piątek, 12 kwiecień 2013 01:28

Upadek Zachodu w sto lat po ?Upadku Zachodu? Spenglera

Napisał

Profesor Manfred Pohl w książce Koniec białego człowieka dowodzi, że biały człowiek, który na kilka stuleci zdominował świat politycznie i ekonomicznie, jest dziś w defensywie, już choćby z przyczyn demograficznych, i z pozycji gatunku panującego nad światem spada do statusu zagrożonej mniejszości, którą stanie się około roku 2050.

Koniec białego człowieka

Kulturoznawca, historyk i ekonomista, prof. Manfred Pohl wykładał na Uniwersytecie im. Goethego we Frankfurcie nad Menem. Do 2004 roku kierował Instytutem Historycznym Deutsche Banku a do 2005 roku jego Institute for Corporate Culture Affairs. W 2003 roku należał do współzałożycieli organizacji Konwent dla Niemiec, skupiającej znane osobistości życia publicznego, jak były prezydent Roman Herzog, Klaus von Dohnanyi, Otto Graf Lambsdorff, Hans-Olaf Henkel, Wolfgang Clement, Jutta Limbach, Erwin Teufel, Henning Voscherau. Jest autorem książki Koniec białego człowieka (Das Ende des weißen Mannes, Westkreuz-Verlag, Berlin/Bonn 2007). Dowodzi w niej, że biały człowiek, który na kilka stuleci zdominował świat politycznie i ekonomicznie, jest dziś w defensywie, już choćby z przyczyn demograficznych, i z pozycji gatunku panującego nad światem spada do statusu zagrożonej mniejszości, którą stanie się około roku 2050.

Można przewidywać, że od tego mniej więcej momentu pewne istniejące wcześniej tendencje zaczną się intensyfikować, nabierać tempa i w istotny sposób kształtować sytuację społeczną. Władze przejmą imigranci i ludzie pochodzenia pozaeuropejskiego: Kiedy dzieci, które dzisiaj w Niemczech rodzą się jako klasyczni biali bez pochodzenia imigranckiego, dotrą do kresu swojej życiowej drogi, w większości miast i regionów będą tylko mniejszością. Europa w jej dotychczasowym kształcie przestanie istnieć, białego człowieka ? wieszczy Pohl ? zastąpi ?Multi-Colour-Man?, to on będzie określać przyszłość Niemiec i Europy, a także USA. Jak zauważyli niektórzy recenzenci książki, wizja Pohla przypomina przepowiednię Richarda Coudenhove-Kalergiego wyrażoną już w 1925 roku w jego książce Praktyczny idealizm: Człowiek dalekiej przyszłości będzie mieszańcem. Dzisiejsze rasy i kasty padną ofiarą coraz szybszego procesu przezwyciężania przestrzeni, czasu i uprzedzeń. Eurazyjsko-negroidalna rasa przyszłości, z wyglądu podobna do staroegipskiej, zastąpi wielość narodów wielością osobowości.

Pohla, podobnie jak Coudenhove-Kalergiego, nie przeraża perspektywa nadejścia ?wielokolorowego człowieka?, on apeluje tylko, żeby już dziś na to się przygotowywać, tak, aby przejście do nowej epoki dokonało się bezkonfliktowo. Należy więc, jego zdaniem, propagować i urzeczywistniać pokojowe współżycie religii, ras i narodów, budować społeczeństwo wielokulturowe. Zachód musi pozostać zachodni, nawet jeśli już nie będzie nim w sensie etnicznym. Należy starać się, aby ci, którzy posiądą Europę, przejęli wartości zachodniej cywilizacji, przyswoili sobie zasady tolerancji, państwa prawa, praw człowieka itd., a wówczas ostatni biali Europejczycy będą mogli pędzić spokojny żywot po rządami nowych ?wielokolorowych? panów.

Krytycy Pohla zarzucili mu, że jego prognozy są nazbyt optymistyczne, a po części naiwne, dlaczego bowiem zakładać, że nowi panowie nie zechcą wziąć odwetu za ?kolonialny wyzysk?, o którym tyle uczy się w szkołach. W odpowiedzi na te zarzuty Pohl odpowiedział, że w historii nie ma nic pewnego, i że zdaje sobie sprawę, iż wydarzenia mogą się potoczyć w niekorzystnym dla Europejczyków kierunku. Można wiele mówić o dialogu, tolerancji i rządach prawa i tolerancji, ale w dniu kiedy zdobywa się władzę, sytuacja się zmienia i pojawia się pokusa panowania nad innymi, dlatego nie ma gwarancji, że kiedy ?Multi-Colour-Man? zacznie zdobywać przewagę, dojść może do uwolnienia potencjału przemocy, a wówczas biali ludzie nie mają co liczyć na łaskawość. Nie jest zatem, zdaniem Pohla, całkiem wykluczone, że kiedy zmienią się stosunki władzy, ostatni biali ludzie będą żyli w swoich ?rezerwatach?, wedle zasad, jakie narzucą im nowi władcy. Jest zupełnie możliwe, że historia potoczy się inaczej, i że zamiast pokojowego społeczeństwa wielokulturowego, zdominowanego przez ?wielokolorowych?, czeka nas powstanie równoległych ? ?białych? i ?kolorowych? ? społeczeństw, rozkwit fundamentalizmów, walki uliczne, przestępczość, terroryzm, a w końcu coś w rodzaju wojny domowej.

W swojej książce Pohl zastanawia się ponadto, czy demokracja parlamentarna, jaką dziś mamy, jest właściwą formą ustrojową dla XXI wieku. Według niego, obecna demokracja jest ciężko niepełnosprawna i niezdolna do wypracowania długofalowych koncepcji społecznych oraz przeprowadzenia systemowych reform. Kiedy popadnie w kryzys, społeczeństwo może w pójść na lewo albo na prawo, nic nie jest jeszcze rozstrzygnięte, daleko jeszcze do końca historii. Pohl radzi więc, żeby większą wagę przykładać do tworzenia elit, kobiety zaś prosi, by znowu podążały za instynktem macierzyńskim.

Strach białego człowieka

Peter Scholl-Latour (ur. 1924) to jeden z najbardziej znanych niemieckich reporterów (taki niemiecki Kapuściński); karierę zaczynał w 1948 roku w ?Saarbrücker Zeitung?, był korespondentem zagranicznym gazet i telewizji, zjeździł cały świat, był wszędzie tam, gdzie toczyły się wojny i wybuchały kryzysy polityczne, napisał 30 książek. Cztery lata temu opublikował książkę Strach białego człowieka (Die Angst des weißen Mannes, Propyläen Verlag, Berlin 2009), będącą połączeniem reportażu z ostatniej podróży po świecie, wspomnień, anegdot, wrażeń i refleksji nad historią i współczesnością Zachodu.

Książka stanowi ?podzwonne dla białego człowieka?, ale w zamyśle autora nie ma być ani patetycznym proroctwem, ani nostalgiczną skargą. ?Saga zmierzchu? zaczyna się jego pobytem w Timorze Wschodnim, gdzie 500 lat temu dotarli Portugalczycy i gdzie rozpoczął się marsz białego człowieka na podbój świata. Era białego człowieka, który około 1900 roku uczynił sobie całą Ziemię poddaną, osiągnęła dziś punkt końcowy, ?białe panowanie nad światem? dobiega kresu. Scholl-Latoura zawsze fascynował upadek państw i imperiów, teraz przygląda się zmierzchowi Zachodu. Stawia bezlitosną diagnozę: dowodzony przez USA Zachód słabnie nawet pod względem militarnym, USA nie są w stanie zwyciężyć w małych wojnach, odnoszą, jak w Iraku, iluzoryczne zwycięstwa. Ich monopol władzy rozkrusza się, ich globalna dominacja zbliża się do końca, faktem staje się globalna wielobiegunowość.

Symbolem zmiany, daleko wykraczającej poza USA, był wybór na prezydenta Baracka Husseina Obamy ? człowieka o afrykańskich korzeniach, którego ojczyzna leży na Pacyfiku. Biała Ameryka podlega etniczno-rasowej metamorfozie, udział White Anglo-Saxon-Protestants w całej ludności USA systematycznie maleje. Wybór Obamy to wyraźny symptom głębszej światowej tendencji, jej pierwszym etapem była, wielokrotnie opisywana przez samego Scholl-Latoura, dekolonizacja. Kiedy mocarstwa kolonialne utraciły władzę, biali opuścili kolonie na całym świecie. Obecnie dawniej kolonizowane ludy przybywają do metropolii, dokonując demograficznej ?infiltracji? obszarów należących od zawsze do białych.

Pozycja Zachodu systematycznie się obniża, niezachodni świat materialnie i duchowo wyzwala się spod jego władzy; narody uodparniają się na zachodnie formy życia społecznego, czas, kiedy traktowały Zachód jako wzór do naśladowania, mija. Odwracają się od niego, szukają nowych wzorców, odwołując się do własnych sił i tradycji. Linie ewolucji społecznej i politycznej zaczynają się rozwidlać, rodzą się nowe, niezależne od Zachodu, dynamiki polityczne, zmienia się stosunek do demokracji i jej wartości. Elity wielu krajów świata widzą, że zachodnie formy polityczne przeflancowane na inne narody i obszary, mogą prowadzić do katastrofy. Dochodzą do wniosku, że demokracja nie jest niezbędna dla gospodarczego rozwoju. Nie potrzebują już przestróg i moralnych napomnień ze strony Zachodu i nie będą dłużej tolerować jego mentorskich pouczeń. Powab ideologii praw człowieka rozpływa się w oceanie zachodniej hipokryzji. Kapitalizm bez dawnych cnót, bez określonych obowiązków wobec wspólnoty i wobec Boga ? kto chciałby ten model naśladować? (...)

 

Czytany 4274 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.