poniedziałek, 03 maj 2010 14:54

Dobrodziejstwo pamięci

Napisane przez

Homilia ks. Tadeusza Zaleskiego-Isakowicza podczas Mszy św. w Kościele Garnizonowym we Wrocławiu 17 czerwca 2007 r., w 25. rocznicę powstania Solidarności Walczącej

 

Tak się złożyło, że dzisiejsza Msza Święta odprawiana jest w liturgiczne święto św. brata Alberta, czyli Adama Chmielowskiego. Wprawdzie w czytaniach słyszymy fragmenty odnoszące się do jedenastej niedzieli zwykłej, ale zawsze w dniu 17 czerwca wspominamy tego naszego wybitnego rodaka.

Warto przypomnieć, że Adam Chmielowski, bo tak się nazywał zanim przyjął zakonne imię Albert, tak jak wielu młodych chłopców wychowanych w duchu patriotyzmu w czasie powstania styczniowego, poszedł do powstańczego oddziału leśnego. Walczył w wielu bitwach na terenie Kielecczyzny i w czasie jednej z nich został ciężko ranny. Zachował się opis tego wydarzenia. Kula armatnia urwała mu połowę nogi. Zawieziono go więc do szpitala polowego, którym była zwykła wiejska chałupa i tutaj, na kuchennym stole chirurg, nie mając żadnych narzędzi, bez jakiegokolwiek znieczulenia, za pomocą noża kuchennego odciął mu nogę. Było to niesłychanie bolesne przeżycie dla tego młodego człowieka, który wtedy miał zaledwie 18 lat. Bóg obdarzył go wieloma talentami, między innymi talentem malarskim. Do dzisiejszego dnia jego obrazy znajdują się w wielu muzeach w całej Europie. Jednak święty brat Albert ustawicznie poszukiwał swojego miejsca i dopiero kiedy miał prawie 40 lat zrozumiał, po tych wielu tragicznych wydarzeniach, że Bóg posyła go do ludzi ubogich i biednych. W Krakowie, w dzielnicy nędzy na Kazimierzu założył przytulisko, które stało się schronieniem dla wszystkich, którzy byli głodni i bezdomni, których społeczeństwo wyrzuciło poza margines. Dzisiaj Adam Chmielowski jest świętym ogłoszonym przez papieża Jana Pawła II i dla wielu środowisk stał się wzorem wielkiej miłości do ojczyzny. W pierwszych latach ta miłość przejawiała się w tym, że z bronią w ręku walczył o wolność, później natomiast jako społecznik i syn Kościoła budował ojczyznę, troszcząc się o ludzi ubogich. Warto wspomnieć, że właśnie tutaj, we Wrocławiu, jeszcze za czasów pierwszej Solidarności narodziło się pierwsze w Polsce towarzystwo dla bezdomnych im. Brata Alberta. Z kolei obok towarzystwa powstała także fundacja jego imienia, w której od prawie 20 lat mam okazję pełnić posługę. We Wrocławiu są ośrodki dla niepełnosprawnych, a jednym z ich założycieli był świętej pamięci pan Stanisław Jabłonka z Politechniki Wrocławskiej, działacz Solidarności, który potrafił, tak jak Adam Chmielowski, odczytać swoje powołanie poprzez posługę ubogim.
Wspominamy dzisiaj również 25 rocznicę powstania Solidarności Walczącej. Nie będę tutaj mówił o jej historii, którą wszyscy doskonale znają i którą ksiądz proboszcz był łaskaw w słowie wstępnym przypomnieć. Chcę jednak zwrócić uwagę na to, że Solidarność Walcząca narodziła się z tych samych ideałów, które przyświecały powstańcom, począwszy od konfederacji barskiej poprzez powstanie listopadowe, styczniowe, powstania w Wielkopolsce, na Śląsku, powstanie Orląt Lwowskich. Solidarność Walcząca narodziła się z tych samych pobudek, które przyświecały powstańcom warszawskim i wszystkim innym patriotom. Był to czas walki, czas zmagania się z systemem komunistycznym. Brały w tym udział, oczywiście, również inne organizacje ? NSZZ Solidarność, Konfederacja Polski Niepodległej i wiele innych. Pytanie, które chciałbym dzisiaj zadać, jest niejako podwójne: po pierwsze, czy pamiętamy i czy chcemy pamiętać o tych czasach, oraz, po drugie, jakie zadania stoją przed tymi środowiskami, odkąd żyjemy w wolnej ojczyźnie.
Pamięć jest rzeczą niezmiernie ważną, gdyby bowiem z pokolenia na pokolenie nie przechodziła pamięć o powstańcach z czasów zaborów, inaczej wyglądałaby II Rzeczpospolita. Gdyby z pokolenia na pokolenie nie przechodziła pamięć o patriotyzmie z czasów II wojny światowej, na pewno Solidarność miałaby całkiem inny kształt. Pamięć jest nie tylko po to, aby zajmowali się nią historycy. Pamięć społeczna służy dobru przyszłych pokoleń, które przyjdą na nasze miejsce. Pamięć jest w stanie sprawić, aby im nadal przyświecały te same wartości.
Kiedy dwa dni temu pan Prezydent wręczał w pałacu na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie odznaczenia działaczom Solidarności Walczącej, uświadomiłem sobie, że przecież przez ostatnie lata nie chciano pamiętać o wielu bohaterach. Pamiętano o jednych, o innych zaś nie. Wynikało to z tzw. poprawności politycznej, narzucanej przez niektóre środowiska. Chciano powiedzieć, że jedni dobrze walczyli o Polskę, a inni nie. Dlatego dziś mamy do czynienia z pewną sprawiedliwością dziejową, polegającą na tym, że obecnie, przynajmniej w ciągu ostatnich dwóch lat odznaczenia państwowe otrzymują również ludzie, którzy przez ostatnie piętnaście czy siedemnaście lat byli odsuwani na margines. Szczególnie wzruszyłem się, kiedy dwa dni temu jednym z odznaczonych został śp. ks. Adolf Chojnacki, któremu poświęciłem moją książkę, a który dla mnie, wówczas kleryka i młodego księdza, był ? obok śp. księdza Kazimierza Jancarza z Nowej Huty ? wielkim wzorem. Jednak po roku 1989 nie chciano o nim pamiętać. Nie pamiętały o nim ani władze państwowe, ani kościelne, gdyż był człowiekiem niepokornym. Doszło do tego, że musiał wyjechać na Ukrainę i do Rumunii, gdzie prowadził swoją pracę. Gdy wrócił, mieszkał w domu starców. Umarł w bardzo biednych warunkach. Ale sprawiedliwości stało się zadość, albowiem w jego imieniu jego siostra i siostrzenica odebrały krzyż oficerski.
Ta refleksja obejmuje również wszystkich tych, którym nie oddano honoru za to, co uczynili w czasach PRL, a zwłaszcza w czasie stanu wojennego. Jestem świadom, że bardzo wielu zaangażowanych działaczy niepodległościowych, niezależnie od tego, do jakiej organizacji należeli, nadal nie zostało docenionych. Ponieśli oni pewne ofiary, potrafili przeciwstawiać się systemowi zła, ale ze względu na wspomnianą poprawność polityczną mało kto dziś o nich pamięta.
Dlatego dzisiaj w szczególny sposób chciałem przypomnieć, że fakt ponownego odzyskania przez Polskę niepodległości jest zasługą setek i tysięcy ludzi, którzy mieli wówczas odwagę, którzy w takim duchu wychowywali swoje dzieci, którzy często nie zrobili karier, którzy być może dzisiaj żyją z nędznych emerytur i rent, którzy czasem są zepchnięci na margines. To właśnie ich wielkie święto, święto ludzi zwykłych, ale odważnych i solidarnych. ks. Tadeusz Zaleski-Isakowicz Chciałem również przypomnieć, że Polsce możemy służyć tak jak Adam Chmielowski i inni wielcy patrioci ? poprzez pozytywną pracę od podstaw, poprzez udział w najróżniejszych stowarzyszeniach, a także przez działalność polityczną, jednak nawet jeśli ktoś zajmuje się swoją pracą i rodziną, to również buduje Polskę poprzez pracę, wychowanie dzieci. Wszelkie formy i przejawy aktywności człowieka, które wypływają z ducha miłości do Boga, Kościoła i Ojczyzny są wartościowe. To one tworzą naszą rzeczywistość.
Jednakże wciąż powinniśmy upominać się o prawdę. Historyczną prawdę o tamtych czasach i o prawdę społeczną. Słowo ?prawda? jest może bardzo oczywiste, ale z realizacją ujawniania prawdy jest bardzo źle, choćby właśnie przy okazji oceny wydarzeń z lat 70. i 80. Często dziś wraca się do pojęcia ?grubej kreski?, pojęcia fałszywego, które de facto zaciera różnicę miedzy dobrem a złem i przekreśla doświadczenia dziejowe. W imię pewnych (może i z jakichś względów pozytywnych) powodów, próbuje się powiedzieć, że wszystko, co do tej pory było, jest nieważne. Jednak dla nas prawda nie jest zemstą. Ci, którzy chcą przeciwstawić się prawdzie, często mówią o innych, że są mścicielami, że są niemiłosierni. Ale w ten sposób należałoby oskarżyć również Ewangelistów, którzy przecież napisali o zdradzie Judasza, ale napisali także o św. Piotrze, który przecież zaparł się Chrystusa, później jednak przeprosił i wszedł z powrotem do grona apostołów. Dzisiaj musimy sobie powiedzieć, że z najróżniejszych powodów prawda o latach 80. i o czasach PRL jest zacierana i jeżeli są jakieś nowe zadania stojące przed Solidarnością Walczącą, to nie chodzi już o organizowanie demonstracji, o fizyczny opór, ale o opór moralny, o ustawiczne upominanie się o prawdę o naszej ojczyźnie.
Na koniec chciałem jeszcze raz zwrócić się do wszystkich tych, którzy choćby w najmniejszy sposób przyczynili się do odzyskania niepodległości, a którzy, być może, czują dziś pewien niedosyt. Tutaj, na Ziemi nigdy nie będzie pełnej sprawiedliwości. Dążymy do niej, upominamy się o nią, ale ta zasadnicza wolność i prawdziwa sprawiedliwość czekają na nas w niebie. Najważniejsze dla nas to przeżyć godnie nasze życie. Kiedy jest czas walki, być odważnym i godnie znosić razy przeciwników. Kiedy zaś jest czas pokoju i czas budowania, nasza godność polega na uczciwości, prawości i otwarciu na drugiego człowieka. Mam nadzieję, że z tych wspaniałych patriotycznych i niepodległościowych ideałów wynika przede wszystkim dobroć i życzliwość wobec drugiego człowieka. Chciałbym tu przypomnieć słowa patrona dzisiejszego dnia. W przytuliskach, które prowadził brat Albert, był taki zwyczaj, że na stole, na białym obrusie stał zawsze dzban ciepłego mleka i leżał bochenek chleba. I każdy, kto przychodził do takiego schroniska, nie pytany o imię, nazwisko czy dowód (dziś pewnie poprosiliby go i o NIP, i o PESEL), mógł podejść i odkroić sobie kilka kromek z tego bochenka. Św. brat Albert mówił do swoich współpracowników, że trzeba być dobrym, jak chleb, który leży na stole, tak, aby każdy mógł odkroić tyle, ile potrzebuje.
Życzę wszystkim tu zgromadzonym, którzy kochają Kościół i Ojczyznę, aby niezależnie od swojego życiowego powołania, niezależnie od pokolenia, do którego należą, byli dobrzy jak chleb. Żeby ich życie służyło Bogu, a tam, w Niebie on przyjmie ich do swego królestwa i sprawi, że będą żyli w wielkiej radości, pokoju i sprawiedliwości. Amen

 

ks. Tadeusz Zaleski-Isakowicz

Czytany 6368 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.