poniedziałek, 21 październik 2013 22:28

Jugosłowiański gułag

Napisane przez

Gdy w 1948 roku Josip Broz Tito oficjalnie wystąpił przeciwko Stalinowi, z dnia na dzień najzagorzalsi zwolennicy sowieckiego cara bądź ci o takie sympatie jedynie podejrzani stali się wrogami jugosłowiańskiego systemu władzy. Ten zaś postanowił się ich bezlitośnie pozbyć albo przynajmniej odizolować od reszty społeczeństwa. Na Nagą Wyspę ? Goli otok ? miejsce, gdzie byli więzieni i prześladowani, trafiali zwykli obywatele i wielkie szychy ? z byłymi ministrami i generałami na czele. To tu, ?jugosłowiańska droga do komunizmu? w najwyraźniejszy sposób ujawniła swoje prawdziwe oblicze: mordercze, bez żadnych moralnych zahamowań i redukujące sumienie do podstawowych instynktów przetrwania.

Historia jugosłowiańskiego gułagu, podobnie jak zbrodni popełnianych przez komunistycznych partyzantów na swoich przeciwnikach w czasie II wojny światowej i zaraz po niej ? wciąż jest zbyt mało znana. Świadczy o tym nie tylko jugonostalgia, która wciąż w byłych jugosłowiańskich republikach cieszy się dużą popularnością, ale także ukazywanie Tity w raczej pozytywnym świetle, jako człowieka, który musiał ?trzymać za mordę? nienawidzące się narody i doprowadził swój kraj do względnego dobrobytu (choć za zachodnie kredyty). Naga Wyspa. Gułag Tity słoweńskiego etnografa Božidara Jezernika jest pierwszą w Polsce poświęconą temu tematowi monografią i już choćby z tego względu warto się z nią zapoznać.

Chociaż na Nagą Wyspę pierwsza grupa więźniów przybyła 9 lipca 1949 roku, a ostatni nieszczęśnik opuścił ją w 1988 roku, to książka zajmuje się przede wszystkim pierwszym etapem funkcjonowania więzienia ? do połowy lat 50., gdy z największą intensywnością trwało rozliczanie się Tity ze stalinowskimi przeciwnikami z szeregów swoich byłych towarzyszy broni. Od 1956 roku trafiają tam już zamiast więźniów politycznych zwykli kryminaliści ? po referacie Chruszczowa przywrócono bowiem stosunki dyplomatyczne pomiędzy Moskwą a Belgradem. Do tego czasu w Sowietach i jego satelitach mówiono o Ticie jako o zdrajcy komunizmu i ?psie zachodnich imperialistów?, a w Jugosławii śpiewano tymczasem Oj Stalinie, Babo stara, od naszego Tity wara! Każdy, kto w jakikolwiek sposób nie zgadzał się z polityką jugosłowiańskiego przywódcy, mógł zostać w każdej chwili uznany za zdrajcę ojczyzny i komunizmu i trafić na Nagą Wyspę. Jej nazwa zaś wymawiana była w całym kraju jedynie szeptem.

Słoweński badacz z drobiazgami kreśli model funkcjonowania obozu, podaje liczne wypowiedzi, za które ludzie do niego trafiali, a także wykonywane przez nich prace, z których największe przerażenie budzą te, polegające na przenoszeniu kamieni z miejsca na miejsce lub rozbijaniu ich za pomocą jedynie dłoni. To, co jednak najbardziej w książce uderza, to osamotnienie niszczonego psychicznie i fizycznie ?człowieka prześladowanego?. W więzieniu bowiem nie strażnik stanowił dla niego największe zagrożenie, ale współwięzień, mający nadzieję na wywalczenie sobie wolności poprzez przypodobanie się władzy. Dehumanizacja ludzkich relacji i całkowita atomizacja więziennego społeczeństwa ? to największe sukcesy titowskiego reżimu. Szanse na przetrwanie mieli bowiem ci więźniowie, którzy najokrutniej postępowali wobec towarzyszy niedoli. Psychologiczne spętanie jednostek powodowało zaś, że nie zawsze trzeba było wobec nich używać pałek, wystarczyło zasiać ziarnko nadziei na wolność w koledze z pryczy obok ? on już wiedział, jak zdobyć uznanie strażnika. Wszelkie przypadki solidarności i przyjaźni były surowo zwalczane, każda forma skarżenia się bądź narzekania była duszona w zarodku ? przez samych więźniów, którzy przemocą bądź donosem starali się ?zapunktować? i poprawić swoją sytuację.

Non cogito ergo sum. Arheologija neke šale (Nie myślę, więc jestem. Archeologia pewnego żartu) ? oryginalny tytuł książki dużo mówi o tym, czym było to odizolowane miejsce niszczenia wrogów titowskiego komunizmu. Gułag stworzony dla zagorzałych, stalinowskich komunistów, którzy ?postawili nie na tego konia, co trzeba?, jest kolejną opowieścią o tym, jak rewolucja zjada swoje dzieci. Nie mówiąc już, ilu niewinnych ludzi, którzy mieli to nieszczęście znaleźć się w nieodpowiednim momencie i czasie, zostało złożonych na stole ofiarnym tej chorej ideologii. Jeden z najbliższych współpracowników Tity, a później znany dysydent, Milovan Đilas, mówił, że Naga Wyspa była najciemniejszą i najbardziej wstydliwą stroną jugosłowiańskiego komunizmu. Nawet gorszą i bardziej przerażającą niż sam komunizm. Ale to nieprawda, to kłamstwo ? więzienie to bowiem było esencją całego jugosłowiańskiego systemu władzy. Tito nie był zaś jakimś ?bardziej ludzkim? komunistą, w przeciwieństwie do popełniającego ?błędy i wypaczenia? Stalina ? był jego reinkarnacją na gruncie jugosłowiańskim. Jedynie okoliczności, geopolityka i środki wystarczające do sprawowania nieograniczonej władzy w tym bałkańskim kraju odróżniały te dwie paskudne postaci.

Božidar Jezernik, Naga Wyspa. Gułag Tity, Czarne 2013

Czytany 4050 razy
Więcej w tej kategorii: Między książką a makulaturą »
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.