozwala tak ukształtowanemu mężczyźnie czuć się spełnionym, pomimo tego że głównym zadaniem porno jest doprowadzenie widza do zaspokojenia się poprzez masturbację. Stąd towarzyszące jej poczucie niespełnienia, wstydu, zażenowania i rozczarowania ? ale też stopniowe uzależnianie, zarówno od szybkiego osiągania satysfakcji erotycznej, jak i od coraz ?ostrzejszych? obrazów.

Mocny erotyzm w kinie, reklamach czy teledyskach (tu coraz częściej seks łączony jest z okultyzmem bądź satanizmem, jak w przypadku Lady Gagi czy Keshy), którymi bombardowani są przez 24 godziny na dobę odbiorcy, powoduje, że w coraz większym stopniu stają się oni bezbronni wobec zwiększania ?dawki? coraz ostrzejszych scen.

Wielką przysługę oddało pornografii kino. Za jego pomocą można było podnieść je do rangi sztuki, wyższej kultury, czegoś, co stanowi przedmiot pożądania dla tych, którzy wciąż związani są pętami moralności.

Dziś sceny z Nagiego instynktu nie są uważane za coś przekraczającego granice. Kilkanaście lat temu można się było oburzyć na zbliżenia narządów płciowych w Idiotach Larsa von Triera, gdy aktorzy stosowali metodę Dogmy i nie udawali odgrywania scen seksualnych. Tych głosów krytyki właściwie zabrakło, gdy ten sam reżyser w 2009 roku pokazał swojego Antychrysta ? połączenie okultyzmu i sadomasochizmu ? określenie pornograficzny horror jest w tym wypadku jak najbardziej na miejscu (scena kulminacyjna przedstawia podwójną kastrację).

Seks i przemoc ? coraz bardziej dosłowne, w coraz większym stopniu naturalistycznie pokazane ? zespolone w jedno ? to dziś przepis na sukces, nie zawsze jeszcze kasowy, ale na pewno odniesiony wśród krytyków. Tym bardziej że za takie filmy brali się reżyserzy utytułowani, zaliczani do tzw. ambitnego kina ? jak choćby Patrice Chereau, tworząc Intymność, czy Michael Winterbotton ? przedstawiając 9 piosenek. Dla przybliżenia świata dewiacji seksualnych i brutalności zrobił swoje Pedro Almodovar ? wychwalany na salonach, traktowany jako wielki myśliciel i psycholog ludzkich dusz. Także polscy ?twórcy? nie chcą pozostawać w tyle, stąd nachalna promocja takich ?dzieł?, jak opowieść o kazirodztwie ? Bez wstydu ? czy promocja prostytucji ? Sponsoring. Co więcej, większość z tego typu filmów może oglądać młodzież poniżej osiemnastego roku życia, co pokazuje, że w naszym kraju nikt nie przejmuje się wpływem takich obrazów na kształtowanie się osobowości młodego pokolenia.

Uprawianie nienawiści

Pornografia gonzo jest jedną z najbardziej brutalnych i uwłaczających kobietom. Nie jest na marginesie cyberseksualnego przemysłu, ale stanowi jego jądro i jest najbardziej dochodową i rozwijającą się jego częścią. Jej sens istnienia zakłada ukazanie najbardziej ekstremalnych pomysłów na fizyczne i psychiczne pastwienie się nad nimi podczas aktu seksualnego. Ich ciała wykorzystywane są do granic możliwości, a aktorki mają za zadanie spełniać najbardziej wyszukane i obrzydliwe pomysły autorów scenariuszy. Największą wartością dla odbiorców tego gatunku pornografii, co wynika z ich komentarzy i dyskusji dotyczących obejrzanych filmów, jest ukazanie jak największego poniżenia kobiety czy zbliżeń na poranione po stosunku części jej ciała. Okazuje się, że to nie uroda fizyczna bądź seksualny akt najbardziej podniecają widzów, tylko brutalność i kobieca krzywda. Im większa i wymyślniej zadana, tym intensywniejszą czerpią z niej przyjemność widzowie i mocniej fascynują się nagraniem.

Czy świadczy to o tym, że duża część mężczyzn gardzi kobietami, nienawidzi ich i lubi widzieć, jak zadaje się im ból? Zapewne większość feministek wyjaśniłaby to następująco: mężczyźni po prostu tacy są, kochają widzieć upodlenie kobiet. Na takim w końcu obrazie opiera się cała ich ideologia.

Na szczęcie Gail Dines, autorka książki Pornoland. Jak skradziono naszą seksualność, pomimo tego że jest feministką, a w swojej książce nieraz wtrąca uwagi zaczerpnięte zarówno z tej, jak i z innych lewicowych ideologii, to jednak potrafi poszukać odpowiedzi głębiej. Dzięki rozmowom z wieloma osobami uzależnionymi od pornografii doszła do wniosku, że podstawową zasadą branży porno jest kreowanie obrazu kobiety w taki sposób, by znacząco różnił się od tych, które mężczyźni oglądający te produkcje znają i kochają ? od ich matek, żon, sióstr i córek. Dlatego w pornobiznesie nie ma wcale kobiet, są za to ?kobiety?, które poddaje się werbalnej i fizycznej segregacji, co powoduje, że przestają być one traktowane jak ludzie ? są podludźmi, przedmiotami, które można w dowolny sposób wykorzystywać. Stąd biorą się wulgarne określenia, mające je stygmatyzować. Chociaż w pornografii kobieta zostaje zdegradowana do poziomu obiektu seksualnego, to jednak jest to wciąż za mało, należy więc ją dodatkowo poniżyć, mówiąc o niej że jest ?brudna?, ?wstrętna? i ?wredna?. Z tego powodu w obrazach tych nigdy nie zauważa się czułości, szacunku, uczuć ? nie ma pocałunków i dotyku. Kto chciałby całować albo pieścić brudne, wstrętne i wredne p..y/dziwki/zdziry? ? pyta retorycznie w swojej książce Dines. (...)

Czytany 3821 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.