wtorek, 28 styczeń 2014 12:18

Gender nauką? To spuścizna po marksizmie

Napisał

Z Ryszardem Legutko, profesorem filozofii, wykładowcą Uniwersytetu Jagiellońskiego, europosłem PiS, w 2007 r. Ministrem Edukacji Narodowej, rozmawia Aleksander Kłos

Gender jest w gruncie rzeczy bardzo prostą formułą, która służy do dokonania rewolucyjnych zmian społecznych. Dlatego jest, podobnie jak ideologia marksistowska, kompletnie niepodatna na weryfikację i odporna na wszelkie empiryczne argumenty. Gender ma więc wszystkie podręcznikowe cechy ideologii.

Czym jest ideologia gender, która od pewnego czasu stała się jednym z głównych tematów publicystycznych sporów? Środowiska ją wspierające przekonują, że nie można mówić o ideologii, gdyż określenie to służy jej dyskredytacji, a o nauce lub przynajmniej teorii.

O nauce możemy tu mówić tylko w takim sensie, w jakim marksiści mówili o naukowym socjalizmie. Z grubsza chodziło o to, by nazywając coś nauką wykluczyć wszystko, co temu zaprzeczało, bo skoro socjalizm marksistowski był naukowy, to wszystko inne, niemarksistowskie było nienaukowe. Gender nie jest więc żadną nauką, a jedynie ideologią, czyli w gruncie rzeczy bardzo prostą formułą, stosowalną do wszystkiego w przeszłości, teraźniejszości i przyszłości, na wszystkich kontynentach i we wszystkich sferach rzeczywistości, formułą, która służy do dokonania rewolucyjnych zmian społecznych. Dlatego jest, podobnie jak ideologia marksistowska, kompletnie niepodatna na weryfikację i odporna na wszelkie empiryczne argumenty. Gender ma więc wszystkie podręcznikowe cechy ideologii.

Jakie są jej źródła, dlaczego jest tak groźna, jaki jest jej cel? Dlaczego przeciwnicy gender często porównują je do marksizmu?

Ideologia gender jest bez wątpienia spuścizną po marksizmie. Marksizm, jak pamiętamy, głosił zasadę walki klas. Zasada ta mówiła, że w każdej epoce jakaś klasa rządziła, a inna klasa wobec niej antagonistyczna była przez nią zdominowana. Klasa rządząca utrzymywała kontrolę nad resztą nie tylko przez politykę i gospodarkę, ale wytwarzała całą strukturę kulturową i myślową sankcjonującą tę kontrolę. Feminizm przeniósł to do sfery płci i w podobny sposób zaczął mówić o dominacji jednej płci nad drugą. Co więcej, feminizm chce nas skłonić do myślenia, że sama płeć nie wynika z biologii, ale jest konstrukcją kulturową, a więc podlega zmianom i może być przedmiotem inżynierii społecznej. Stąd wymyślono określenie gender, które wcześniej istniało jako nazwa dla rodzaju gramatycznego. Ono ma demistyfikować rzekomy obiektywizm płci i pokazywać, że jest ona społeczną konstrukcją. A skoro dotychczas konstruowano płeć według dwoistego schematu ? męski i żeński ? to można ten schemat zdekonstruować i skonstruować inne schematy. Nie ma więc niczego nieprzekraczalnie obiektywnego w podziale na mężczyznę i kobietę. Można przyjąć podział troisty ? tak jak zrobiono w niektórych krajach ? albo jeszcze inny. Ktoś mi powiedział, że niektórzy obecnie wyróżniają osiem genderów. A skoro osiem, to może być i dziewięć. I tak dalej.

(...)

Czytany 2101 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.