poniedziałek, 21 październik 2013 23:53

Demokratyczna wersja totalniactwa

Napisał

Kiedyś sobie ubogi suchotnik zamarzył. Padły państwa olbrzymie, aby tak się stało ? napisał Jan Lechoń w zakończeniu wiersza na pogrzeb Juliusza Słowackiego na Wawelu. Juliusz Słowacki rzeczywiście był suchotnikiem i w dodatku ? ubogim, a ?zamarzył sobie? odrodzenie Polski z niewoli zaborców. I rzeczywiście ? przynajmniej jedno zaborcze państwo ? Cesarstwo Austriackie na skutek przegranej wojny ?padło?, to znaczy ? przestało istnieć, a na jego miejscu pojawiła się republikańska Austria i wiele innych państw, tak zwanych narodowych, między innymi ? Polska.

Nawiasem mówiąc, pojawienie się po I wojnie światowej w Europie Środkowej niepodległych państw zostało 81 lat później uznane za przyczynę II wojny światowej. Tak w każdym razie ujął to prezydent Rosji Włodzimierz Putin w przemówieniu wygłoszonym 1 września 2009 roku na Westerplatte. Za przyczynę II wojny światowej uznał on traktat wersalski, który upokorzył dwa wielkie narody, to znaczy ? niemiecki i rosyjski. W jaki sposób ?upokorzył?? Ano właśnie w taki, że w obszarze leżącym między nimi zatwierdził istnienie niepodległego państwa polskiego. Prezydent Putin taktownie tego wątku już nie rozwijał, ale przecież i sami możemy dojść do wniosku, że skoro istnienie w obszarze między Niemcami i Rosją niepodległego państwa polskiego stanowi ?upokorzenie? dla obydwu ?wielkich narodów? i przyczynę wojny, to w interesie europejskiego, a nawet światowego pokoju należy takie przyczyny jak najszybciej eliminować.

Toteż wkrótce po deklaracji prezydenta Obamy z 17 września 2009 roku, po ratyfikacji traktatu lizbońskiego przez prezydenta Kaczyńskiego i po proklamowaniu w listopadzie 2010 roku strategicznego partnerstwa NATO-Rosja zaistniały polityczne warunki do polsko-rosyjskiego pojednania. W następstwie ?dyplomacji ikonowej? stosowna deklaracja została podpisana w sierpniu 2012 roku przez Patriarchę Moskwy i Wszechrusi Cyryla oraz JE abpa Józefa Michalika, który w udzielonym przy tej okazji wywiadzie zauważył, że na tym etapie nie mogliśmy tego nie zrobić. Warto w związku z tym przypomnieć, że pojednanie jest aktem dwustronnym; nie wystarczy, że Polacy pojednają się z Rosjanami. Konieczne jest, by również Rosjanie pojednali się z Polakami. A nie trzeba specjalnie znać Rosjan, by wiedzieć, że z Polakami pojednają się oni na swoich warunkach, a właściwie na jednym ? że Polacy zgodzą się na status ?bliskiej zagranicy?. Wtedy istnienie państwa polskiego nie będzie już ?upokarzające? ani dla jednego, ani dla drugiego strategicznego partnera, gdyż zarówno uznanie statusu ?bliskiej zagranicy? z jednej strony, a ?pogłębienie integracji z drugiej strony sprawi, że pokój w Europie spocznie na solidniejszych fundamentach. Oczywiście w takiej sytuacji o żadnej niepodległości Polski mowy być nie może ? ale czyż ambicji politycznych narodów mniej wartościowych nie należy poświęcać na ołtarzu europejskiego pokoju?

Gramsci czyta Marksa

Wracając do ubogich suchotników, warto zauważyć, że Juliusz Słowacki nie był suchotnikiem jedynym. W wieku XX pojawił się kolejny ubogi suchotnik w osobie Antoniego Gramsciego, który ?zamarzył sobie? przeprowadzenie rewolucji komunistycznej. Aliści po cięgach, jakie niemiecka socjaldemokracja dostała w roku 1919, entuzjazm do gwałtownej rewolucji komunistycznej na wzór bolszewicki w Europie Zachodniej gwałtownie opadł, co Gramsciego szalenie martwiło. Do tego stopnia, że rozmyślając, jak by tu mimo wszystko do rewolucji komunistycznej doprowadzić, doszedł do wniosku, że Marks się pomylił, a jego spiżowa formuła, jakoby ?byt? określał ?świadomość? na pewno nie jest uniwersalna, a prawdopodobnie w ogóle fałszywa. Cóż bowiem tak naprawdę człowieka ?alienuje?, czyli zniewala ? czy zewnętrzna przemoc, czy kultura ?burżuazyjna?? I Gramsci doszedł do wniosku, że główną przyczyną alienacji jest burżuazyjna kultura, bo dostarcza ona człowiekowi kategorii, za pomocą których on myśli, ocenia, porównuje i wybiera. Zatem jeśli nawet chciałby się przeciwko tej kulturze zbuntować ? a na tym przecież polega rewolucja ? to czyni to za pomocą owych kategorii, co sprawia, iż jego bunt jest daremny, bezskuteczny. Jeśli tedy rewolucja komunistyczna ma się jednak dokonać, to zdaniem Gramsciego, do kultury burżuazyjnej należy wprowadzić ?ducha rozłamu?, to znaczy ? ?burżuazyjne? kategorie kulturowe należy nasycić komunistyczną treścią i w ten sposób rewolucja sama się dokona nawet nie wiadomo kiedy. To znaczy ? oczywiście nie ?sama?; samo nic na tym świecie się nie robi. Nie chodzi o to, żeby ?sama?, tylko o to, by ludzie, którzy w następstwie tej rewolucji mieliby zostać wyzwoleni z ?alienacji?, nie zorientowali się, że są obiektem jakiejś rewolucyjnej operacji. Inaczej mówiąc ? trzeba ich tak znarkotyzować, by do końca operacji się nie przebudzili, a potem i tak nie będą już o niczym pamiętać.

(...)

Czytany 4980 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.