wtorek, 28 styczeń 2014 13:39

Chorwaci oko w oko z homo-molochem

Napisał

W czasie gdy na świecie lobby homoseksualne odnosi sukces za sukcesem, mała Chorwacja obroniła w referendum instytucje małżeństwa i rodziny i pokazała, że nawet w niesprzyjających okolicznościach można oprzeć się lewackiej ideologii.

1 grudnia 65 proc. Chorwatów, przy 38-proc. frekwencji, opowiedziało się w ogólnokrajowym referendum za wpisaniem do konstytucji, że małżeństwo jest związkiem kobiety i mężczyzny. Oddolna inicjatywa „U ime obitelji” („W imieniu rodziny”), zbierająca podpisy pod wnioskiem o przeprowadzenie plebiscytu, pokazała całemu światu, że mała, lecz zdeterminowana grupa ludzi pewnych swoich przekonań może obronić, przy wykorzystaniu demokratycznych instrumentów, chrześcijańskie, konserwatywne wartości. I to mimo że świat w coraz większym stopniu ulega lewackim ideologiom, o czym świadczą niedawne sukcesy homolobbystów w Wielkiej Brytanii i Francji.

Świadomość nadciągającej katastrofy

Zwycięstwo to nie przyszło jednak łatwo, było okupione wielomiesięcznymi starciami z potężnymi lewicowymi, które na wszelkie sposoby starają się „otworzyć” Chorwację na postępową ideologię. Tamtejsze społeczeństwo pokazało swoją siłę, gdy w ciągu dwóch tygodni ponad 740 tysięcy obywateli, tego liczącego ledwie 4,3 mln mieszkańców kraju, podpisało się pod inicjatywą „W imieniu rodziny”. To wzbudziło zrozumiały lęk i histerię tamtejszych „elit”, tym bardziej że referendum miało być dla nich wiążące bez względu na frekwencję. Dlatego też od samego początku robiły one wszystko, by „lud” nie mógł odpowiedzieć na pytanie: „Czy popierasz, by do konstytucji Republiki Chorwacji wnieść zapis stanowiący, że małżeństwo jest życiowym związkiem zawartym pomiędzy kobietą i mężczyzną?”. Organizatorzy inicjatywy zdawali sobie sprawę, że był to już ostatni moment, by w zdecydowany sposób stanąć w obronie instytucji małżeństwa i rodziny, i sprzeciwić się zamierzeniom centrolewicowej koalicji „Kukuriku”, która już od pewnego czasu pracowała nad tym, by wprowadzić oficjalną rejestrację związków partnerskich dla par jednopłciowych.

W 2012 roku władze wprowadziły wychowanie seksualne dla dzieci od dziewiątego roku życia, nie starając się nawet skonsultować tego kroku z rodzicami. To zadufanie i arogancja stały się główną przyczyną tego, że chorwacki Trybunał Konstytucyjny orzekł, iż muszą one zostać wstrzymane. Ta klęska rządzących stała się kolejnym bodźcem dla przedstawicieli „W imieniu rodziny”. Zyskali oni bowiem dzięki temu namacalny dowód, że pomimo działania w niesprzyjających okolicznościach, można pokonać Lewiatana. Kolejnym wydarzeniem, które dodatkowo ich zmobilizowało, było wejście 1 lipca Chorwacji do Unii Europejskiej – rozumieli bowiem, że Bruksela wywiera olbrzymi wpływ na państwa członkowskie, by wprowadzały tzw. małżeństwa homoseksualne, liberalizowały prawo aborcyjne i wspierały z budżetu państwa zabiegi in vitro – nawet wtedy, gdy takie rozwiązania nie uzyskały zgody większości obywateli danego kraju.

Obrońcy rodziny jak ustasze?

Po tym, jak przez długi czas petycja na przeprowadzenie referendum czekała w parlamencie, ten ostatecznie zgodził się, by je przeprowadzić. Środowiskom lewicowo-liberalno-postkomunistycznym pozostało już tylko mieć nadzieję, że zostanie ono zablokowane przez chorwacki Sąd Najwyższy – on jednak nie uległ naciskom przede wszystkim ze strony mediów i nie zablokował go. Decyzja ta spowodowała wzmocnienie krytyki wobec „W imieniu rodziny” – zdecydowana większość mediów, także państwowych, przystąpiła do nagonki, w której nie dbano o choćby pozory bezstronności. Tak zmasowanego ataku chorwackie społeczeństwo nie widziało już dawno. Na każdym kroku było ono przekonywane, że mamy nie tylko do czynienia z jawnym rozpoczęciem prześladowania mniejszości homoseksualnej, ale nawet z powrotem do czasów faszystowskiej Chorwacji z okresu II wojny światowej, gdy krajem rządzili ustasze Ante Pavelicia, który współpracował z Adolfem Hitlerem. Jak to możliwe, że porównywano do siebie ludzi, którzy z jeden strony walczyli o obronę wartości małżeństwa i rodziny, a z drugiej morderców, mających na rękach krew setek tysięcy ofiar? Gdy w grę wchodzi lewacka ideologia, takie „steki bzdur” wypowiadane są z kamienną twarzą i w tonie prawd objawionych. „W imieniu rodziny” oskarżano, że jest na postronku kleru katolickiego w tym kraju i „lobby watykańskiego”. Załamywano ręce, że Chorwacja stała się, pomimo swojego niedawnego wejścia do Unii Europejskiej, pariasem całej wspólnoty, powodem do zmarszczenia brwi przez poważne liberalne demokracje, które przyznały już parom jednopłciowym te same prawa, co małżeństwom.

(...)

Czytany 2276 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.